Oaza? Polecam!

facebook twitter

09-08-2018

W te wakacje od 17.07 do 2.08 przez 15 dni miałam przyjemność uczestniczyć w rekolekcjach oazowych 1° ONŻ prowadzonych przez księży michalitów i siostry michalitki.

Była to moja 6 oaza i na pewno nie ostatnia. Rekolekcje wakacyjne zawsze były dla mnie oddechem w zabieganej codzienności.

Podczas wyjazdu mogłam się wyciszyć i zatrzymać pędzący świat. Głównym celem 1° ONŻ, który rozpoczyna formację, było przyjęcie Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela oraz odnowienie przyrzeczeń chrztu świętego. Bardzo to przeżyłam i czułam, że Bóg narodził się w moim sercu na nowo i zrozumiałam, że mnie kocha taką, jaką jestem. Pomagały w tym adoracje w kaplicy u sióstr michalitek, namiot spotkania oraz słowa kierowane do nas, uczestników, przez księdza, diakona i animatorów.

Oczywiście nie było tak, że przez 15 dni tylko klęczałam i się modliłam. Pomimo napiętego planu dnia nie brakowało nam czasu na rozrywkę.

Mieliśmy dwie wycieczki w góry, ewangelizację oraz wieczory pogodne, na których świetnie się bawiliśmy. Dawało się odczuć więź i sympatię, jaka panowała między nami. Czułam, że jesteśmy wspólnotą, gdzie każdy każdemu pomoże. Na oazie poznałam na nowo nie tylko miłość Boga do mnie i przyjaźń Jezusa Chrystusa, ale też bliźniego i zawarłam wiele nowych znajomości z wartościowymi ludźmi, dzięki, którym byłam jeszcze bliżej Jezusa.

Codziennie panowała radość. Towarzyszyła nam myśl „Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz”, której się trzymaliśmy i zarażaliśmy pozytywną energią innych ludzi. Zebrałam wiele owoców podczas tej oazy i już z niecierpliwością czekam na kolejne rekolekcje.

Chwała Panu!

Kamili Łuczyk


W te wakacje miałam przyjemność uczestniczyć w rekolekcjach oazowych prowadzonych przez michalitów. Była to moja 6 oaza, ale dopiero w tym roku rozpoczęłam formacje, czyli pojechałam na I stopień Oazy Nowego Życia, który był w Miejscu Piastowym.

Przyjechałam na te rekolekcje głównie po to, żeby odbudować moją relację z Bogiem. Była to dla mnie zawsze taka odskocznia od rzeczywistości i świata, w którym wszystko było o wiele łatwiejsze. Mogę szczerze powiedzieć, że było to najbardziej owocne 15 dni w ciągu całego mojego życia.

Oczywiście nie spędziłam ich tylko z brewiarzem w ręku, mieliśmy wyjścia w góry, ewangelizacje, wigilie, spędzaliśmy miło czas na wieczorach pogodnych i narodziliśmy się na nowo podczas odnowienia przyrzeczeń chrzcielnicy w rzece. Przewodnią myślą oazy było przyjęcie Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela. Osobiście najbardziej przeżyłam Dzień Wspólnoty, właśnie wtedy Duch Święty pokazał mi co oznaczają słowa wspólnoty, czyli jednego serca i jednego Ducha. Oprócz odnowienia przyjaźni z Bogiem poznałam tutaj wielu niesamowitych i bardzo wartościowych ludzi, na których zawsze mogłam liczyć. Utwierdzam się w przekonaniu, że z gór wraca się lepszym. Nie można opisać oazy w kilku zdaniach, ale wiem, że przyjadę za rok i polecam to każdemu kto szuka w swoim życiu sensu i czegoś głębszego niż picie, jedzenie i spanie.

Chwała Panu!

Marysia Łaska

Podobne artykuły