Pielgrzymka Braci Zakonnych do Ziemi Świętej - dzień 3

17-07-2019

Z modlitwą poranną na ustach ruszamy w stronę Tyberiady. Zawierzamy się Bożej Opatrzności, ufając, że nie spotka nas nic, czego by On najpierw nie przewidział. Prosimy także naszych Aniołów Stróżów, by strzegli naszych pielgrzymkowych dróg.

Dziś będą one wiodły wokół Jeziora Galilejskiego. Droga do niego prowadzi przez różne miejscowości. Mijając je, uświadamiamy sobie, dzięki osobistemu „odkryciu” przewodnika, że wiele tutejszych miast  ma w swej nazwie człon „Bet” – dom. Można dzięki temu poczuć się tu, z dala od swego domu, u siebie. Przypominają się słowa Romana Brandstaettera „Biblio, Ojczyzno moja…”.

Naszym oczom ukazuje się po raz pierwszy akwen Jeziora Tyberiadzkiego. Każda z używanych nazw oddaje tę samą rzeczywistość: Jezioro Galilejskie, Jezioro Tyberiadzkie, Morze Galilejskie, Genezaret. Patrzymy z oddali na taflę wody, a z autobusowych głośników płynie piękna pieśń „Chrystus śpi” ze wzruszającym refrenem „Chryste, zlituj się, gdy zechcesz umilkną nawałnice, gdy zechcesz znajdziemy pewny port”.

Docieramy do Tabgha. To miejsce rozmnożenia chleba. Przed wejściem do kościoła słuchamy opisu z Ewangelii według św. Marka (6, 32-44). Jezus karmi tysiące rozmnażając pięć chlebów i dwie ryby. Przypomina o tym mozaika z V w. umieszczona na posadzce przed ołtarzem. Ale zaraz! W koszu są tylko cztery chleby! A gdzie piąty? Nieuwaga twórcy, błąd wykonawcy? Spokojnie. Piąty chleb jest na ołtarzu, ciągle rozmnażany, ciągle karmiący tysiące tysięcy do sytości.

Wspinamy się i my na Górę Błogosławieństw, aby Pan nakarmił nas Swoim Słowem i Ciałem. Wczoraj ks. Ireneusz zapowiedział, że usłyszymy w czasie Mszy św. najpiękniejsze kazanie. Stało się tak. Ze wzruszeniem słuchaliśmy trzech rozdziałów słów z Ewangelii według św. Mateusza (Mt 5-7). Klimat tworzy widok jeziora w oddali, śpiew ptaków w uszach i nasza obecność na górze, na którą Jezus wyszedł by nauczać. Nie trzeba żadnego innego komentarza. Genius loci.

Do kościoła Prymatu św. Piotra idziemy słuchając o polonicach, których w Ziemi Świętej jest zupełnie sporo. Tu są nimi dzwon wykonany w Krotoszynie i brązowe drzwi autorstwa prof. Dźwigaja z Krakowa, poświęcone przez kard. Dziwisza, pamiątka papieskich pielgrzymek Pawła VI i Jana Pawła II do Ziemi Świętej.

Na brzegu jeziora słuchamy 21 rozdziału Ewangelii według św. Jana. W każdym z Apostołów odnajdujemy cząstkę samych siebie. Piotr i Jan, Synowie Zebedeusza, Tomasz… Słuchamy miłosnego dialogu  Jezusa z Piotrem, a w sercu kołacze: „Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, ze Cię kocham”. Poruszająca katecheza ks. Ireneusza o sakramencie pojednania, wzbudza w nas refleksję: „Czy jestem człowiekiem religijny czy biblijnym?”, „Czy moja duchowość to znajomość samego siebie?”, „Czy mam się z czego spowiadać” A może jestem „nieprzemakalny” na miłosierdzie. Stajemy w prawdzie o sobie. Jan Paweł II zapytany, które ze zdań Biblii ocaliłby gdyby musiał dokonać takiego wyboru, odpowiedział: „Prawda was wyzwoli” (J 8, 32).

Rozchodzimy się w ciszy, choć, w uszach, w których każdy z nas ma audioguide brzmi kolejna piękna pieśń wspólnoty „Miłości ukrzyżowanej”, zaproponowana przez przewodnika: „Panie przepasz mnie i poprowadź gdzie ja nie chce pójść”. Dużo dziś tego słuchania, ale tu wszystko jest muzyką serca…

Kafarnaum- miasto Jezusa, tu Pan mieszkał ostatnie trzy lata swego życia w domu Piotra i Andrzeja. Kafarnaum to tyle co „miasto pocieszenia”. Tu Jezus leczył choroby i dotykał tych, którzy się źle mieli. Kafarnaum miasto uzdrowień I cudów, ale  i niewiary w nie, co było bólem Jezusowego serca.

