Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Michalicka Pielgrzymka do Fatimy w 100. rocznicę objawień

3 czerwca  DZIEŃ PIERWSZY

Punktualnie o 12.30 rozpoczynamy nasze pielgrzymowanie. W lotniskowej kaplicy na Okęciu w Warszawie gromadzą się uczestnicy Michalickiej Pielgrzymki do Fatimy. Na VI rok nowenny przed stuleciem zatwierdzenia Zgromadzenia zapowiedział ją ówczesny Przełożony Generalny ks. Kazimierz Radzik. Zanim Michalici będą dziękować za 100 lat swojej historii, chcą podziękować za obecność Pani Fatimskiej, w stulecie jej objawień w Cova da Iria.

Grupa nie jest liczna – 25 osób, ale w jakimś sensie reprezentuje całą michalicką rodzinę. Jest 12 kapłanów, z różnych polskich placówek, z wiceprowincji niemiecko-austriackiej, z Ukrainy, są dwaj bracia zakonni, jest postulant. Siostry Michalitki ​są reprezentowane przez trzy uczestniczki, które wraz z nami pielgrzymują do Portugalii. Jest wreszcie siedem osób świeckich.

Mszy św. przed wylotem przewodniczy ks. Tadeusz Grzymek. W kazaniu ks. Antoni Obrzut porównuje nasze życie do lotu samolotem, który zawsze ma swój określony początek. Przez cały czas wznosimy się ku górze, by wreszcie osiągnąć określony cel. Potrzeba mocy, by się wzbić, potrzeba silników modlitwy.

Po Eucharystii wikariusz generalny ks. Rafał Kamiński wita wszystkich oficjalnie i wraz panią Agnieszką Czyż-Mańkowską – naszym "aniołem stróżem" z biura Nomada, wręcza pakiety pielgrzyma. Kilka informacji technicznych i czas na odprawę. Zaplanowany na 15:15 lot nieco się opóźnia. Czekamy na płycie na zgodę na start. O 15:40 w końcu odrywamy się od ziemi. Opuszczamy Warszawę, a w bagażach oprócz potrzebnych rzeczy mnóstwo intencji, także tych, które włożyli nam inni, z prośbą o zawiezienie ich do Matki. W końcu jedziemy jako przedstawiciele całej zakonnej wspólnoty.

Po 4,5 godzinach lotu dotykamy portugalskiej ziemi. Na lotnisku Humberto Delgado w Lizbonie czeka na nas uśmiechnięta pani Małgosia Kawiak, która będzie naszą przewodniczką. Autobus wiezie nas po słonecznych jeszcze o tej porze ulicach Lizbony do restauracji Chimarrão. Kolacja powitalna jest więcej niż wyśmienita. Mięsa serwowane na talerze prosto z grillowych "sztyletów" są wyborne. Kelnerzy krążą z  nimi między stolikami, zgodnie ze sposobem podawania przysmaków nazywanym tu "rodizio". Całości uczty dopełnia finał Ligi Mistrzów, który oglądamy, spoglądając na zawieszony w lokalu ekran.

Krótko przed godz. 23:00 meldujemy się w hotelu Holiday Inn. Zegarki cofnięte o godzinę, ale tych biologicznych nie da się oszukać. Idziemy spać. Jutro podbój Lizbony

 

4 czerwca  DZIEŃ DRUGI

Dziś Zesłanie Ducha Świętego.  Dla nas ten niezwykły dzień przebiegać będzie pod portugalskim niebem.  Śniadanie w hotelowej restauracji wydawane jest dla nas od godz. 7:00. O 8:30 ruszamy zwiedzać Lizbonę. Może nie ma w nas aż takiej pasji, jaką posiadał Vasco da Gama, ale odkrywanie tego skrawka Bożego świata to nasze zadanie na dziś. 

Siostra Marianna prowadzi poranny pacierz na pokładzie naszego autobusu i w ten sposób docieramy do pierwszego przystanku. Zwiedzanie rozpoczynamy od dzielnicy Belem. Po portugalsku oznacza to Betlejem, a więc chronologia jak najbardziej zachowana. Przed nami piękna XVI wieczna Torre de Belem nad rzeką Tag. W roku 1833 przez dwa miesiące był tu więziony generał Józef Bem, twórca Legionu Polskiego w Portugalii. Na bokach manuelińskiej budowli znajome postacie św. Michała Archanioła, św. Wincentego, Matki Bożej, patronki dobrej podróży. Z oddali podziwiamy  ogromną figurę Chrystusa z rozpostartymi ramionami (całość z postumentem to 110 m, sama figura mierzy 28 m). Portugalscy biskupi zainspirowani postacią z Rio de Janeiro, zmobilizowali katolików i w 1959 roku poprzez postawienie figury  wyrazili wdzięczność Portugalii za uniknięcie poważniejszych zniszczeń w czasie II Wojny Światowej. 

Pomnik Odkrywców to kolejny ważny punkt naszych odkryć stolicy. Po drugiej stronie ulicy przepiękny  Klasztor Hieronimitów. Ileż mozolnej pracy wielu ludzi. 70 lat  tworzenia perły i kwintesencji stylu manuelińskiego, będącego specyficznym dla Portugalii połączeniem gotyku i renesansu. Krużganki robią na nas wielkie wrażenie. Klasztorny spokój jest dziś tylko wyobrażeniem. Tłumy turystów chcą na własne oczy zobaczyć budowlę wpisaną w 1983 roku na  Listę światowego dziedzictwa UNESCO i uznaną w 2007 roku jednym z Siedmiu Cudów Portugalii.

Nie może zabraknąć degustacji najpopularniejszego portugalskiego deseru - Pasteis de Belem. To właśnie w dzielnicy Belem narodziły się te słynne ciasteczka, produkowane według pilnie strzeżonej od 1837 roku receptury.

Przed lizbońską katedrą spotykamy tłum młodych ludzi. Właśnie skończyło się bierzmowanie, wszak dziś Zielone Świątki! Zwiedzamy kościół katedralny i już tylko kilka kroków dzieli nas od kościoła św. Antoniego. To dziś nasz Wieczernik. Tu sprawujemy Eucharystię. Przewodniczy Ojciec Rektor Kazimierz Tomaszewski, a w kazaniu ks. Marcin Kałwik zachęca nas do wypełniania się Osobową Miłością, jaką jest Duch Święty. Mamy nadzieję, że pomoże nam w tym św. Antoni. Przecież on zawsze pomaga znaleźć to co najważniejsze. Cała Lizbona szykuje się już do jego święta (13 czerwca). Wszędzie ołtarzyki ku czci mnicha, a w dzielnicy  Alfama, której krętymi uliczkami spacerujemy, pełno prowizorycznych barów przygotowanych na festę. To także tu będą świętować mieszkańcy i turyści, zajadając grillowane sardynki.

My też już zgłodnieliśmy, dlatego robimy przerwę. Po niej z okien autobusu podziwiamy nowoczesną dzielnicę expo i już jesteśmy za miastem. Przejazd do sanktuarium maryjnego w Fatimie - naszego głównego celu spędzamy na modlitwie. Odmawiamy Nieszpory i śpiewamy Litanię do Serca Pana Jezusa. Nie brak też rozważań na temat pielgrzymowania autorstwa pani Agnieszki.

Hotel "Steyler" należący do Ojców Werbistów wita nas gościnnie. Kolacja i nasze kroki śpiesznie kierujemy do Matki. Udział w wieczornej modlitwie różańcowej oraz procesji ze świecami jest naszym z Nią przywitaniem. Dobrze tu być.