Znak Jonasza - 20 lipca

(Mt 12, 38-42) Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: "Nauczycielu, chcieliśmy jakiś znak widzieć od Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon".

1. Znak Chrystusowego Krzyża.

„Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.”

Znak Jonasza, to zapowiedź męki i śmierci Jezusa. Inaczej mówiąc jest to znak Krzyża.

Wejdźmy, zatem w rolę Szymona z Cyreny i zastanówmy się nad własnym krzyżem naszego życia, który niesiemy świadomie lub nieświadomie.

Zapytajmy siebie:

- co jest krzyżem mojego życia?

 - po co jest mi dany?

 - oraz jak go noszę?

Pomogą nam w tym słowa Jezusa skierowane do Kundusi z Siwcówki :

 "Moimi skarbami: krzyżami dzielę się z duszami.

- Z uprzywilejowanymi dzielę się z tym najcenniejszym skarbem dla ich dobra.

- Grzesznikom zsyłam krzyże na to, by ich naprowadzić na drogę zbawienia.

Ten skarb należy cenić i przyjmować radośnie, za to dusza będzie miała zawsze spokój.

D z i ę k u j  z a  k r z y ż”.

Po czym Jezus ukazuje swojej służebnicy istotę krzyża: „ O gdybyś wiedziała, jak pragnę zbawienia dusz … gdyby było potrzeba, gotów byłbym za jedną duszę to wycierpieć, co wycierpiałem. Żaden żebrak nie wyciąga tak ręki o kawałek chleba, jak ja wyciągam ręce do dusz wybranych po ofiary, choćby najmniejsze. Przez te ofiary zbawiam dusze”.

Czy kiedy cierpisz i to z różnych powodów: psychicznych, fizycznych czy duchowych czynisz intencje w sercu: " Panie Jezu łączę się z Twoją Męką na Krzyżu i przyjmuję te wszystkie trudy dnia dzisiejszego oraz cierpienia za zbawienie dusz, a szczególnie za te, które dzisiaj odejdą z tego świata!? Pomyśl, ile możesz w ten sposób pomóc Jezusowi w zbawianiu dusz?

Co do istoty noszenia swojego krzyża, chciałbym odwołać się do doświadczenia oraz wizji św. siostry Faustyny.

 W jej dzienniczku możemy przeczytać takie oto słowa:

„ Ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża. Kiedy Jezus chwile na nim wisiał, ujrzałam cały zastęp dusz ukrzyżowanych tak, jak Jezus.

I ujrzałam drugi i trzeci zastęp dusz. Drugi zastęp nie był przybity do krzyża, ale dusze trzymały silnie w ręku krzyż;

trzeci zastęp dusz nie był ani ukrzyżowany ani nie trzymał w ręku silnie krzyża, ale wlokły te dusze krzyż za sobą i były niezadowolone.

Wtem rzekł mi Jezus: Widzisz, te dusze, które są podobne w cierpieniu i wzgardzie do Mnie, te też będą podobne i w chwale do Mnie; a te, które mają mniej podobieństwa do Mnie w cierpieniu i wzgardzie, te też będą miały mniej podobieństwa i w chwale do Mnie”.

2.       Bóg zlekceważony.

„Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon".

Jak dwa tysiące lat temu Jezus został zlekceważony przez naród żydowski, tak obecnie czynią ze Zbawicielem narody chrześcijańskie Europy i na świecie.

Czyż nie dlatego tak jest, że współcześni ludzie zbagatelizowali sobie majestat śmierci?

Współcześnie śmierć nie jest już postrzegana jako znaczące wydarzenie metafizyczne.

Jest to bardziej problem medyczny, społeczny, demograficzny, prawny, ekonomiczny, problem, który staramy się rozwiązać.

Z egzystencjalnej tajemnicy stała się śmierć jednym z wielu  problemów technokratycznego społeczeństwa.

Przestała mieć znaczenie jako najważniejszego celu życia, do którego trzeba się przygotować.

Co gorsza, jest ona często banalizowana.

Przez media oswajamy się z wiadomościami, że kilkuset ludzi gdzieś zginęło, zostało zamordowanych i nie robi to już na nas specjalnego wrażenia.

Promowana jest obecnie nekrokultura, w której śmierć stała  bardzo ważnym elementem przemysłu rozrywkowego: czyni się z niej medialne widowiska, rozpoczynając od filmów animowanych dla dzieci np. film „Coco”, kończąc na podobnych filmach dla dorosłych.

Ze śmierci dzisiaj można się po prostu pośmiać.

W świecie liberalnym, śmierć ma się stać rzeczą tak zwyczajną i pospolitą, tak wystawioną otwarcie na widok publiczny, żeby przestała wreszcie budzić metafizyczny lęk .

 

Skutkiem czego, banalizacja śmierci, prowadzi obecnie wprost do banalizacji życia.

Niemiecko-amerykański filozof Walter Arnold Kaufmann -,  pisze:

„Dla większości z nas śmierć nie przychodzi wystarczająco wcześnie.  Nabywamy więc poczucie, że śmierć jest odległa i bez znaczenia, stąd nasze życia stają się byle jakie i jałowe.”

Podobną uwagą dzieli się niemiecki teolog Gisbert Greshake:

„Gdyby nie było śmierci, życie składałoby się z okropnej nudy, wszystko byłoby równie ważne, więc obojętne, bo zawsze można by było to nadrobić, bądź w nieskończoność odsuwać. Dopuszczenie do siebie poważnej refleksji o własnej śmierci może pomóc w mozolnym budowaniu sensu życia tu i teraz.”

Pomyśl więc za życia o swojej śmierci i już teraz nadaj jej sens.

Jedyną odpowiedzią na sens życia i sens śmierci jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Obecnie aż 30% chrześcijan nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa i w życie wieczne.

Problem ten poruszył dwa tysiące lat wcześniej św. Paweł:

„Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach.” (1Kor 15, 12-17).

Modlitwa: Jezu ten krzyż hańby, który wziąłeś na siebie to krzyż miłosierdzia dla mnie. Przymuszaj mnie, abym codziennie go nosił z miłości do Ciebie! Wywyższam mój krzyż upokorzeń i cierpień oraz dziękuję za niego. Nosząc mój krzyż z cierpliwością, pragnę pomóc Ci Jezu w zbawianiu świata. Oby żadna dusza, za którą Jezu przelałeś swoją Krew nie poszła do piekła. To jest i moje pragnienie. Ty jesteś Panie Zmartwychwstaniem i Życiem. Amen!

Inne artykuły autora

Szczęścia należy oczekiwać - 20 października

Wszystko jest łaską - 19 października

Mamy współpracować z Bogiem! - XXIX niedziela zwykła, rok A - 18 października