Moc wytrwałej modlitwy - 16 listopada

(Łk 18, 1-8) Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: "W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie»". I Pan dodał: "Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"

1. Jaka ma być chrześcijańska modlitwa?

 «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę...”

Dręcząca i namolna wdowa jest symbolem zdeterminowanej postawy człowieka, aby osiągnąć swój cel.

Wejdźmy w jej sytuację. Nie ma nikogo kto by się za nią wstawił. Jest sama, a ma przeciwnika, który względem niej ma złe zamiary. Może dużo stracić i zostać bez środków do życia na przyszłość.

Nie jest więc dla niej ważne kim jest sędzia, wierzący czy nie, czy będzie mu się chciało wziąć ją w obronę, czy też nie. Jest to dla niej ostatnia szansa. Ona o tym wie i dlatego nie popuści, o czym później przekona się sędzia i weźmie ją w obronę.

Czasami nam się wydaje, że na czymś nam bardzo zależy, ale jak przyjdzie do konkretów, realizacji to szybko się zniechęcamy i przestajemy wierzyć w dobry skutek naszego zaangażowania.

A przecież w życiu chrześcijańskim nie idzie tylko  o naszą „skórę” i życie doczesne, ale o duszę i życie wieczne.

Widziałem ostatnio dwa dokumentalne filmy dotyczące nadludzkiej determinacji raz u żony, a raz u męża, których mocna wiara spowodowała wskrzeszenie ich współmałżonków.

2. „Rady św. Moniki w wychowaniu trudnych dzieci.”

Zapamiętajmy ten tytuł i zaglądnijmy do przesłań świętej matki Moniki, które możemy znaleźć w Internecie, a dużo mądrych rzeczy się dowiemy.

Oto krótki fragment z tego przesłania:

„Tylko modlitwa matki, ojca, babci, cioci i innych osób może podziałać na to biedne dziecko.

 Mądra matka sama się modli i błaga o pomoc modlitewną innych,

zamawia Mszę świętą za swoje dziecko.

Modli się za dusze czyśćcowe i prosi o pomoc dla swojego kochanego dziecka.

I ma słuszną rację, bo czy po roku czy dłużej dziecko musi się zmienić.

Sam Bóg zadziała w jego duszy.

A matki (ojcowie) są obecnie takie niecierpliwe, dzień, miesiąc pomodlą się, parę razy przyjmą Komunię świętą i już żądają od Boga nawrócenia.

Obrażają się na Boga i przestają w ogóle się modlić – to największe nieszczęście popełniają, bo dziecka nie ratują z przepaści. I same wpadają w pułapkę szatana.

Modlitwa musi być DŁUGA, WYTRWAŁA I UFNA, to bardzo ważne – na ile ufasz Bogu, na tyle Cię wysłucha.

Modlić się najlepiej na RÓŻAŃCU świętym.

 I tu dam wam bardzo skuteczną radę.

Niech matka stroskana, zrozpaczona odda swoje dziecko w ręce Matki Bożej i przez cały rok odmawia za nie różaniec święty, część bolesną. Wtedy najgorsze dziecko stanie się nawrócone. To obietnica Boża."

3. Słowo Boże o wytrwałej i pokornej modlitwie.

W Piśmie św. Jezus pochwalił wiarę i ufność w zanoszonych do Niego prośbach, tylko dwóch osób:

- Syrofenicjanki – poganki. (Mk 7,24-30)

- i  Setnika, też poganina. (Mt 8,5-13).

 Czyż nie zaskakuje nas aż taka wiara u tych, którzy powinni nie wierzyć?

Należałoby jeszcze dodać determinacje i wiarę czterech osób, które spuściły przez powałę w dachu sparaliżowanego. Jezus widząc ich wiarę odpuścił  grzechy osobie sparaliżowanej i uzdrowił ją.(Łk 5,17-26).

4. Gdzie się podziała wiara z determinacją?

Smutnie  i prawdziwie brzmią ostatnie słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii : „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"

Czy znajdą się jeszcze tacy chrześcijanie, którzy z determinacją i z głęboką wiarą dzisiejszej wdowy będą prosić Jezusa o cud własnej duchowej przemiany lub innych?

Kogo więc symbolizuje bohaterka dzisiejszej Ewangelii?

 Czyż nie  siostry klauzurowe i inne Zgromadzenia zakonne, które w pokucie i na modlitwie wypraszają te wszystkie cuda przemiany w sercach ludzi.

To są ciche bohaterki naszych nawróceń.

Tych cichych bohaterek zapewne jest więcej,  są to: nasze babcie, mamy, czasami i ojcowie. Często zamawiający Msze święte za nas, klęczący przed Najświętszym Sakramentem z różańcem w dłoni  i wypraszający liczne łaski u Boga, przez wstawiennictwo Maryi.

Do nich również należą obłożnie chorzy ofiarowujący bóle i cierpienia za zbawienie dusz.

Bogaty jest Kościół w miłosierdzie Boże! Nieprawdaż?!

I ty możesz przez swoje cierpienie i modlitwy stać się źródłem nawróceń wielu. Rano wstając, wzbudzaj więc intencję ofiarowania każdego dnia za kogoś, np.:

W poniedziałek: Za dusze w czyśćcu i umierających w grzechu ciężkim o skruchę serca i pojednanie z Bogiem.

W wtorek: W intencji Kościoła i papieża  za wstawiennictwem św. Michała arch.

W środę: Za małżeństwa i rodziny za wstawiennictwem św. Józefa.

W czwartek: Za kapłanów, z podziękowaniem Bogu za dar Eucharystii.

W piątek: O nawrócenie grzeszników, przyprowadzając ich i ofiarowując  Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

W sobotę: W intencjach Niepokalanego  Serca Najświętszej Maryi Panny.

W niedzielę: dowolna intencja.

Bądź więc tą „upartą wdową” na modlitwie, a dokonasz cuda, najpierw w sobie samym, a później w bliźnich. Bo tak działa wytrwała modlitwa, najpierw przemienia ciebie, a później innych. Amen!

Inne artykuły autora

"I otworzyły się ich oczy" - 6 grudnia

„Chrześcijańskie” oszustwo! - 5 grudnia

Przyjdę i uzdrowię go! - 2 grudnia