 Wychowanie to wielkie dzieło"Troska o wychowanie to najpiękniejsza rzecz, jaką można zaproponować drugiemu człowiekowi bezinteresownie" Pino Pellergino
Dnia 21 czerwca 2007 roku w Prałkowcach k. Przemyśla miało miejsce poświęcenie hali sportowej, znajdującej się przy Domu Dziecka "Moja Rodzina" ZgromadzeniaŚwiętego Michała Archanioła i nadanie jej imienia śp. Ks. Jana Polaka. Był on pierwszym dyrektorem tej placówki i zarazem wielkim człowiekiem, odznaczony medalem za zasługi w sferze wychowania Ministra Edukacji i Nauki. Inauguracji dokonał J.E. ks. bp. Adam Szal wraz z Ojcem Generałem Zgromadzenia Św. Michała Archanioła ks. Kazimierzem Radzikiem oraz z licznie przybyłymi gości z Województwa Podkarpackiego i Starostwa Przemyskiego. Uroczystość została uświetniona programem artystycznym przygotowanym przez wychowanków przemyskich placówek michalickich.
Już na przełomie XIX i XX wieku Błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz, założyciel Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła, nazywał wychowanie "sztuką nad sztukami, najdonioślejszą sprawą w życiu ludzkim, która polega na tworzeniu i realizacji ideałów." W tym celu upodabniał placówki wychowawcze do środowiska rodzinnego, gdzie panuje atmosfera wychowawcza i przykład otoczenia. Słowa tego wielkiego człowieka: "Okazało się, że łatwiej jest zebrać fundusze, wybudować gmachy, aniżeli znaleźć ludzi poświęcających się wychowaniu sierot i opuszczonej młodzieży, a mających skuteczny system wychowawczy" są aktualne do dnia dzisiejszego. Coraz mniej kobiet chce być matkami, a jeszcze mniej mężczyzn staje się odpowiedzialnymi ojcami. Wielu z tych, którym "przydarzyło się" zostać matką czy ojcem - albo nie wiedzą, jak nimi być albo robią wszystko, byle nie być rodzicami na co dzień, zwłaszcza w tych sferach, gdzie dziecko ich najbardziej potrzebuje.
Współczesny świat kreuje model człowieka sukcesu, chorobliwie ambitnego, kreatywnego, dyspozycyjnego i bardzo szybko awansującego. Rodzina na drodze jego idealnego życia staje się wielką przeszkodą. Człowiek natomiast musi być świadomy, że macierzyństwo i ojcostwo to nie tylko sprawa przekazania życia. To jeszcze coś o wiele, wiele więcej? Coraz jednak częściej "chowa się" tylko dziecko, a nie wychowuje człowieka". To jest prawdziwy problem współczesnego społeczeństwa. W XXI wieku świat staje się z dnia na dzień wielkim sierocińcem, ponieważ umierają naturalne domy, dziadkowie stają się niepotrzebni, gdyż nie umieją przekazywać swoim wnukom ducha rywalizacji. Oni są zbyt wrażliwi, nadopiekuńczy i nie nadążają w "wyścigu szczurów".
Natomiast młodzi ludzie niejednokrotnie żyją w wolnych związkach, a dziecko staje się "przeszkodą" w karkołomnej wspinaczce po kolejnych stopniach kariery zawodowej.
Kształtowanie osobowości małego człowieka to bardzo trudny i jakże odpowiedzialny proces, dlatego też powinni zajmować się nim ludzie świadomi tego wielkiego dzieła.
Każde powołanie jest wielką tajemnicą i szczególnym darem, który należy umiejętnie wykorzystać, a obowiązkiem każdego rodzica, wychowawcy, nauczyciela jest włożyć wiele wysiłku - w ten jakże niewdzięczny i długotrwały proces formowania młodego charakteru oraz uchronić go od sieroctwa, ponieważ można mieć niby-rodziców i cierpieć los sieroty. Człowieka-sierotę łatwo jest natomiast uwieść, zdeprawować, zniewolić, ogłupić, omamić. Niekochany człowiek ucieka od siebie, od ludzi, od życia w alkohol, narkotyki albo w sektę, która pozornie tylko "udaje" rodzinę. Czy nie ma więc nadziei? Czy młodzi ludzie sami muszą walczyć z zagrożeniami tego świata?
Na szczęście odpowiedź jest przecząca, gdyż w wielu miejscowościach Polski funkcjonują domy dziecka prowadzone przez różne wspólnoty zakonne i zgromadzenia.
