List do Ciebie!

Od dzisiaj do końca roku liturgicznego, co niedzielę będzie nam towarzyszyła ewangelia spod ręki św. Łukasza. Sam autor jako jedyny z zacnej czwórki ewangelistów nie znał osobiście Pana Jezusa. Głowę miał nie od parady i mógł się poszczycić gruntownym wykształceniem. Z zawodu był lekarzem o czym świadczy św. Paweł i używany przez św. Łukasza specjalistyczny język medyczny występujący choćby w dziełach Hipokratesa.

Ewangelista był wiernym towarzyszem św. Pawła. Tak wiernym, że nie opuścił Apostoła Narodów w momencie jego aresztowania w Jerozolimie. Jego dobra nowina jako jedyna zawiera w sobie przypowieści o zagubionej owcy i drachmie czy dobrym Samarytaninie.

 

Tomasz Merton czytając jego ewangelię miał powiedzieć:  „ Od miesiąca biorę… świętego Łukasza do rozmyślania i jest on tak piękny, że cały palę się od wewnętrznych świateł, a w moim sercu jest święto”.

 

Swojej przesłanie o Jezusie Chrystusie, św. Łukasz kieruje do Teofila, którego nazywa najdostojniejszym. Samo imię Teofil oznacza tyle, co  „umiłowany przez Boga” lub „kochający Boga”.  Nie wiemy dokładnie kim był. Zdaję się, że kimś, kto dojrzewa w wierze i kogo ewangelia ma umocnić i ugruntować.

 

Patrząc dzisiaj na św. Łukasza i dostojnego Teofila budzi się we mnie refleksja, że ja również dostaję Słowo, aby Ono pokrzepiło, umocniło i ugruntowało moją wiarę, bo przecież cały czas ona tego wymaga. Pochylając się nad słowem od Łukasza, staję się podobny do Teofila: staję się bardziej kochający Boga. Bo przecież przy zetknięciu ze słowem Bożym stajemy się coraz bardziej podobni do Jezusa.

 

Ps Ostatnio powstał film o św. Pawle i św. Łukasza zagrał znany z Pasji, Jim Caviezel inspirujące są słowa, które powiedział po premierze filmu.

 

Inne artykuły autora

Nie stracić istoty

Carpe diem!

Paraklet