Upomnienie braterskie - 14 sierpnia

(Mt 18,15-20) Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".

Upomnienie braterskie nie jest łatwe. Dlaczego?

Cóż, pójść i wyrzucić komuś prosto w oczy, co ja o nim myślę, to każdy potrafi i nie wymaga żadnego wysiłku, co więcej, taka postawa jeszcze bardziej oddala ludzi od siebie.

Pan Jezus, w dzisiejszej Ewangelii stawia wyższe standardy napominania.

Wymaga od nas: kultury , taktu oraz intencji „pozyskania” drugiej osoby.

1. „Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, idź i upomnij go w cztery oczy”.

Upominanie w cztery oczy jest trudne ze względu na to, że trzeba pójść i chcieć się spotkać z drugim człowiekiem dla jego dobra.

Właśnie ta intencja musi nam towarzyszyć: dla dobra sprawy, dla wyjaśnienia sprawy, aby ocalić człowieka, a nie żeby go stracić.

Czasami, w pierwszym spotkaniu może zaraz i  tak do końca  nie wyjaśnimy sprawy, ale damy do zrozumienia drugiemu człowiekowi, że nam zależy na nim.

2. „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. „

Jeżeli ktoś mnie zranił, to przede wszystkim idę to mu zakomunikować, ale daje sobie również zgodę na to, co ta druga strona ma mi do powiedzenia.

Bo może się okazać, że ta druga strona nie miała takiej intencji, aby mnie zranić.

Przeważnie ranimy siebie niechcący!

Są jednak zranienia świadome i dobrowolne. Często jest tak, jeżeli jest w nas chęć odwetu i na jakieś zło chcemy odpowiedzieć złem. Chęć odwetu w każdym z nas jest i jest siłą niszczącą relacje, a co za tym idzie również więzi międzyludzkie. W konsekwencji rozpadają się małżeństwa , rodziny i wspólnoty.

Stąd dobra rada. Zanim pójdziemy w poczuciu zranieni do osoby, która nam to uczyniła, przebaczmy jej. Modlitwa przebaczenia, uzdrawia nasze złe emocje i przywraca godność człowieka, który nas zranił w naszych oczach.

Błogosławieni ci, którzy na zło pragną odpowiedzieć dobrem, bo oni wprowadzają pokój.

3. „Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. „

Źle jest kiedy przeskakujemy „ewangeliczne w cztery oczy”  i do rozmowy na „dzień dobry” przychodzimy ze świadkami. Dlaczego? Ponieważ taka osoba może się poczuć zaatakowana.

W ten sposób nie pozyskamy drugiej osoby, wręcz przeciwnie stracimy z nią relację.

Co innego kiedy podejmowaliśmy już trud wielokrotnych rozmów „w cztery oczy”, a nie przyniosło to należytego skutku. Dla nadania większej powagi w trudnej sprawie, mamy prawo porozmawiania z osobą nas raniącą w szerszym gronie.

Może to dotyczyć np. narastającego problemu alkoholowego, narkotykowego czy hazardu w rodzinie lub notorycznego używania siły i przemocy psychicznej, jednego z członków rodziny. Czyli, kiedy mamy już do czynienia z patologią i głębokim uzależnieniem.

Ale i w tym szerszym gronie starajmy pozyskać drugiego człowieka.

4. „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!”.

 Odnosimy się do autorytetu Kościoła już w bardzo trudnych sytuacjach. Może tu np.  chodzić o problem separacji, odejścia od męża lub żony.

W powyższych słowach możemy mieć tu też do czynienia z ekskomuniką np. wobec dokonywania aborcji lub wspierania jej oraz suspensą jeśli chodzi o kapłana.

Hierarchia Kościoła rzadko stosuje to prawo i z wielką roztropnością dla oddalenia człowieka od sakramentów i od Kościoła lub przeniesienia kapłana do stanu świeckiego.

„Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie.”

Pamiętajmy jednak, że i „poganina i celnika” można nawrócić!

5. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Pamiętajmy, przebaczenie i chęć dążenia do pojednania są konieczne, abyśmy mogli wejść do Nieba.   A zatem rozwiązujmy nasze sprawy póki żyjemy tu na ziemi, bo kto po naszej śmierci uczyni to za nas.

Z czyśćca już wiele nie zdziałamy.

6. I jeszcze jedna sprawa o której przypomina nam św. Mateusz.

„Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie”.

Tam, gdzie ludzie nie maja odwagi porozmawiać  „w cztery oczy” dla zażegnania konfliktu, tam też nie ma zgodnej modlitwy.

Odwaga w chrześcijaństwie w podejmowaniu rozmowy jest sprawą kluczową, aby małżeństwo, rodzina czy Wspólnota zakonna wzrastała.

Pokłócone małżeństwo, czy skłócona Wspólnota zakonna nie ma mocy ewangelizowania!

Chyba, że nie zależy nam na relacji i więzi w małżeństwie czy wspólnocie zakonnej. Ale wówczas mamy już do czynienia z patologią.

Modlitwa: Panie Jezu, Ty tuż przed swoja śmiercią na krzyżu modliłeś się do Ojca w niebie, aby Twoi uczniowie i cały Kościół „stanowili jedno”. Daj nam Twego Ducha w dążeniu do przebaczenia i pojednania w małżeństwach, rodzinach i wspólnotach zakonnych. Spraw, abyśmy mieli odwagę rozmawiania „w cztery oczy” dla pozyskania drugiej osoby i nie pozwól, aby zgorszenie podziałów przeszkadzało Duchowi Świętemu w ewangelizacji świata. Amen.

Inne artykuły autora

O miłości niepojętej - 14 października

Bóg łaskaw - XXVIII Niedziela zwykła roku C - 13 października

Jak czytać słowo Boże? Patrz na Maryję - 12 października