Pielgrzymka Braci Zakonnych do Ziemi Świętej - dzień 2

16-07-2019

Tu wszystko się zaczęło. Tu „Słowo Ciałem się stało”. Tu, w Nazarecie, rozpoczynamy nasze spotkanie z Ziemią Świętą. Poranek, o tej porze roku niezwykle pogodny, zwiastuje piękny dzień.

Zanim jednak dotkniemy miejsca tego najważniejszego Zwiastowania, najpierw udamy się do Cezarei Nadmorskiej, miasta i portu Heroda Wielkiego oraz dawnej twierdzy Krzyżowców oraz Hajfy, z górą Karmel.

Na szlak ruszają pielgrzymi, a wśród nich dwóch braci Andrzejów, br. Eugeniusz, br. Jacek, br. Maciej, br. Marian, wczorajszy jubilat, br. Stanisław oraz br. Włodzimierz, który świętował wczoraj imieniny. Zawiązuje się pielgrzymkowa wspólnota. Klimat, ten najważniejszy, to sprawa serca. W nim spotkanie ze Słowem, może wydać owoc.

W jego budowaniu mają nam pomóc pozdrowienia na powitanie, których uczy nas ks. Ireneusz. Używanie ich to będzie nasz codzienny rytuał. Hebrajskie „shalom”  i arabskie „salam alejkum”, wyrażają o wiele więcej niż życzenie dobrego dnia, to życzenie pokoju Bożego, a taki może zamieszkać tylko „na poziomie serca”.

W drodze do Cezarei Nadmorskiej wspólnie studiujemy mapę. Przewodnik orientuje nas w geografii Palestyny. Ciekawa obserwacja dotyczy Jeziora Galilejskiego i Morza Martwego. Oba zbiorniki łączy rzeka Jordan. Jego wody wpływają do jeziora, a z niego wypływają ku morzu. W ten sposób jezioro, przyjmuje, ale i oddaje wodę, ale Morze Martwe, tylko przyjmuje. W słodkowodnym jeziorze jest życie, w Morzu Martwym, oprócz kilku rodzajów bakterii, życia nie ma wcale. To bardzo symboliczne. Ten kto umie przyjmować, ale i dawać, ten umie też prawdziwie żyć, ten kto tylko zatrzymuje dla siebie – obumiera.

Z tą refleksją docieramy do Cezarei Nadmorskiej. Oprócz historycznego znaczenia, dla nas to ważniejsze, wiąże się z Apostołami – Piotrem i Pawłem. Pierwszy z Apostołów Piotr, przybył tu z Jaffy, żeby spotkać się z setnikiem Korneliuszem, który wraz ze swym domem, trwając na drodze wiary, słuchał Piotrowej katechezy, o której czytamy w Dziejach Apostolskich (Dz 10, 1-48). Z kolei św. Paweł, był tutaj więziony przez ok. 2 lata i przesłuchiwany przez rzymskiego urzędnika  Festusa.

Przez Teatr rzymski, przechodzimy na hipodrom, miejsce niegdysiejszych wyścigów rydwanów, spacerujemy słuchając historii tego miejsca. Przy akwedukcie, który doprowadzał na długości 10 km słodką wodę z góry Karmel do miasta „moczymy” nogi w Morzu Śródziemnym. To przyjemny moment w skwarze dnia. Teraz już, nieco odświeżeni, jedziemy do Hajfy.

Biblijna Góra Karmel, na której prorok Eliasz stracił proroków Baala (1Krl 18, 16b-40), wielki prorok znany również z opowiadania o wdowie z Sarepty Sydońskiej (1Krl 17, 8-24).

Nie mógł Pan Bóg, reżyser naszej pielgrzymki, zaplanować tego lepiej. Ks. Irek przyznaje, że nie wybierał tego dnia specjalnie. Tak się „złożyło”. Przecież dziś święto Matki Bożej z Góry Karmel, bo Ona króluje tu w tym miejscu szczególnie. Bo Karmel to nie tylko Eliasz, to także kościół Stella Maris, związany z Karmelitami i objawieniem ich pierwszemu generałowi Szymonowi Stockowi 16 lipca 1251 roku. Matka Boża przyszła do niego ze szkaplerzem, jako ratunkiem dla Jej czcicieli. W kościele trwają uroczystości odpustowe. Łaską jest tu być w ten dzień – ipsa die. Dzięki Ci Maryjo, Królowo Szkaplerza świętego. Weź nas pod płaszcz swej opieki!

Jakże inaczej tu brzmi dziś brewiarzowa modlitwa: „Wszechmogący Boże, w czasach Starego Przymierza na górze Karmel przyjmowałeś modlitwy proroków, a w Nowym Przymierzu wybrałeś tę górę na miejsce czci Najświętszej Maryi Panny, † spraw za Jej wstawiennictwem, * abyśmy doszli do Twojego Syna (...)”.

Słuchamy historii Małej Arabki, palestyńskiej mistyczki, kanonizowanej w 2015 roku. Niedaleko stąd, w I’ibilin jest miejsce jej urodzenia.

Z Hajfy, spoglądając na ogrody Bahajów, wracamy do Nazaretu, nazywanego „kwiatem Galilei”, „w którego kielichu” znajduje się Bazylika Zwiastowania. Sama jej architektura przypomina wewnątrz odwrócony kielich kwiatu, który niejako „nakrywa” kościół dolny z domkiem Maryi i górny, nad nim się znajdujący.

Modlimy się przed miejscem, gdzie padło tak ważne w historii zbawienia fiat. Patrzymy w oczy Matki Bożej, przedstawionej w pięknej figurze, młodej brzemiennej kobiety biegnącej z pośpiechem, ale i radosnym sercem, odwiedzamy znajdujący się obok kościół św. Józefa z bardzo symbolicznym baptysterium i udajemy się z powrotem do bazyliki, na miejsce centralne każdego pielgrzymkowego dnia. Eucharystia jest zawsze wydarzeniem szczególnym, ale w miejscach takich jak to, jej smak jest jeszcze bardziej wyjątkowy.

Na koniec otrzymujemy różańce. Nie ma lepszego miejsca. Tu przecież  „pozdrowienie anielskie” zabrzmiało po raz pierwszy. Dwie pielgrzymkowe siostry przyjmują również karmelitański szkaplerz.

Nasz intensywny dzień dobiega kresu. Ostatnim punktem jest  Kana Galilejska. Tutaj pięć małżeństw odnawia swoją przysięgę. Staż mają różny: 44, 42, 29, 18 i 17 lat małżeńskiej drogi.  Ale jedno jest wspólne. Miłość, wierność i uczciwość małżeńska, aż do końca… Modlimy się za nich i za tych, którzy zostawili swoje „drugie połowy” w domu. Modlimy się za narzeczonych,  wdowy i samotnych, ogarniamy także modlitwą Braci. Większość z nas swoje pierwsze śluby zakonne składała także 16 lipca. Wierność przyrzeczeniom jest jedna i tak samo niełatwa… Wracamy, aby jutro wyruszyć na nowo.


Tekst: ks. Rafał Kamiński CSMA
Zdjęcia: x.MI oraz Barbara Kleist