Wdzięczność - 13 listopada

(Łk 17, 11-19) Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: "Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami". Na ich widok rzekł do nich: "Idźcie, pokażcie się kapłanom". A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec". Do niego zaś rzekł: "Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła".

Do wdzięczności powoli się dorasta wraz z doświadczeniami, jakie niesie za sobą życie.

Najpierw mamy poczucie, że sami porodzimy sobie z własnym życiem. Cechuje nas wówczas indywidualizm i subiektywność.

Później zauważamy, że tylko w jakieś wspólnocie, w pracy, w grupie osób możemy dojść do czegoś, osiągnąć sukces.

W dojrzałym wieku, doceniamy wartość rodziny, jako miejsca dającego nam poczucie miłości i bezpieczeństwa.

W starszym wieku, doświadczając ograniczenie fizyczne naszych możliwości, a nawet niepełnosprawność głębiej sobie uświadamiamy kruchość życia.

Czyż nie w tej kruchości życia dopiero zaczynamy doceniać i dziękować Bogu i ludziom, jak ważną  jest sprawa obecność drugiego człowieka przy nas oraz troska Bożej opatrzności.

Powie słowo Boże:

„Cóż masz , czego byś nie otrzymał” oraz ” Nie nam, Panie, nie nam,  lecz Twemu imieniu daj chwałę za Twoja łaskawość i wierność”! (Ps 115,1).

Ktoś powiedział, że to, co dałeś, wypisz na pisaki, ale to, co otrzymałeś, wypisz na kamieniu.

Wzbudźmy więc w sobie postawę wdzięczności i dziękujmy:

Za życie i za rodziców.                

Ciało i duszę otrzymaliśmy od rodziców , ducha zaś od Boga. A zatem ów dar życia nie jest czymś prywatnym. Nie mogę tak sobie z życiem robić co mi się podoba. Tym bardziej, że codziennie jeden dzień albo tracę albo zyskuję dla wieczności. 

Warto o tym pomyśleć w trakcie życia. Czy już podziękowałem Bogu za chwilę mojego poczęcia i przyjścia na świat? 

Czy zdążyłeś swoim rodzicom za życia, też za to podziękować, bo całowanie wieka trumny już  im nic nie da.

Za chrzest św.

Na chrzcie św. zostaliśmy wyrwani z niewoli grzechu pierworodnego przez zbawczą Mękę i Śmierć na krzyżu Jezusa Chrystusa, a jednocześnie obdarowani wolnością dziecka Bożego z dziedzictwem nieba. Co więcej, Trójca Przenajświętsza zamieszkała w nas i  nasze ciało stało się świątynia Boga samego. Czy wiesz o tym?

Za powołanie.

 Na chrzcie św. otrzymaliśmy również powołanie, w którym najpełniej odnajdziemy szczęście będąc jemu wiernym. Jest to powołanie do świętości: w małżeństwie, w kapłaństwie lub w życiu samotnym. Jedni jednak w trakcie małżeństwa wybrali karierę i zniszczyli powołanie, odchodząc od dzieci i żony(męża). Innym w kapłaństwie bardziej od Eucharystii zapachniały pieniądze lub co innego. A inni z tego powodu właśnie cierpią. Trudno zrealizować własne powołanie bez Boga!

Za wiara.

To następny dar dany nam od Boga za darmo. Każdy dar Boży jednak mamy zamienić w zadanie, to znaczy mamy go rozwijać  jak i całe nasze człowieczeństwo. 

To dzięki darowi wiary: wzrastamy w naszym człowieczeństwie, w świętości, rozpoznajemy naszego przyszłego współmałżonka lub dar kapłaństwa, a także profesję zawodową. Dziękujesz za to Bogu?

Za uwolnienie od zła i grzechu ciężkiego.

To następny dar - dar konfesjonału, za który mamy dziękować i czuć się wielkimi dłużnikami Boga. 

W trakcie spowiedzi wyzbywamy się grzechu, a nasza dusza staje się czysta i święta.

Duch Świętym jak w każdym sakramencie, a tu szczególnie napełnia nas mocą, miłością i trzeźwym myśleniem. Jasno wówczas widzimy, gdzie jest zło, a gdzie jest dobro. 

Po spowiedzi całujemy stułę, jako znak szacunku i wdzięczności za dar kapłaństwa.

Za Eucharystię: stół słowa Bożego oraz Ciała i Krwi Przenajświętszej Jezusa.

Sobór Watykański II w dokumencie „O świętej Liturgii” (nr.7) podkreśla nie tylko wymiar kultyczny naszego przychodzenia na Mszę św. ale przede wszystkim wymiar uświęcający Liturgii. 

Oznacza to, że w trakcie sprawowanej Eucharystii, Duch Święty wylewa na nas wszelkie dary i łaski: przebóstwienia nas, uświęcenia, odnowienia duchowego, oczyszczenia i umocnienia oraz jednoczenia w wierze. 

Wystarczy, że żywo, świadomie i owocnie chcę uczestniczyć w tej Eucharystii, aby tak wiele  otrzymać od Boga i Kościoła.

Za Kościół.

Tu,  w tym miejscu duchowym dokonują się wszystkie sakramenty od chwili chrztu po „ostatnie pożegnanie” na drodze do Ojca w Niebie. Tu też możesz spędzić długie chwile przed Najświętszym Sakramentem. To miejsce jest naznaczone żywą obecnością Boga. Czy dziękujesz Boga za dar Kościoła i czy jesteś dumny z przynależności do niego?

Wymieniłem 10 razy dziękuję: za życie, za rodziców, za chrzest, powołanie, za wiarę, sakrament pojednania, za kapłanów, za stół słowa Bożego i Komunię św. oraz za Kościół.

Pan Jezus dzisiaj ze smutkiem powiedział do uzdrowionego:

"Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec".

Czyż trzeba wiele stracić w życiu, aby zrozumieć jak bardzo zostałem obdarowanym - jako człowiek  i zacząć wreszcie to doceniać oraz dziękować za to Bogu?

Codziennie wieczorem podziękuj dobremu Bogu, bo masz za co!

Inne artykuły autora

Służyć prawdzie z odwagą! - 16 grudnia

Zapomniane przyjście Jezusa - 14 grudnia