Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

List Okólny Na Piąty Rok Wielkiej Nowenny Michalickiej

PRZED 100­ LECIEM ERYGOWANIA  ZGROMADZENIA ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA  (29.01.2016 – 29.01.2017)

Motto: Zjednoczenie z Bogiem i duch modlitwy

Drodzy Współbracia! Powoli zbliżamy się do półmetka naszej duchowej wędrówki szlakiem Wielkiej Nowenny. Zdaję sobie sprawę, że zanurzeni w rytmie życia Kościoła twórczo przeżywaliśmy dobiegający końca Rok Życia Konsekrowanego, że z ufnością zaglądamy przez otwarte drzwi nadzwyczajnego jubileuszowego Roku Miłosierdzia. To dobrze. Zachęcam jednak, by starczyło nam sił i pamięci serca do głębokiego przygotowania się na obchody 100-lecia zatwierdzenia naszego michalickiego Zgromadzenia. Duchowe motto piątego roku Wielkiej Nowenny brzmi: Zjednoczenie z Bogiem i duch modlitwy. Spróbujmy podjąć refleksję nad tym zdaniem.

Jaki jest podstawowy cel życia człowieka na ziemi? Pana Boga chwalić, czcić i Jemu służyć, a przez to zbawić duszę swoją – powie krótko św. Ignacy Loyola, jeden z duchowych przewodników naszego błogosławionego Założyciela. Chodzi więc o bliską relację ze Stwórcą, przeżywaną w zwyczajnej codzienności. To Chrystus objawia nam prawdziwe Serce Ojca i wprowadza w głęboką, intymną jedność z Nim. Ojcze, objawiłem im Twoje Imię – powie podczas Ostatniej Wieczerzy. To znaczy: pokazałem, jaki jesteś naprawdę. Mimo spodziewanego cierpienia, samotności i lęku, jakie miały naznaczyć paschalne godziny, odkrywamy w słowach naszego Pana ogromne pragnienie i jakby pośpiech, byśmy jak najszybciej mogli otrzymać Ducha Świętego. To On dzisiaj rozlewa w naszych sercach Bożą miłość (por Rz 5, 5) i szepce w naszym wnętrzu słowa: Abba, Ojcze (por. Rz 8, 15), czyli urzeczywistnia modlitwę, jakiej Chrystus nauczył swych uczniów.

Ojciec Raniero Cantalamessa powiedział w jednym z kazań, że w życiorysach słynnych artystów czy pisarzy z łatwością zauważamy obecność muz, czyli takich inspirujących obecności, którymi najczęściej bywały kobiety. Dla Chrystusa taką muzą był Ojciec – wyjaśnia papieski kaznodzieja. To z Ojcem najwięcej spędzał czasu, często całe noce z Nim rozmawiając. Rozradowany duchem wołał do Ojca, ale także w chwilach niewypowiedzianego opuszczenia oddawał ducha Ojcu.

Życie Chrystusa, „najpiękniejszego z synów ludzkich”, będzie dla nas zawsze jedyną i niezastąpioną ikoną. Wzorem i zaproszeniem, drogą i nadzieją. Trwajcie we Mnie, a wtedy przyniesiecie prawdziwy plon, wasze życie będzie miało głębię i senszapewnia nas Pan (por. J 15, 4). Jak trwać w Chrystusie? Jak pozostać wiernym do końca? Jak rozwijać i pogłębiać tę relację jedności?

W XIX stuleciu, w ruinach koptyjskiego klasztoru w Bauein na pustyni egipskiej, odnaleziono jedną z najstarszych ikon, jakie się zachowały. Została napisana w VI lub VII wieku, a dziś znamy ją pod nazwą „Jezus z przyjacielem”. Wyobraża ona dwie postaci: Chrystusa i – najprawdopodobniej – opata tamtejszego klasztoru Menasa. Warto, by w tym mnichu o pogodnym obliczu przynajmniej przez moment odnalazł się każdy z nas. Na ikonie pięknie przedstawiona została bliskość obydwu postaci, wyrażona szczególnie w ręce Chrystusa, którą otacza On ramię swego przyjaciela. Ta ręka nie ciąży, ona prowadzi naprzód, dodaje ufności. Uwagę przykuwają także dwa inne szczegóły ikony: odsłonięte, szeroko otwarte uszy przyjaciela, które oznaczają gotowość i pragnienie słuchania, oraz jego lewe oko. Choć zarówno Jezus jak i Jego przyjaciel patrzą przed siebie, ich wzrok jest „zwrócony ku Bożej przyszłości” (br. Alois z Taize), to jednak lewe oko przyjaciela biegnie w stronę Jezusa – tak jakby nie chciał Go stracić z pola widzenia. To spojrzenie jest wyrazem pragnienia kontemplacji, niemożnością oderwania oczu od Umiłowanego.

