Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Październik 2013

Jest czas modlitwy? – wyrzut Koheleta

Jako diakon w czasie praktyki w Krośnie uczyłem w przedszkolu. I tam od dzieci pięcioletnich kilka razy słyszałem: „nie mam czasu”. Zwrot, który obijał się im o uszy niemal każdego dnia. Tak mówili rodzice, wychowawczynie w przedszkolu. Stał się częścią życia i powszechną wymówką. Ba, jeśli ktoś mówi, że ma czas, to jakby był niedzisiejszy. Takie czasy.

W trzecim rozdziale Księgi Koheleta na początku jest takie zdanie: „Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem”. Proszę - św. Augustyn w „Wyznaniach” jest zaskoczony tym, że wie czym jest czas, ale kiedy miałby to wyjaśnić miałbym prawdziwy kłopot. A Kohelet prosto z mostu i z grubej rury podaje może nie definicję, ale świetną medytację nad czasem. Użyta tam dwóch terminów hebrajskich. Słowo „zemen” pochodzenia perskiego oznacza godzinę, moment, trwanie, a nawet epokę w której żyjemy. Krótkie słówko „et” to sprzyjająca okazja - również rodzaj czasu.

Zazdrość o łaskę

Churchill powiedział kiedyś, że Bałkany otrzymują więcej historii niż mogą przetworzyć. Dlatego są takim tyglem Europy. I rzeczywiście tam ciągle wrze w garnku podgrzewanym powiewami historii. Kiedy czytam ten fragment Ewangelii to myślę, że podobnie jest z łaską. Można jej otrzymać tak dużo, że nie można jej przerobić, wykorzystać.

Wiele lat temu Jan Paweł II w centrum Warszawy wezwał Ducha świętego do odnowy ziemi. Tej ziemi. Łaska przyszła. Duch odnowił ziemię i dał jej wolność. Wolność, której nie potrafimy wykorzystać. Biada tobie Warszawo, bo gdyby w innym miejscu...

Przypomina się też historia Dawida, który obawiał się sprowadzić Arki Przymierza do Miasta Dawidowego. Odesłał Arkę do  Obed-Edoma z Gat. 

Prosta droga Tobiaszów?

Kiedyś w dużym europejskim mieście przesiadałem się z autobusu na pociąg. Było późno po 21. Musiałem przejść jakieś 200 metrów, skręcić w prawo i później na wprost była stacja kolejki. Przechodziłem tę drogę drugi raz w życiu. Skręciłem źle i nagle znalazłem się gdzieś, gdzie nigdy nie byłem. Postanowiłem wsiąść w autobusu i dojechać kilka przystanków do tyłu. Dzielnica była z tych niebezpiecznych. Przystanek z rozbitą i spaloną kartką z rozkładem i trasą. Gdzie dojadę? W autobusie trochę spanikowany zostałem zapytany przez starszą Murzynkę skąd jestem. Kiedy usłyszała, że z Polski podarował mi książeczkę, protestancką broszurkę ewangelizacyjną. Wysiadła ze mną na przystanku, przesialiśmy się na inny autobus  i z uśmiechem  zaprowadziła mnie na stacje. Niemiała po drodze.