Ze św. Augustynem o „Nowym życiu w Chrystusie” - 12 września

(Kol 3, 12-17) Bracia: Jako wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie: z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie, psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. A cokolwiek mówicie lub czynicie, wszystko niech będzie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

Na początku lata 90 kiedy w Polsce zaczęło narastać bezrobocie jeden ze współczesnych filozofów miał się wyrazić, że księżą nie grozi bezrobocie dopóki ludzie grzeszą. Ta dość prowokacyjna wypowiedź niesie ze sobą jednak głębsze przesłanie.

Z nie grzeszeniem związana jest cała fałszywa filozofia chrześcijańska, która redukuje tę religię do wysiłku „aby nie zgrzeszyć”.

Szczytem chrześcijaństwa dla tak pojmujących tę religie ludzi jest przyjście do konfesjonału i zakomunikowanie, że tak naprawdę to nie zgrzeszyłem, tylko coś tam może źle pomyślałem czy zrobiłem.

Kiedyś spowiadając wiernych na nabożeństwie Fatimskim pod koniec spowiedzi zadawałem tylko jedno pytanie: „według ciebie w czym tkwi istota chrześcijaństwa”?. Pytanie to wprowadzało moich penitentów w pewne zakłopotanie. Odpowiedzi były różne, często jednak dotyczyły życia, nazwałbym poprawnie moralnego.

Doszedłem więc do wniosku, że trzeba koniecznie ukazywać współczesnym chrześcijanom szerszą perspektywę życia religijnego, które nie ogranicza się tylko do nie grzeszenia, ale niesie w sobie to, co Święty Paweł nazwał NOWYM ŻYCIEM W CHRYSTUSIE!

W Liście Świętego Pawła do Rzymian czytamy: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierci? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierci zostaliśmy razem z nim pogrzebani po to, byśmy i my wkroczyli w nowe życie, jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”.(Rz 6,3-4).

Trochę szerzej dowiadujemy się o „nowym życiu w Chrystusie” z Listu Świętego Pawła do Kolosan (3,1-17nn), oraz z Listu do Efezjan (4,17nn).

1. Chcąc ukazać właściwe rozumienie „nowego życia w Chrystusie, zwrócę teraz uwagę na akcenty jakie stawia Święty Paweł w Liście do Kolosan.

Otóż, autor tego Listu nie rozpoczyna nakreślać „nowego życia” od wskazań moralno -ascetycznych tj. od 5 wiersza, ale od duchowego poszukiwania „tego co w górze”, gdzie przebywa Chrystus.

Słowo „w górze”, należy rozumieć tak, jak przedstawia nam „nowego człowieka” św. Paweł w wierszu dziesiątym - „który wciąż odnawia się ku głębszemu poznaniu Boga”.

W tym miejscu przywołałbym słowa Pana Jezus z „Wielkiej modlitwy Arcykapłańskiej” z Ewangelii Świętego Jana : „A to jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa”( J 17,3).

Czyż nie zaskakuje nas to stwierdzenie, że najważniejsze dla życia i to wiecznego jest poznanie, czyli wejście w r e l a c j e: z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

Lecz istota relacji z Chrystusem, nie odnosi się li tylko do sfery intelektualnej!

I tu chciałbym odnieś się do encykliki „Redemptor hominis” Jana Pawła II, czytamy tam: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa.”

W tym pięknym tekście mówiącym o ludzkim wymiarze tajemnicy odkupienia, papież bardzo mocno podkreśla wymiar miłości  i to tej przez duże „M”- Bożej miłości.

Trzeba się z nią spotkać, dotknąć jej, uczynić ją w jakiś sposób swoją, odnaleźć się w niej, dopiero wówczas życie nasze nabiera sensu!

Jan Paweł II  wskazuje nam jasno na źródło owego „nowego życia”, jest nim Chrystus. Dlatego trzeba nam szukać relacji z  Chrystusem opierającej się   na miłości.

Wydaje się nieraz ,że najtrudniej człowiekowi wrazić sobie zgodę na miłość, na  bycie pokochanym przez kogoś, dotkniętym przez tą miłość.

Ktoś powiedział, że życie miłością wymaga odwagi. I coś w tym jest.

I oto mamy prawdziwy wymiar chrześcijańskiej religii, to jest: przebywania Boga z człowiekiem,  we wzajemnej miłości, w relacjach: Ojca do syna, Nauczyciela do ucznia, Przyjaciela do przyjaciela.

2. Głębię tej miłości ukazuje nam pięknie Święty Augustyn w swoim kazaniu, które nazwał : „Śpiewajmy Panu pieśń miłości”.(Br.,wtorek, III tygodnia, Okresu Wielkanocnego).

Podejmijmy krótką analizę tego kazania. Tak rozpoczyna je biskup z Hippony:

„Oto wezwanie, aby zaśpiewać Panu pieśń nową. Nowy człowiek umie zaśpiewać pieśń nową. Śpiew to wyraz radości, a ściśle mówiąc - wyraz miłości. Kto potrafi miłować życie nowe, ten umie śpiewać pieśń nowa, a czym jest życie nowe, daje nam poznać pieśń nowa. Do jednego bowiem królestwa odnosi się to wszystko: nowy człowiek, nowa pieśń i nowe przymierze. A więc nowy człowiek będzie śpiewał pieśń nową i będzie należał do przymierza nowego.