Drodzy bracia, wyrazem życia zjednoczonego z Bogiem jest nasza modlitwa – ta głęboka, wewnętrzna, modlitwa serca. Ona polega przede wszystkim na słuchaniu Jego słowa i kontemplowaniu Jego oblicza. Niech piąty rok Wielkiej Nowenny będzie dla każdego z nas okazją do odnowienia codziennej praktyki medytacji – porannego pochylania się i karmienia słowem Bożym. W zabieganym życiu, w nawale różnych obowiązków, przytłoczeni codziennością, najłatwiej i najszybciej rezygnujemy z tej formy trwania przy Chrystusie. Ale „bez Niego nic nie możemy uczynić”. To On rozpala i umacnia nasze serca.

Teolog Gisbert Greshake, w obszernym i wnikliwym studium na temat kapłaństwa pt. „Być kapłanem dzisiaj”, pisze tak: Modlitwa stanowi kryterium samoświadomości kapłańskiej. W niej bowiem kapłan w szczególny sposób staje przed pytaniem, za kogo chce siebie uważać – za duszpasterskiego menadżera czy za „męża Bożego”; za funkcjonariusza czy za tego, kto natchnienie dla swej pracy czerpie z przebywania z Chrystusem. (…) Bo kto się nie modli, ten nie może już dostrzegać tego, co istotne. W swym codziennym życiu nie zauważa wezwań Bożych, a jego słowa i czyny nie wynikają ze słuchania słowa Bożego. Pewien biskup powiedział kiedyś: Wystarczy mi dwie, trzy minuty posłuchać kazania księdza, żeby wiedzieć, czy on się modli. Czy nie zauważa tego również kościelna wspólnota?

Kapłan, który unika Boga, a tym samym ucieka przed sobą i nie znajduje rzeczywistego centrum, nie może też należycie pełnić posługi pasterskiej. To przypuszczalnie coś najgorszego, co może przydarzyć się kapłanowi – a to wszystko może mu się przydarzyć bardzo łatwo! W latach seminaryjnych każdy był zachęcany do szukania bliskości Boga, do milczenia, skupienia i modlitwy. I każdy chyba wtedy szczerze nad tym pracował. Potem przyszła praca duszpasterska, tysiąc rozmaitych obowiązków, rozkład czasu był coraz dokładniej rozplanowany, praca dla społeczności kościelnej pochłaniała wszystkie duchowe energie. Kiedy się szukało sposobu wygospodarowania więcej czasu, znajdowało się go najłatwiej tam, gdzie zdawało się to najmniej szkodliwe: w zaniechaniu milczenia, modlitwy i słuchania słowa Bożego. Z początku zdawało się, że nic się nie zmienia. I tu właśnie pojawia się niebezpieczeństwo: z początku nie dostrzega się żadnych zmian. Można to przyrównać do jazdy rowerem. Z chwilą zaprzestania pedałowania, a więc gdy już nie wkłada się nowej energii, rower przez jakiś czas jeszcze jakoś jedzie. Gdyby nagle stanął, rowerzysta pewnie by się przestraszył, znowu nacisnął na pedały i dalej wszystko byłoby dobrze. Podobnie jest, kiedy się zaprzestanie inwestować energię, czas i siły w osobistą relację z Chrystusem. Z początku wszystko jeszcze idzie dobrze i nie zauważa się żadnej cezury. Nagle jednak niepostrzeżenie wszystko się zmienia i nic już nie idzie – nie idzie dobrze i tak jak powinno.

