Głód

Natknąłem się kiedyś na książkę argentyńskiego pisarza i dziennikarza Martín Caparrósa pt. “Głód”. Jest to książka, która jak można się domyśleć po tytule, traktuje o problemie głodu na świecie. Suche fakty, które zostają nam podane są szokujące: Ponad 795 milionów ludzi na świecie wciąż cierpi głód. Co dziewiąty mieszkaniec Ziemi nie ma co jeść. Niemal połowa dzieci, które kończą życie przed piątymi urodzinami, umiera z powodu niedożywienia – 3 miliony każdego roku. Pan Caparrósa przemierza przeróżne zakątki świata, aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego dzisiaj dla dużej części mieszkańców świata codziennym wyzwaniem jest znaleźć coś do jedzenia, mimo, że tego jedzenia starczyłoby dla wszystkich.

Dzisiaj w ewangelii słyszymy, że szczęśliwi są między innymi ci którzy głodują, bo będą nasyceni. W sytuacji odwrotnej stawia zaś tych, którzy są syci, bo będą cierpieć głód. Panu Jezusowi w głównej mierze chodzi o tych, którzy ze względu na głoszenie ewangelii czy bycie blisko Niego są skazani na głód. Przerąbane będą mieli ci, którzy po przez głoszenie ewangelii cierpią profity, które sprawiają, że wygoda ich unieruchomia.  

Jednym z wniosków Argentyńczyka wspominanego wyżej jest, to że to właśnie głód był i jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących nasz świat. Większość z nas czytających ten tekst może nigdy nie czuła głodu, ale takiego prawdziwego, który zmusza do zjedzenia czegoś ze śmietnika. Coraz częściej jesteśmy również przesyceni informacjami, dźwiękami, obrazami. Potrafimy siedzieć przy komputerze słuchając muzyki, oglądając równocześnie telewizje i sprawdzając coś na komórce. To przesycenie zabija w nas głód Boga. Cisza staje się czymś nienaturalnym.  

Inne artykuły autora

Wróć!

Smakosz

Nie stracić istoty