GLOWNA GALERIA KONTAKT E-KARTKI FORUM SKLEP
sobota 31 lipca 2010  

Plany, marzenia, powołanie

Artykuły

 Wychowanie to wielkie dzieło  >>
 Plany, marzenia, powołanie  >>

Spotkania powołaniowe



Czytaj felietony pisane przez michalitów:

  Ks. Wiesław "Balon" Balewski
NIEŚWIĘTA ŚWIĘTOŚĆ
ostatni dodany: 27.09.2007

  Ks. Henryk Skoczylas
OBRAZY I MYŚLI
ostatni dodany: 01.03.2007

  Ks. Krzysztof Poświata
LUDZIE ZE SKRZYDŁAMI
ostatni dodany: 10.01.2008

  Ks. Krzysztof Surma
ODKRYWANIE MARKIEWICZA
ostatni dodany: 06.03.2007

Szukaj w serwisie


W tym roku spoglądamy na nasze powołanie. Jakie ma być, jakie jest. W naszej seminaryjnej kawiarence, przy porannej kawie przedstawiciele kilku roczników (i jeden nowicjusz) podzielili się refleksjami na temat ich wyobrażenia pracy w Zgromadzeniu. Wypowiedzi można podzielić na dwie grupy: spojrzenie na moje powołanie, na przyszłość i marzenia, czy można je mieć, będąc zakonnikiem i czego dotyczą.

Spojrzenie w przyszłość

Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę /Jan Paweł II/

Piotrek, rok I. Moją drogę, jako michality, widzę w pracy przy wychowaniu dzieci i młodzieży, zwłaszcza tej ubogiej i zaniedbanej. Chcę pokazywać drogę młodym ludziom, wskazując podstawowe prawdy zagubionym w dzisiejszym świecie. Najpewniejszy sposób to własne świadectwo i ciężka praca na parafii, w szkole, oratorium. Wybierając michalitów myślałem o pracy z młodzieżą. Wierzę, że to marzenie się spełni.

Wojtek rok IV. Widzę siebie w przyszłości w formacji i duchowości. W moim spojrzeniu na przyszłość jest duże otwarcie na wolę przełożonych. Chcę dobrze służyć wszędzie tam, gdzie zostanę posłany. Pracując w formacji głównym narzędziem pracy jest własna postawa. Słowa uczą, a przykłady pociągają.

Jurek rok IV. Praca, jakiej najbardziej pragnę to duszpasterstwo. Nie wyklucza to pracy z dziećmi i młodzieżą. Myślę, że powinien to być główny rys duszpasterskiej pracy michality. Trzeba wykazywać w tym zakresie dużo własnej inicjatywy i nie bać się wdrażania nowych metod.

Michał rok I. Chcę iść do dzieci i młodzieży i pomagać im docierać do Boga. Pierwszym i najważniejszym etapem ku temu jest praca nad sobą. Wtedy człowiek wrasta w wierze i jest gotowy do pracy na wszystkich ?frontach? Zgromadzenia.

Maciej rok V. Perspektywę mojej pracy upatruję w pracy z dziećmi i to w takich miejscach, w których nie chcą pracować inni. W trudnych warunkach środowiskowych, nie tylko w Polce, ale np. w Ameryce Południowej. Tam powinni pracować michalici. Ważnym dla mnie jest świadectwo życia przez wtopienie się w środowisko, w którym przebywamy żyjąc pracowicie i powściągliwie, jak ubodzy ludzie, obok których przebywamy.

Tomek rok III. Żywię nadzieję, że Zgromadzenie będzie coraz pełniej rozwijało główne posłannictwo do młodzieży, szczególnie tej zaniedbanej moralnie. Chciałbym się poświęcić pracy z młodzieżą szkolną, która poszukuje sensu życia, poszukuje recept, dzięki którym można osiągnąć szczęście.

Grzesiek rok IV. Moje spojrzenie w przyszłość chciałbym oprzeć na spojrzeniu w przeszłość. Przed wstąpieniem do Zgromadzenia byłem w różnych miejscach, w których zdobyłem wiele ciekawych umiejętności. Odbieram to jako swoistą formację i chcę wykorzystać to w swojej pracy, co po części udaje się już teraz. Obszarem, którym chciałbym się zająć, to stworzenie takiej bazy, dzięki której będziemy mogli docierać do młodych nie zawsze w sposób bezpośredni. Szukać takich Zacheuszy, którzy patrzą z ciekawością gdzieś z wysoka i boją się podejść.

Planowanie to proces podejmowania świadomych decyzji dotyczących własnego rozwoju, w tym rozwoju organizacji, w której się funkcjonuje. Istotą planowania jest rozpoznanie przyszłości oraz zadań i środków potrzebnych do realizacji założonych celów.

Plan powinien uwzględniać cele osobiste i zawodowe, a także powinien nosić zabarwienie emocjonalne, dzięki czemu motywacja do jego realizacji jest niewyczerpana, bowiem osoba planująca z przekonaniem i konsekwentnie zmierza do jego realizacji.

