Krzyż Południa

Mały Książe przemierzał planetę po planecie. Na ziemi spotkał pewnego człowieka.

- Kim jesteś

- Zakonnikiem - odpowiedział tamten, tak od niechcenia.

- Kto to jest zakonnik? - Mały Książe pyta zaskoczony - na mojej planecie nie ma takich.

- Nie ma?

- Nie ma. Co robi zakonnik?

- Modli się.

- Tylko tyle? To chyba nie jest trudne?

- Kiedyś myślałem, że nie, że wystarczy kochać i samo przyjdzie. Aż nauczyli mnie wiedzieć...

- Wiedzieć jak kochać? - duże oczy Małego Księcia zrobiły się jeszcze większe.

- Wiedzieć o Tym, którego kocham. Długo się uczyłem, a to zrodziło mechaniczne myślenie. Filozoficzne. Nadal kocham, ale inaczej.

- Nie możesz być taki ja lis?

- Jak lis - dziwi się zakonnik - chytry i przebiegły?

- Lis to przyjaciel! On ma wiele miłości. Nie znasz go, a wiesz jaki jest. Też cię tego nauczyli? - Mały Książe wydawał się urażony. Już chciał odejść, ale zobaczył uśmiech na zdziwionej twarzy zakonnika.

- Twoje słowa są proste a tyle dają. Gdzie się tego nauczyłeś? - Pyta zdziwiony zakonnik.

- Rozmawiam, słucham, żyję. Narysujesz mi swoje życie?

Zanim zakonnik zdążył odpowiedzieć już Mały Książe wepchnął mu do ręki ołówek i kartkę.

- Rysuj! - Rozkaz, ale z uśmiechem dziecka rozbroił zakonnika.

- Narysuję to, co jest ważne dla mnie w życiu. - Powiedział zakonnik i narysował krzyż.

- Piękne! - zachwycił się Książe. - Już widziałem taki znak na niebie. Kiedyś w nocy. Byłeś tam?

- Czy tam byłem? Wiesz, ale to nie chodzi o... Tak. Masz rację na niebie... Każdy inaczej patrzy na krzyż. Dziękuję ci. Bardzo mi pomogłeś.

- Ja? Ja tylko słuchałem. Dziękuję za rysunek. I pamiętaj, że lis może być przyjacielem. Nawet jeśli czasami próbuje wejść do twojego kurnika. Może inaczej nie potrafi żyć?

<< powrót