Regularna zabudowa miasta potwierdza jego historyczność. W roku 1894, teren został ponownie nabyty przez Kustodię Ziemi Świętej i dokładnie przebadany. Wynika z tego, że już w drugiej połowie I w., jedno z domostw zostało odizolowane od reszty. To dom Piotra naznaczony obecnością Jezusa. Swoista „relikwia”. Dziś stoi na nim ośmiokątny kościół. To do tego domu spuszczono przez dach  paralityka, którego Jezus podniósł z paraliżu grzechu i ciała, o czym pisze św. Marek (2, 1-12).   Bazalatowe zabudowania znajdują się niedaleko synagogi z białego kamienia, pochodzącej z IV w. Przechodząc z niej do domu Piotra, Jezus nie musiał pokonać dużej odległości. Aby uzdrowić teściową Piotra, zrobił zaledwie kilkadziesiąt kroków (Mk 1, 29-34).

W cieniu figowców siedzimy słuchając biblijnych opisów uzdrowień I świadectwa tych współczesnych, które się tu wydarzają. Także dziś – ten sam Jezus uzdrawia. Ma tę samą moc!

Wreszcie docieramy nad Jezioro Genezaret. To największa depresja. 215 m poniżej poziomu morza. Żyje tu nieco ponad dwadzieścia gatunków ryb. Jednego z nich spróbujemy popołudniu. To  „ryba św. Piotra, nazwisko panieńskie Tylapia” – jak mówi nasz przewodnik.

Jezioro Tyberiadzkie ma wiele biblijnych odniesień związanych z działalnością Jezusa. Ilekroć mowa o nauczaniu na jeziorem, przeprawie przez nie, powołaniu uczniów nad nim, burzy na nim, tylekroć dotyczy to właśnie tego jeziora. Ewangelie są tym wypełnione: Mk 2,13; 3,7; 4,1; 7, 31; 8,10; Mt 4, 18; 8,18; 8,28; 9,1; 13, 1; 14,13; 15, 29; Łk 5,1; 8,22; J 6,1; 21,1.

Wsiadamy do łodzi. Nasi przewoźnicy wciągają polską banderę, rozbrzmiewa polski hymn. Słuchamy fragmentu o uciszeniu burzy na jeziorze (Mt 4, 35-39). Po ostatnim wersecie „I nastała głęboka cisza”, milkną silniki. Szumi tylko woda…jak wtedy. Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza. Kontemplujemy ją. Za chwilę z głośników rozlegają się słowa Jana Pawła II: Duc in altum – Wypłyń na głębię. Przepiękny fragment katechezy starego papieża do młodych zgromadzonych w 2000 roku na Polach Lednickich: „Duc in altum!– Wypłyń na głębię!. To wezwanie wypowiedziane u brzegów Jeziora Galilejskiego miało sens praktyczny – była to propozycja, aby Piotr odbił od brzegu i mimo zniechęcenia raz jeszcze zarzucił sieci. Równocześnie jednak miało ono głęboki sens duchowy było zachętą do wiary. Tak właśnie zrozumiał je Piotr i zawierzył: “Panie, (...) na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5). To zaś zawierzenie stało się fundamentem apostolskiej misji, jaką Chrystus przekazał mu mówiąc: “Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił". Duc in altum! Dziś te Jezusowe słowa kieruję do każdego i każdej z was Wypłyń na głębię! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechęcenie, i na nowo wypłyń na głębię! Odkryj głębie własnego ducha. Wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję”.

Jakoś dziwnie ściska w gardle. Niektórzy ukradkiem ocierają łzy. Inni wcale się z tym nie kryją. Wzruszenie to także dar Boga. „Jest takie biuro podróży, którego oferta jest darmowa, z którym podróż nigdy nie dobiega końca, które otwiera wciąż nowe drzwi. A to wszystko za darmo” – zachęca do podróżowania w głąb siebie ks. Ireneusz.

Po takiej uczcie dla ducha, karmimy ciało rybą z Genezaret, a potem… dwie godziny kąpieli. Uśmiech Opatrzności w upale dochodzącym dziś do 40 stopni.

Trzeci dzień pielgrzymki spędziliśmy wiec nad, na, wokół i w samym jeziorze. Nauka z mocą, niczym ta, której wtedy słuchały rzesze zgromadzone na brzegach, które wciąż wyglądają prawie tak samo. My się jednak zmieniamy. Każdy staje się trochę inny, a grupa nieznajomych ludzi, staje się coraz bardziej wspólnotą. Czasu ubywa, a dobrego  klimatu nie.


Tekst: ks. Rafał Kamiński CSMA
Zdjęcia: x.MI oraz Barbara Kleist