Źródło: http://www.ck.agh.edu.pl/wlasnafirma/3.html

Czy zakonnik może marzyć?

Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca /Joseph Conrad/

Tomek rok III. Oczywiście, że zakonnik może marzyć. Marzenia nadają blasku każdemu życiu, również życiu zakonnika. Każdy z nas powinien mieć marzenia i próbować je realizować. To jest jeden z czynników motywujących do działania. Sporo wielkich i pięknych przedsięwzięć rozpoczęło się od marzeń. Moim marzeniem jest realizacja w Zgromadzeniu z uwzględnieniem moich talentów, wiedzy. Być szczęśliwym w Zgromadzeniu i wykonywać w przyszłości taką pracę, która przynosi satysfakcję, a nie tylko taką, jaką muszę.

Maciek rok V. Zakonnik niewątpliwie powinien marzyć. Jeśli Bóg dał nam sferę marzeń, to pewnie po to, byśmy zrobili z tego dobry użytek. Marzenia nie tylko są wirtualnym niespełnieniem, ale są możliwe i realne do wdrożenia w życie. Jednak musimy się strzec tego, by nie marzyć o rzeczach próżnych. Powinniśmy marzyć o rzeczach Bożych, ale takich, które są realne i wykonalne. Moim marzeniem jest to, abyśmy bardziej trzymali się swojego charyzmatu, nie rezygnowali z niego. Ten charyzmat rozumiem w pierwszym rzędzie jako rezygnację z rzeczy niekoniecznych oraz jako walkę ze złem. Pierwszym narzędziem szatana jest grzech. Z nim musimy walczyć.

Wojtek IV rok. Marzenia to ważna rzecz. Zakonnik powinien marzyć, byleby tylko marzenia te nie odciągały od rzeczywistości, nie były bujaniem w obłokach. Dobre marzenia dają cel w życiu. Największym moim marzeniem jest być świętym kapłanem w Zgromadzeniu, gdzie jest wielu świętych.

Michał rok I. Człowiek nie powinien marzyć o rzeczach, które go odciągają od Boga. Michalita powinien marzyć o realizacji tego, co przybliża jego i ludzi do Boga. Moje marzenie związane jest z moją wizją kapłaństwa. Być takim kapłanem, by wszyscy widzieli, że jestem sługą Chrystusa i wypełniam Jego naukę.

Grzesiek rok IV. Marzenia napędzają ten świat. Kolumb, Martin Luter King, Edison, Tesla, wielu świętych to niepoprawni marzyciele. Oni zmieniali świat, chociaż wielu mówiło, że się nie da. Moim marzeniem jest możliwość ciekawego, innowacyjnego apostolatu bez ciągłego myślenia o finansach. Wierzę, że dobre środki zawsze się znajdą. Jak? Zostawię to Panu Bogu. Tak jak Markiewicz - niepoprawny marzyciel, któremu też mówiono, że się nie da. Chyba nie było tego pojęcia w jego języku.

Spojrzenie nowicjusza

Zakonne marzenie

Nowicjusz Michał. Moje zakonne marzenie.....no, cóż nie jestem jeszcze zakonnikiem. Może właśnie dlatego moim marzeniem jest nim być: zostać przez przełożonych dopuszczonym do złożenia profesji zakonnej i stać się zakonnikiem tj. osobą poświęconą Bogu na wyłączność. Poza tym chciałbym, by moje przyszłe (daj Boże!) życie zakonne było ewangeliczne, a więc pełne radości, prostoty, ufności Bogu. Marzę o prawdziwie ewangelicznej wspólnocie zakonnej, w której współbracia, poważnie traktujący swoją formację ludzką, intelektualną i duchową, będą żyć w zgodzie, miłości braterskiej, jedności. Marzę też o tym, by moje Zgromadzenie wiernie wypełniało swój charyzmat, wciąż na nowo go odczytywało i podejmowało się wszystkich zadań, które pomogą młodym ludziom w drodze do Boga.

Moja wizja pracy w Zgromadzeniu

Pewnego dnia, po spotkaniu z przyjaciółką, która ze łzami w oczach opowiedziała mi o swoim kryzysie wiary, rozpaliło się we mnie pragnienie - wierzę, że zostało mi ono dane przez Boga. Mianowicie zapragnąłem służyć takim młodym ludziom, którzy stojąc na progu dorosłości przeżywają kryzys wiary. Stoją na rozdrożu: i pójdą w stronę, ateizmu, antychrześcijańskich ideologii, religijnej obojętności albo w stronę głębokiego przeżywania wiary, oparcia życia na Tym, który jest jedynym Szczęściem i Dobrem. Widzę siebie jako tego, który prowadzi i wychowuje młodego człowieka do modlitwy, do spotkania z Bogiem Żywym. Fachowo można to nazwać duchowością młodzieży: tym właśnie chciałbym się zajmować. Dlatego też interesuje mnie duszpasterstwo wśród młodzieży, praca z chrześcijańskimi grupami młodzieżowymi, głoszenie różnego typu rekolekcji dla młodzieży, duchowe poradnictwo dla ludzi młodych, wydawanie książek "dla" i "o" młodzieży. Chciałbym wychodzić do młodych, a nie czekać na nich: stąd też interesuje mnie duszpasterstwo młodzieży przez internet, czasopisma, itp. Jednym słowem: chciałbym prowadzić młodego człowieka do Boga i pomagać mu w nawiązaniu z Nim żywej więzi. Tak pokrótce mógłbym opisać to, do czego czuję się pociągany. A inspiracją do takiej posługi jest dla mnie ks. Markiewicz, który w młodości też stanął przed kryzysem wiary. Udało mu się z niego wyjść i dzięki temu można go dziś nazwać patronem młodzieży, przeżywającej kryzys wiary.