I tu przypominamy sobie tekst z Kolosan (3,10), gdzie Święty Paweł zachęca nas do porzucenia „starego człowieka” wraz z jego uczynkami, a przyobleczenia się w „nowego”.

Tę samą zachętę na początku kieruje do nas Św. Augustyn i mówi dalej:

„Nie ma człowieka, który by nie kochał, lecz wolno spytać, co kocha? Nie każe się nam porzucać miłości, ale wybrać przedmiot naszej miłości.”

Chrześcijaństwo jest więc religią decyzji, opierającą się na woli, mamy wybrać, jak podpowiada nam autor przedmiot miłości tzn. Jezusa - Miłość. Chrześcijaństwo jest więc religią miłości nie w sensie uczucia, ale postawy „do”- Kogoś, a nie „ku”- czemuś.

3. I tu Św.  Augustyn wprowadza nas coraz bardziej w istotę chrześcijaństwa.

Powie dalej:

„Lecz cóż możemy wybrać, jeśli nie zostaliśmy wybrani? O tym, że nie miłujemy, jeżeli wpierw nie zostaliśmy umiłowani, mówi nam apostoł Jan: „My miłujemy, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował". Spytaj, skąd bierze się w człowieku miłość do Boga, a nie znajdziesz innej odpowiedzi niż ta, że Bóg pierwszy go umiłował.”

Odbieram powyższy tekst tak, jakby św. Augustyn chciał nam wprost powiedzieć: „uświadom sobie człowieku, że jesteś osobą pokochaną, ukochaną!”

Ponieważ nie jest tak, że nikt cię nie kocha!

Mówi do nas dzisiaj św. Paweł: „Jako wybrańcy Boży - święci i umiłowani”(Kol 3,12).

Nasz dobry Ojciec pokochał nas jeszcze przed grzechem pierworodnym, a jeszcze bardziej po grzechu – krzyżując swego Syna, Jezusa Chrystusa za nasze grzechy. I to jest dobra nowina dla każdego chrześcijanina.

4. Mamy miłować Boga, Jego miłością.

Dalej mówi nam Św. Augustyn:   

„Samego siebie dał nam Bóg do umiłowania, dał nam także to, przez co możemy Go miłować. Czym jest jednak to, przez co Go miłujemy, mówi nam jasno święty Paweł: „A Miłość Boża jest rozlana w naszych sercach"(Rz 5,5). A kto ją tam rozlał? Może my sami? O nie! A więc, skąd pochodzi? „Przez Ducha Świętego, który został nam dany"(Rz 5,5).

Mając więc tę ufność, miłujmy Boga Jego miłością”.                             

Jesteśmy więc uzdolnieni do miłowania Boga Jego miłością, to „Jego”, a nie ludzką miłością bardzo podkreśla  Św. Augustyn, jednocześnie wskazując na źródło tej miłości, a jest nim osoba Ducha Świętego.

Dlatego bardzo ważną chrześcijańską czynnością  jest osobiste napełnianie się Duchem Świętym, czyli życie modlitwą i sakramentami..

5. Chrześcijaństwo religią serca.

Czytamy dalej w kazaniu: 

„Posłuchajmy, co o tym jeszcze jaśniej mówi Jan Apostoł: „Bóg jest miłością, kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Nie wystarcza powiedzieć: „Miłość jest z Boga". Ale kto z nas ośmieliłby się powiedzieć to, co mówi Jan: „Bóg jest miłością”. Ten, kto tak mówi, wiedział, co miał w swoim sercu”.

Otóż Święty Augustyn podsuwa nam następną definicję chrześcijaństwa: „Chrześcijaństwo jest  religią serca.”

Według niego, co innego jest wypowiadać sformułowania teologiczne oparte na intelekcie, a czym zupełnie innym wyznać - żywą wiarą - miłość Bogu, którą „tu i teraz” doświadczam, przeżywam.

Przychodzą  mi na myśl w tym momencie słowa z Listu do Rzymian: „Jeżeli więc ustami wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. I zaraz św. Paweł dodaje: ”bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznanie jej ustami – do zbawienia”(Rz 10,9-10).

Bóg więc pragnie od nas „serce za serce”.

I właśnie to chce teraz podkreślić św. Augustyn w swoim „Kazaniu”, mówiąc:

„A więc Bóg daje się nam całkowicie. Woła do nas: „Miłujcie Mnie, a będziecie Mnie posiadali, bo nie możecie Mnie miłować, jeśli Mnie nie posiadacie".

Jakże ważne dla nas słowa. Mamy tak poznać Jezusa, aby Go posiąść, a posiąść znaczy tyle, co umiłować. Jeśli Jezusa nie umiłujemy, to tak jak byśmy Go faktycznie nie posiadali.

Na tym zakończę moje rozważanie. Jutro będę je kontynuował.

Modlitwa: Panie Jezu, pod koniec mojego życia będę sądzony z miłości do Ciebie i do ludzi. Proszę więc dzisiaj Ducha Świętego, aby rozlał miłość w moim sercu, bo chcę teraz poznać Cię przez miłość, a nie tylko intelektem. Amen!

Inne artykuły autora

Czy „Tirówki” wyprzedzą nas do królestwa Bożego - 19 września

Zagubić Jezusa, wcale nie jest trudno - 18 września

Jezus Panem życia i śmierci - 17 września