Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Najważniejsza decyzja

Przepowiednię tajemniczego młodzieńca potraktował Bronisław jako aluzję do swego życia i życia rodziny. Przyjął również twierdzenie tajemniczego zwiastuna, że przyszłe zmartwychwstanie Polski leży w planach Bożych, że naród polski ma obowiązek szerzyć wśród innych narodów znajomość wiary świętej, idee braterstwa ludów, ma być służebny wobec świata. Aby przygotować się do tej roli, musi najpierw przebudować u siebie stosunki społeczne, wyrównać wiekowe krzywdy ludu, wychować przyszłe pokolenia do trzeźwości, oszczędzania, skromności i poświęcenia. Tego rodzaju program zakłada potrzebę walki duchowej, "bój bezkrwawy" z osławionymi wadami narodowymi, i dzięki harmonijnemu rozkwitowi cnót narodowych doprowadzenie do tego, że Polska stanie się modelem narodu chrześcijańskiego. Przede wszystkim jednak Polska musi dać opiekę milionom dzieci bezdomnych, ofiarom przyszłej wojny.

Program młodego Markiewicza najlepiej wyraża modlitwa o wyniesienie go do chwały ołtarzy:

"Boże, udziel mi łaski, abym powodowany tchnieniem Twej miłości mógł roztoczyć opiekę nad opuszczoną młodzieżą i ubogim ludem i dla prowadzenia dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego w duchu powściągliwości i pracy założyć nową rodzinę zakonną. Spraw, proszę, aby czego moja nieudolność wyjednać nie może, przyczyna Twoja skutecznie dopełniła..."

Program ten postanowił realizować jako kapłan. Jesienią 1863 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu. "Z bojaźnią wstępowałem do seminarium - mówił o tym okresie swego życia Markiewicz. - Pan Bóg dał mi poznać dobrze już wtenczas, że do seminarium idzie się nie po godność, karierę, dobrze płatne stanowisko, ale aby się przygotować do obowiązków twardych i służby uciążliwej (...) W kapłaństwie nie widziałem korzyści ziemskich; te pozostawały poza mną. Ale nie przeczuwałem dobrze, że ten stan domaga się takiej ofiary i wkłada na nas tak straszne obowiązki..."

Zainteresowania pedagogiczne, jakie wykazywał Bronisław wcześniej jako korepetytor kolegów gimnazjum przemyskiego, ponownie dały znać o sobie, gdy jako kleryk seminarium uczył dzieci biedoty wiejskiej w okolicach Przemyśla, co sprawiło, że wkrótce był szeroko znany w stolicy diecezji i na jej terenie w różnych środowiskach, nawet wśród Żydów, którzy okazywali mu szacunek.

Po ukończeniu czterech lat teologii otrzymał we wrześniu 1867 r. wyższe święcenia i w tym miesiącu odprawił prymicje w rodzinnym Pruchniku. Mieszkańcy chcieli z tej okazji urządzić wielką uroczystość synowi swego wieloletniego burmistrza, na co jednak ks. Markiewicz się nie zgodził. W końcu września pojawił się już na swej pierwszej placówce duszpasterskiej w podgórskiej parafii Harta k. Dynowa.

Tutaj młody wikariusz gorliwie pracuje. Zdobywa ogromną popularność, zwłaszcza u dzieci i młodzieży.

Rozległe i trudno dostępne tereny górzyste, rozciągające się od Sanu w stronę Przeworska i Rzeszowa, utrudniały mieszkańcom udział w nabożeństwach. Ks. Markiewicz wystąpił z inicjatywą zbudowania kaplic dla ułatwienia im uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. Ówczesny proboszcz Harty, ks. Będaszewski, projekt zatwierdził i wykonał. Dzisiaj są tam cztery parafie: Harta, Szklary, Lipnik i Bachórzec, we wszystkich młody kapłan zostawił wdzięczną pamięć i posiew pracy społeczno-kulturalnej. Dnia 20 lutego 1870 roku odjeżdża do Przemyśla, by objąć funkcję wikariusza przy katedrze. Na nowej placówce wyróżnia się gorliwością w spowiadaniu i nauczaniu katechizmu. Wczesnym rankiem, tuż po otwarciu katedry, pierwszy czeka w konfesjonale na penitentów.