Powtarzam także to, co pisałem przed trzema laty: Zalecam bardzo owocną praktykę dzielenia się Słowem Bożym. Chodzi tu o spotkanie całej wspólnoty jeden raz w tygodniu przy stole Słowa Bożego, o wspólne pochylanie się nad tekstami z liturgii słowa na najbliższą niedzielę (fragment z Listu Okólnego na drugi rok Wielkiej Nowenny Michalickiej). Tam, gdzie bracia w posłuszeństwie odpowiedzieli na moje wezwanie, można usłyszeć budujące, autentyczne świadectwa nowego doświadczenia zjednoczenia nie tylko z Bogiem, ale także wewnątrz samej wspólnoty. Otwarte uczy, gotowe do słuchania, otwierają także serca.

Na początku mojej posługi przełożonego generalnego, w Kościele został ogłoszony Rok Eucharystii. Wówczas, w pierwszych życzeniach świątecznych na Boże Narodzenie, prosiłem, aby w każdym tygodniu wyznaczyć jeden dzień na adorację wystawionego w monstrancji Jezusa Eucharystycznego. Sześć lat później ostatnia Kapituła Generalna wydała zalecenie, które brzmi następująco: Duchowość Błogosławionego Ks. Bronisława Markiewicza kształtowała się w wieczerniku Eucharystii i umiłowaniu Kapłaństwa Chrystusowego, dlatego w każdym domu zakonnym i parafii, raz w tygodniu, np. w czwartek, w miarę możliwości cała wspólnota zakonna zgromadzi się na godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Przypominam to zalecenie na progu roku, który zachęca nas do jeszcze głębszego zjednoczenia z Bogiem. I nie chodzi tu o mnożenie kolejnych praktyk duchowych, ale o nieustanne odkrywanie źródła, skąd wypływa prawdziwe życie, moc i radość.

Naszego Błogosławionego Zakonodawcę przyzywamy w litanii wezwaniami: Miłośniku modlitwy, Czcicielu Eucharystii, chciejmy więc naśladować jego przykład, pamiętając krótkie zdanie, jakie zanotował w „Zapiskach” w 1869 roku: Modlitwa jest najważniejsza.

Od 14 listopada 2016 do 30 stycznia 2017 roku rozpocznie się w naszych domach zakonnych i parafiach peregrynacja relikwii św. Jana Pawła II. Wielu z nas przeżyło osobiste z nim spotkanie, czy to podczas jego pielgrzymek, czy też w Watykanie. Pamiętacie tamte wzruszające chwile? Jak blisko chcieliśmy być, dotknąć jego ręki, spojrzeć w oczy, może zamienić kilka słów. Już niedługo ten sam Święty przybędzie do nas w świętej księdze relikwii.

Nie mieliśmy w ostatnim czasie lepszego mistrza i wzoru modlitwy, trwania w Bogu. Tak Ojca Świętego Jana Pawła II nazywano: człowiek modlitwy. Do tego nieustannie wzywał: Módlcie się i kształtujcie poprzez modlitwę swoje życie (Kalwaria Zebrzydowska, 1979 r.).

Modlitwa Jana Pawła II była prosta, wręcz zdumiewająco prosta. Zapytany przez dziennikarza kard. Dziwisz, czy modlitwie Jana Pawła II towarzyszyły jakieś nadzwyczajne stany mistyczne albo wizje, odpowiedział: – Nic z tych rzeczy. Kiedy zostawialiśmy Papieża samego w kaplicy, nie chcąc go krępować, to można było słyszeć na przykład, jak śpiewa Panu Jezusowi, przemawia do Niego. Myślał pewnie, że nikt go nie słyszy, bo kaplica jest zamknięta. Czasami coś jednak było słychać… Używał tradycyjnych, prostych formuł Kościoła – modlił się na różańcu, odprawiał Drogę Krzyżową. Były to dla niego środki ku wejściu w kontemplację. Wstawał wcześnie rano, rozpoczynał dzień od medytacji, Mszy św., dziękczynienia, czytania duchownego. W każdy czwartek godzinę spędzał na adoracji. Tak było przez całe życie. Powtarzał: pamiętajcie apostołów, którzy zasnęli w Ogrójcu, a Chrystus zapytał ich później: „Dlaczego spaliście, nie mogliście czuwać ze Mną jednej godziny?”. Chciał niejako w ten sposób wypełnić to, co w Ogrodzie Oliwnym zaniedbali apostołowie.

