To irracjonalne…

Kilka tygodni temu na wniosek ARW (Agencja Racjonalizmu Wewnętrznego) urzędnicy w obstawie policji wkroczyli do Nieba. Pogłębiony audyt miał wyjaśnić niejednoznaczne, według śledczych, relacje chrześcijan i mieszkańców Nieba.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, szczególne podejrzenia prokuratury wzbudziły m.in.: nietypowe i niewytłumaczalne zachowania ludzi wierzących (np. podejrzanie długo utrzymująca się radość czy nienaturalny wewnętrzny spokój, nawet wobec zagrożeń i trudnych wydarzeń życiowych) oraz wymierne, konkretne korzyści, jakie wierni otrzymują w wyniku protekcji świętych. O ile mechanizm działania pierwszego przypadku wydawał się dla policji dosyć oczywisty (wydział antynarkotykowy natychmiast zabezpieczył materiały do badań toksykologicznych), o tyle niejasna pozostawała natura drugiego procederu. Śledczy z pionu antykorupcyjnego byli pewni, że sprawa nosi znamiona płatnej protekcji – mieszkańcy Nieba w sposób jednoznaczny wspierają bowiem ludzi, lobbując w określonych sprawach u swoich Przełożonych. Niejasny pozostawał jednak sposób przekazywania korzyści materialnych za ww. wsparcie. „To niemożliwe, by tak skuteczna i obszerna pomoc nie wynikała z jakiejś sowitej zapłaty” – skomentował jeden z oficerów prowadzących śledztwo. Owszem, w siedzibie Nieba służby natrafiły m.in. na ślady litanii, pielgrzymek i odpustów, niemniej jednak było to o wiele za mało, aby móc przedstawić twarde dowody w sądzie. Dlatego do szczegółowego wyjaśnienia sprawy zatrzymano podejrzanych, m.in. siostrę Faustynę K., jednego z nieformalnych liderów grupy.

W toku postepowania udało się ustalić, jak przebiega podejrzany proceder. Wierni kontaktują się z Niebem za pomocą tzw. modlitwy. Następnie, po bliżej nieokreślonym czasie, otrzymują wszystko o cokolwiek proszą (J 14,14.) „Bardzo trudno było ich przyłapać na gorącym uczynku. Nie ma bowiem ani stałego miejsca, ani stałej pory tego kanału komunikacji” – zdradził, pragnący zachować anonimowość, zaangażowany w śledztwo mundurowy.  Jak zaobserwowano, w Niebie istnieje swego rodzaju hierarchia – najskuteczniejsze są te prośby, które trafiają do najwyżej postawionych urzędników, nazywanymi w organizacji świętymi. Podczas przesłuchań żaden z nich nie przyznał się jednak do jakiegokolwiek udziału w świadczeniu ww. dóbr wiernym. Żaden też nie potwierdził swojej wysokiej pozycji w organizacji. Wszyscy jednomyślnie zeznali, że nic nie znaczą oraz, że są jedynie pośrednikami, a za wszystkim stoi „Boże Miłosierdzie”. Idąc tym tropem, najwytrawniejsi detektywi, wysłani specjalnie do tego zadania, natrafili na rzeczywistego lidera grupy. Mózgiem całej operacji okazał się niejaki Jezus Chrystus, przez jakiś czas uznawany za zaginionego, a nawet zmarłego. Informacje o śmierci okazały się jednak nieprawdziwe, przebywał bowiem u swojego Ojca. Obaj potwierdzili, że są odpowiedzialni za wszystkie opisane w aktach wydarzenia. Na miejscu zabezpieczono także kody bezpieczeństwa do Miłosierdzia Bożego.

Jak donosi nasz informator, obecnie śledztwo zbliża się już ku końcowi. Prokurator po przesłuchaniu setek świadków oraz zabezpieczeniu i przestudiowaniu 73 tomów akt (a dokładnie 46 ksiąg Starego Testamentu i 27 ksiąg Nowego Testamentu), choć wciąż nie może w to uwierzyć, doszedł do jednoznacznego wniosku, że żadne z działań na linii wierni – Niebo, nie nosi znamion przestępstwa. Co więcej, (z dużym trudem i zdziwieniem) oświadczył, że wszystkie interakcje między ww. społecznościami odbywają się całkowicie bezinteresownie, wyłącznie w oparciu o miłość i dobro. Podobna konsternacja zapanowała w wydziale antynarkotykowym. Testy toksykologiczne niczego bowiem nie wykazały. Jak podaje lakoniczny komunikat Ośrodka Laboratoryjnego: „W wyniku badań stwierdzono, że zachowania wiernych nie wynikają ze stosowania jakiejkolwiek substancji psychoaktywnej, a jedynie są skutkiem ubocznym obcowania z Bożym Miłosierdziem. Odpowiada za nie bliżej niezbadana substancja/Osoba, tj. Duch Święty – do wyjaśnienia”.

Gorąca wiadomość z ostatniej chwili! Właśnie otrzymaliśmy oficjalny komunikat z prokuratury: śledztwo zostało definitywnie zamknięte. O komentarz poprosiliśmy Naczelnika Agencji Racjonalizmu Wewnętrznego. Oto co powiedział (poniżej zamieszczamy całą jego wypowiedź):

„Yyyyy… eeeeeeee… Jestem w szoku. Nie wiem, co powiedzieć. To irracjonalne!”

Cóż mogę dodać... Tak to prawda. Nasza wiara jest irracjonalna. Szokuje i zadziwia; mnie osobiście – codziennie. Zero logiki! No może tylko logika miłości… Piękne, prawda?

PS
Już 08.04 Święto Miłosierdzia Bożego. Nie szukaj racjonalnych argumentów. Jezus mówi: „Prędzej niebo i ziemia obróciłyby się w nicość, aniżeliby duszę ufającą nie ogarnęło miłosierdzie Moje” (Dz 1777). Ufności!

 

Inne artykuły autora

Święta, święta i… ?

Jestem na tak!

To irracjonalne…