Marzenia dzienne - fantazje, myśli i wyobrażenia występujące w czasie pełnej świadomości.Mogą dotyczyć przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości, a także wielu różnych tematów, wyróżniamy m.in.: dotyczące sukcesu, czynów bohaterskich, relacji z innymi ludźmi, religijne itp. Dotyczą bardziej złożonych konstruktów myślowych, bądź bardzo prozaicznych.

Badania prowadzone przez Jerome'a Singera (Marzenia dzienne) wykazały pewne różnice dotyczące treści marzeń dziennych w zależności od płci, wieku, pozycji społecznej itp. Wpływają one znacząco na funkcjonowanie człowieka. Freud przypisywał im rolę kompensacyjną. Mogą występować jako mechanizm obronny - uciekanie w świat fantazji, eskapizm.

Źródło: Wikipedia - http://pl.wikipedia.org/wiki/Marzenia_dzienne

Warto przeczytać:

Ponura wizja powołania: ustawiczna walka z Panem Bogiem i Jego wymaganiami, z zakonem i jego ustawami. Wizja, która jest dużym przekłamaniem, bo nie prowadzi człowieka do Boga, ale przeciw Niemu. Stawia nas na sali rozpraw, gdzie Bóg daje nam rozporządzenia, które my musimy przyjąć bo inaczej zostaniemy skazani. Dalekie to od prawdy. Zaufanie to oddanie wszystkiego w ręce Boga. To tak, jakbym był kierowcą autobusu jadącego do Królestwa Bożego. Jeżeli jestem w zakonie, to staram się aby do tego autobusu weszło jak najwięcej ludzi (zapraszam ich swoją modlitwą, czy też apostołowaniem). Życie w zaufaniu to pozwolenie, Bogu usiąść na miejscu pilota tego autobusu, aby wskazywał właściwą drogę, która może nie będzie najkrótsza, ale będzie najbardziej owocna.

Paweł Kowalski SJ, "Jesteś powołany, czy normalny?" czyli na drodze powołania do szczególnego naśladowania Chrystusa, za serwisem www.mateusz.pl


Pozytywne i twórcze przeżywanie powołania domaga się wolności. Im bardziej człowiek jest emocjonalnie uporządkowany, zdolny do przekraczania siebie, otwarty na innych ludzi i samego Boga, tym więcej jest podatny na Jego działanie. Widać to wyraźnie w życiu świętych, którzy pozwalali się prowadzić Bogu. Łaska Boża ?przelewała? się przez ich życie bardzo obficie. Dzięki wierze przeżywanej w wolności serca pozwalali Bogu działać, to On był Reżyserem ich życia. Nie byli skoncentrowani na sobie, nie stawiali warunków i nie czekali na to, aby Bóg zaspokoił ich potrzeby. Przeciwnie - z pasją szukali Bożej woli i wypełniali ją. Wewnętrzna wolność uzdalniała ich do współpracy z łaską i czyniła życie tak bardzo pięknym i owocnym, że świętym.

Ks. Wojciech Rzeszowski, Powołanie jako dialog, za serwisem www.katolik.pl


- Czy ktoś, kto wybiera drogę powołania kapłańskiego czy zakonnego powinien posiadać jakieś określone cechy charakteru, osobowości, jakieś predyspozycje?

- Wśród księży i sióstr zakonnych - podobnie jak wśród dobrych małżonków i rodziców - są ludzie z bardzo różnymi cechami: aktywni i bierni, opanowani i gwałtowni w reakcjach, rozmowni i zamknięci w sobie, pogodni i raczej smutni. Kryterium dorastania do powołania jest miłość, odpowiedzialność, pracowitość, szlachetność, wierność sumieniu i powziętym zobowiązaniom. Zrealizować powołanie może tylko ten, kto zdecydował się być darem dla innych. Wszystko inne jest wtórne, gdyż miłość sprawia, że potrafię stać się silniejszym od... samego siebie!

Odkryć Boże marzenia, Fragment rozmowy z księdzem Markiem Dziewieckim, za www.katolik.pl

Opracował kl. Grzegorz Sprysak CSMA

Tekst wyedytowany: 2007-07-17 08:51:32

Inne serwisy michalickie:

[ Siostry Michalitki ] * [ Wydawnictwo Michalineum ] [ Niższe Seminarium ]