Proboszcz katedry przemyskiej, ks. kanonik J. Ziemiański powierza mu duszpasterstwo parafialne, podobnie jak to uczynił wcześniej w Harcie ks. Będaszewski, jak również kierownictwo duchowe Zakładu Wychowawczego dla dziewcząt, prowadzonego przez siostry felicjanki.

Z własnej inicjatywy uczy ks. Markiewicz religii w szkołach przemyskich na Błoniu i w Prałkowcach, zajmując się także duszpasterstwem studentów "obergimnazjum" przemyskiego. Uprawia duszpasterstwo wśród więźniów jako kapelan więzienny. Służy chorym i biednym, zwłaszcza podczas epidemii cholery w roku 1872. Ks. Markiewicz nie szczędził trudu, by przyjść z pomocą potrzebującym. Odwiedzał codziennie chorych, udzielając sakramentów św., pomagał im materialnie, pielęgnował. Wówczas to przekonał się, że czynnikiem sprzyjającym rozszerzaniu się zarazy jest głód, i przedstawił swemu biskupowi, ks. Maciejowi Hirschlerowi, tragiczny obraz nędzy: "Prawie w każdym domu ktoś chory, a w niektórych wszyscy leżą: jedni na łóżku, drudzy na barłogu w największym opuszczeniu. Przez cały dzień nie jedzą, bo nie mają co... Gdybyśmy mogli nakarmić głodnych i chorych, cholera straciłaby zaraz na sile i wielu można by ocalić od śmierci" - mówił. Dzięki poważnej pomocy finansowej biskupa i innych ofiarodawców mógł powstać Komitet Przeciwepidemiczny, który podjął energiczną walkę z zarazą. Oczywiście duszą całej akcji był ks. Markiewicz.

Troska o religijne uświadomienie młodzieży i pragnienie lepszego przygotowania się do pracy wychowawczej skłania go po sześciu latach kapłaństwa do kontynuowania studiów, na co uzyskuje zgodę ordynariusza. W latach 1873-1874 studiuje na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, słuchając wykładów u profesorów Czerkawskiego, Węclewskiego, Liske i Janoty. Następnie przez jeden rok na Uniwersytecie Jagiellońskim uczęszcza na wykłady Szujskiego, Tarnowskiego, Iskrzyckiego i Bratranka. Wykłady te pozwoliły mu na swobodne poruszanie się nie tylko w dziedzinie historii i literatury, lecz także psychologii eksperymentalnej i pedagogiki stosowanej. Dzięki studiom z zakresu filozofii i filologii klasycznej wyrobił sobie przekonanie o niektórych przyczynach upadku narodów starożytnych, również aktualnych w epoce nowożytnej.

"Narody same upadają - pisze - nie przez miecz zwycięski; Francja uległa we wojnie (1870), ponieważ zbytnio się przejęła zgubnymi zasadami klasyków starożytnych i zniewieściała, bogactwo i używanie postawiwszy na pierwszym miejscu. To samo grozi zwycięzcom Francji (Prusom), którzy utuczywszy się miliardami zdobyczy wojennych, zaślepieni pychą, marzą o panowaniu wszechświatowym na wzór pogańskiej Romy. (...)

Uczenie się Homera wyrobiło światoburcę Aleksandra Wielkiego; czytanie Pisma św. wydało Augustyna i innych wielkich mężów w Kościele; czytanie opisów Marco Polo popchnęło Kolumba do odkrycia Ameryki, rozbiór dzieł Machiavella wydał plejadę krętaczy politycznych, Ludwika XIV i Fryderyka. Studium Hegla rozbudziło Bismarcka - sprawcę pokoju zbrojnego i barbarzyńskiego Kulturkampfu. Czytanie Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego i innych klasyków naszych wyda mężów w duchu Chrystusowym - nauczy dobra, piękna i prawdy i sprowadzi pokój na ziemię..."

czytaj dalej: pierwsze lata kapłaństwa »