Jednym z nich jest Dom Dziecka "Moja Rodzina" w podprzemyskich Prałkowcach, prowadzony przez Księży Michalitów ze Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła. Placówka powstała 1 września 1994 roku i jest ośrodkiem opiekuńczo-wychowawczym przeznaczonym dla chłopców pozbawionych trwale lub okresowo opieki rodziny naturalnej. Celem istnienia Domu jest wszechstronne wychowanie i tworzenie właściwych warunków opiekuńczo-wychowawczych, ze zwróceniem szczególnej uwagi na aspekty religijny, zdrowotny i materialny niezbędne dla prawidłowego rozwoju wychowanków.
Wspomniany wcześniej błogosławiony, ks. Bronisław Markiewicz, założyciel Księży Michalitów, w czasie posługi kapłańskiej odkrył, że trzeba być ojcem, wychowawcą, nauczycielem dla tych, którym zabrakło rodziców. Trzeba chronić ich przed złem świata, alkoholizmem, biedą, bezsensem życia.
W ten sposób w XIX wieku w Miejscu Piastowym powstały zakłady wychowawcze dla ochrony losów tych małych, bezdomnych lub prawie bezdomnych. Dla ochrony tego co jest w człowieku piękne, Boże i wieczne. Ksiądz Markiewicz wiedział, jak w każdym młodym człowieku wydobyć to co w nim najlepsze. Dobra i Boża sprawa zawsze pociąga, dlatego pojawiało się coraz więcej ludzi, młodych księży, zarażonych miłością do dzieci biednych i opuszczonych. To oni idąc
w ślady swojego Założyciela, podejmowali się tego trudnego, jakim jest wychowanie.
Jedną z takich szczególnych osób, o odznaczający się wielkim powołaniem, miłością i troską o losy opuszczonych chłopców był śp. ks. Jan Polak, założyciel i pierwszy dyrektor Domu Dziecka "Moja Rodzina" w Prałkowcach.
Człowiek o wielkim sercu, przyjaciel i opiekun pozbawionych ciepła rodzinnego chłopców.
Do dnia dzisiejszego, wielu już dorosłych wychowanków z wielkim szacunkiem wspomina tego wielkiego człowieka: Gdyby nie On i jego wielkie poświęcenie to dzisiaj nie mielibyśmy szans normalnie funkcjonować w społeczeństwie ludźmi. Najważniejszą w życiu rzeczą jest to, aby być komuś potrzebnym,
aby ktoś o nas się troszczył i akceptował nas takimi jakimi jesteśmy. Jeszcze ważniejsze jest to, aby ktoś stawiał nam warunki, wymagał od nas i uczył jak postępować, by nie ranić innych.
Na zakończenie przytoczę słowa, jakie w hołdzie śp. księdzu Janowi Polakowi - wielkiemu pedagogowi, wychowawcy i przyjacielowi dzieci opuszczonych - wypowiedzieli Jego wdzięczni wychowankowie:
Osoba I Spójrzcie w to okno, gdzie lampka tak świeci
W nocy, gdy srebrne gwiazdy już migocą-
To ksiądz Jan Polak nad przyszłością dzieci
Rozmyśla sercem i umysłu mocą.
Osoba II
On je ukochał jak się kocha swoje
Pociechy, które serca ciągle pragną.
I w podprzemyskich Prałkowcach
Biedne sieroty do serca przygarnął.
Osoba III
Chłopcy wierzyli, że kiedy ks. Dyrektor jest przy nich
To żadne nieszczęście ich domu nie nawiedzi
A on trudził się i ciężko pracował,
by wychowankowie wyrastali na mądrych i dobrych ludzi.
Osoba IV
One go także kochały jak ojca
I były przy nim wesołe, szczęśliwe
Bo w pracy dla nich ks. Polak nie znał końca
I nie opuszczał ich nawet na chwilę.
Czcigodny Księże Janie!
Kochając nas, zasłużyłeś na miłość. Służąc, natomiast stałeś się wielkim. Ogarniając swoim wielkim sercem jak najwięcej serc bezdomnych, znalazłeś w Bogu prawdziwego Ojca. Tylko tworząc i urządzając dom dla tych, co domów nie mają, cały świat uczyniłeś domem dla siebie i zamieszkałeś w sercach tych, którzy nigdy o Tobie nie zapomną?
Ks. Józef Gibała Dyrektor Domu Dziecka "Moja Rodzina" Tekst wyedytowany: 2007-07-17 08:30:57 Inne serwisy michalickie:
[ Siostry Michalitki ] * [ Wydawnictwo Michalineum ] [ Niższe Seminarium ] |