Sól i światło - V Niedziela zwykła - 9 lutego

(Mt 5, 13-16) Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

1.       Chrześcijaństwo, jako sól.

"Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.”

Czy sól może utracić swój smak, zwietrzeć, czy zmienić swoją właściwość?

Otóż, nie! Nie jest możliwe, aby sól straciła swoją właściwość!

Język polski podaje parę zamienników słowa „zwietrzeć”. 

Słowo to może oznaczać: 

- przeżyć się, zestarzeć się, zaśniedzieć ,skruszeć, zetlić się, spróchnieć ;

- stracić aktualność, intensywność ;ulecieć, ulotnić się; 

- wyjść z mody, wyjść z obiegu, wyjść z użycia;

- wywietrzeć, wyparować ;

- zdezaktualizować się, przedawnić się;

- zetleć, sparcieć; zmurszeć, zgrzybieć, stracić aktualność.

Ciekawie brzmiałaby zbitka powyższych przymiotników ze słowem „chrześcijaństwo”, na przykład:

- „spróchniałe” chrześcijaństwo.

- „ulotne” chrześcijaństwo,

- „zmurszałe” chrześcijaństwo,

- chrześcijaństwo, które straciło na swej aktualności, przedawnione.

Co mógłbym powiedzieć dzisiaj o swoim chrześcijaństwie? 

Jakie ono jest w moim postępowaniu na co dzień?

 

Wiemy, że sól szczególnie w czasach, w których Jezus żył, a i później była świetnym konserwantem. Duże jej ilości zużywano do konserwacji mięsa, masła, ryb, garbowania skór, produkcji prochu strzelniczego. 

Sól była tak ważnym produktem w Średniowieczu, że w Polsce, w XIV wieku żupy dawały ponad 30% wszystkich dochodów skarbu państwa.

Warto o tym wiedzieć, kiedy próbujemy zrozumieć sens słów Jezusa w odniesieniu do naszego chrześcijaństwa.

Czym kiedyś sól była dla ziemi, tym obecnie chrześcijanin ma być dla ludzi, wśród których żyje.

Solą dla chrześcijanina jest poznanie Pana Jezusa i to ukrzyżowanego. 

O tym poucza nas św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu:

„Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.” (1 Kor 2, 1-5).

Piękna to sól, kiedy nie opiera się na mądrości ludzkiej, ale na mocy Bożej.

2.       Chrześcijaństwo, jako światło.

„Wy jesteście światłem świata. (…)Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

Podobne przesłanie jak do soli, niesie w sobie porównanie chrześcijaństwa do światła.

Za czasów Jezusa, świeczka, czy kaganek, a w późniejszych czasach lampa naftowa były w nocy jedynym źródłem światła.

 

Pozwolę sobie teraz na krótką dygresję, odwołując się do własnego doświadczenia. 

Prowadząc rekolekcje na temat umiłowania słowa Bożego, często przedstawiam Pismo św. w obrazie światła, nawiązując do słów Jezusa: 

„Ja Jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia».(J 8,12).

Po odczytaniu tego urywku z Ewangelii podaje dwie zgaszone świece osobie, prosząc, aby odpaliła ode mnie światło. Ale że nie może tego uczynić, ponieważ ja nie mam zapalonej świecy.

 To proste doświadczenie uzmysławia nam fakt, że tylko ta osoba, która pielęgnuje w sobie prawdziwe życie religijne w relacji do Jezusa, może przekazywać innym światło Boże.

Jedynym światłem, które „nie zna zachodu”, czyli śmierci i nie zna ciemności jest sam Jezus Chrystus.

Tylko On sam, jest światłem w nas.

Natomiast żyjąc nieustannie w grzechu ciężkim, bez modlitwy i bez świadomego uczestnictwa w Eucharystii, jako chrześcijanie tracimy to światło.

Skutkiem czego, tak wielu chrześcijan obecnie już nie widzi, w jakiej ciemności żyje. Brak poczucia grzechu spowodował, że nie potrzebują już Boga.

Na zakończenie rozważania posłuchajmy proroka Izajasza, który poucza nas, jak rozdawać światło dobrych uczynków:

«Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”

Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem». (Iz 58, 7-10).

Amen.

Inne artykuły autora

O skutecznej modlitwie - 25 lutego

W walce z szatanem - 24 lutego