 Chciałem zawołaćStarszy zmarnowany człowiek patrzy przed siebie pustym, zmęczonym wzrokiem. Westchnął głęboko. Chudy, przeraźliwie chudy. Jest a jednocześnie jakby go nie było.
- Kim jesteś - pytam przełamując nieśmiałość.
- Jestem Wolność! - powiedział niezwykle silnym głosem mocno kontrastującym z jego mizernym wyglądem.
- Wolność? Zawsze myślałem, że wolność to coś wielkiego i pięknego.
- Tak jak Statua Wolności? – kpiąco pyta mój rozmówca – Wolność to nie tylko to co widać.
Jego wzrok, wcześniej pusty teraz niemal ognisty Mógłbym przysiąc, że czułem jak mnie przeszywa i czyta we mnie. Z tego wzroku biła duma i nieugiętość. Jednak w kącikach oczu zauważyłem rozczarowanie i smutek. Jego wzrok czytał we mnie jak w książce.
- Gdzie mieszkasz? - zapytałem tak z głupia nieco by podtrzymać rozmowę i przesunąć jej ciężar na coś innego.
- Wszędzie, chociaż nie zawsze mnie widać. Wielu widzi tylko twarz i nie chce widzieć reszty. Tak jakbym się nie zaczynał i nie kończył. Czym wy ludzie patrzycie?
- Wzrokiem. Mam dwoje oczu i nimi patrzę. Co za pytanie.
- A macie jeszcze rozum i duszę?
- Mamy. Mamy też wolność!
- Wolność? Macie wolność? - wzrok znowu mu poszarzał.
Patrzyłem jak się oddala. Nie oglądał się za siebie. Chciałem zawołać, ale jak rozmawiać z Wolnością? Tekst wyedytowany: 2006-10-21 23:52:27 Inne serwisy michalickie:
[ Siostry Michalitki ] * [ Wydawnictwo Michalineum ] [ Niższe Seminarium ] |