Drodzy bracia! Nie zapominajmy, że najwięcej czynimy, gdy nasze ciała nieruchomieją w postawie modlitwy, gdy splatamy nasze dłonie w geście błagania. Czas oddany Chrystusowi w cichej, osobistej modlitwie niech nie wydaje się nam nigdy czasem straconym. To właśnie wtedy rodzą się najwspanialsze owoce. Każde ludzkie zadanie, aby osiągnęło swój cel, musi znaleźć oparcie w modlitwie.

Drodzy bracia! zdając sobie sprawę z tego, że XXI Kapituła Generalna jest, z jednej strony, punktem docelowym czasu przygotowującego do Setnej rocznicy erygowania naszego Zgromadzenia, a równocześnie punktem wyjścia dla nowego okresu historii naszej michalickiej Rodziny Zakonnej, proszę Was, o czym pisałem już w liście zapowiadającym zwołanie XXI KG, abyście odmawiali w każdy wtorek modlitwę Poświęcenia się Św. Michałowi Archaniołowi oraz modlitwę do bł. Bronisława Markiewicza.

(zdjęcie figury św.Michała z Gargano)

  • Poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi

O wielki Książe niebieski, najwierniejszy stróżu Kościoła, Święty Michale Archaniele, oto ja, chociaż bardzo niegodny Twego oblicza, jednak ufny w Twą dobroć, powodowany potężnym wpływem Twoich modlitw i licznymi Twymi dobrodziejstwami, staję przed Tobą w towarzystwie mojego Anioła Stróż, Świętych i Błogosławionych, a nade wszystko w obecności bł. Bronisława Markiewicza, Twojego wielkiego czciciela. Biorę ich za świadków mego nabożeństwa ku Tobie. Ciebie dziś obieram za swego szczególnego obrońcę i orędownika. Postanawiam sobie mocno czcić Cię zawsze i usilnie szerzyć Twoją cześć. Bądź moją mocą przez całe życie, abym nigdy nie obraził Pana Boga myślą, słowem lub uczynkiem. Broń mnie przeciw wszelkim pokusom szatańskim, głównie przeciw tym, które atakują wiarę i czystość, a w godzinie śmierci uproś pokój mej duszy i zaprowadź do Ojczyzny wiecznej. Amen.

(zdjęcie z beatyfikacji bł. B. Markiewicza)

  • Modlitwa do bł. Bronisława Markiewicza

 

Bądź uwielbiony i wysławiony, wszechmocny Panie, za dar wybrania księdza Bronisława Markiewicza. Przez niego bowiem ukazałeś nam drogi Twoich pragnień, jak również Twą wielką miłość wobec każdego człowieka. Spraw, o Boże, byśmy zachęceni przykładem jego powściągliwego i pracowitego życia, mogli wiernie pełnić Twoją świętą wolę.

Spraw, błogosławiony Bronisławie, abyśmy całe to duchowe dziedzictwo któremu na imię „Zgromadzenie Świętego Michała Archanioła”, przyjęli z wiarą i miłością – taką jaką zaszczepił w nas Chrystus w konsekracji zakonnej i abyśmy nie podcinali sami korzeni, z których wyrastamy.

Spraw, Ojcze Bronisławie, abyśmy z gorliwością naśladowali Twoją drogę świętości w bezkrwawym boju o chwałę Bożą i zbawienia dusz. Dopomóż, aby cnoty, którymi jaśniałeś: pokora, pracowitość, głęboka wiara, doskonała miłość i ufność w Opatrzność Bożą rozpalały w nas ogień ewangelicznego zapału w pracy z młodzieżą.

Spraw, Ojcze Markiewiczu, aby Kapituła Generalna pomogła nam żyć w postawie jedności i w radości naszej michalickiej konsekracji, oraz przyczyniła się do rozwoju głębokiego życia duchowego i braterstwa w naszych wspólnotach życia i pracy.

Spraw, abyśmy prowadzeni przez Maryję Królową Aniołów, mogli kiedyś znaleźć się z Tobą w wielkiej niebiańskiej rodzinie. Amen.

 

Maryjo, posłuszna swemu Synowi uczennico, kontemplująca Jego obecność najpierw w swoim łonie, a później w szarej codzienności – bądź nam przewodniczką na drogach kolejnego roku wędrówki podczas Wielkiej Michalickiej Nowenny.

W Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 08 grudnia 2015 r.

 

Ks. Kazimierz Radzik

Przełożony Generalny

Marki, dnia 08.12.2015 r.