Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Czym jest powołanie?

Niebezpieczne miłosierdzie

Zacznę od opowiadania, które wielkimi pociągnięciami literackiego pędzla wymaluje nam drogę człowieka powołanego.

Niegdyś rosło drzewo, które kochało małego chłopca. Każdego dnia chłopiec przychodził, zbierał liście i robił z nich wianki. Wspinał się na pień drzewa, huśtał się na gałęziach i jadł zerwane owoce. Często bawili się w chowanego. Gdy był zmęczony zasypiał w cieniu drzewa. Chłopiec bardzo kochał swoje drzewo, a ono było szczęśliwe. Czas mijał, chłopiec podrósł, a drzewo często bywało samotne. Pewnego dnia, gdy chłopiec przyszedł, drzewo odezwało się: Chodź, chłopcze, wspinaj się na mój pień, huśtaj się na gałęziach, baw się w moim cieniu i bądź szczęśliwy. Jestem zbyt duży, aby się wspinać i bawić - powiedział. Teraz potrzebuję pieniędzy. Przykro mi - odpowiedziało drzewo - mam jedynie liście i owoce. Pozrywaj je i sprzedaj w mieście. Wówczas będziesz miał pieniądze i będziesz szczęśliwy. Chłopiec wspiął się na drzewo, zebrał owoce i odszedł z nimi. A drzewo było szczęśliwe. Nie przychodził przez dłuższy czas. Nastał jednak dzień, gdy mężczyzna wrócił, a drzewo zatrzęsło się z radości i powiedziało: Chodź, chłopcze, wspinaj się na mój pień, huśtaj się na gałęziach i bądź szczęśliwy. Jestem zbyt zajęty, żeby wspinać się na drzewa - odrzekł mężczyzna. Chcę mieć dom, który da mi ciepło Nie mam domu - odrzekło drzewo - lecz możesz obciąć moje gałęzie i wtedy zbudować dom. I tak mężczyzna obciął gałęzie, wziął je i zbudował dom. A drzewo było szczęśliwe. I znowu przez długi czas mężczyzna nie zjawiał się. Gdy wrócił, drzewo było tak szczęśliwe, że ledwie mogło się odezwać:Chodź, chłopcze - szepnęło - chodź i baw się. Jestem zbyt stary, aby się bawić - odparł. Chcę mieć łódź, która zabierze mnie daleko stąd. Zetnij mój pień i zrób łódź - powiedziało drzewo. Wówczas będziesz mógł odpłynąć i być szczęśliwy. I tak mężczyzna ściął pień, zrobił łódź i odpłynął. A drzewo było szczęśliwe. Po pewnym czasie powrócił. Wybacz, chłopcze, nie mam ci już co dać. Jestem tylko starym pniakiem.Nie potrzebuję teraz wiele - odrzekł - jedynie spokojnego miejsca, aby usiąść i odpocząć. Jestem bardzo zmęczonyDobrze - rzekło drzewo, wyprostowując się tak mocno jak tylko mogło - stary pniak jest dobry do siedzenia i odpoczynku. Chodź, chłopcze, usiądź i odpoczywaj. I mężczyzna tak zrobił. A drzewo było bardzo szczęśliwe.

Wierzymy, że każda osoba jest wezwana przez Boga do pełni życia. Wierzymy, że dzieląc nasze życie i wiarę, wzajemnie się ubogacamy. Wierzymy, że powołanie nadaje prawdziwy sens życiu.

Słowo powołanie pochodzi od łacińskiego czasownika vocare - wołać. Nie posiada więc znaczenia statycznego, ale dynamiczne. Powołanie jest wezwaniem do życia.

Najważniejsze elementy powołania

W całej Biblii słyszymy nieustanne wołanie. Tym, który wzywa jest Bóg. Woła On każdego, aby uczestniczył w Jego planie zbawienia, zajął od wieków przygotowane miejsce i podjął wyznaczone zadania. Gdy Bóg wzywa - stwarza, broni, przebacza, przemienia, daje moc i odwagę. Człowiek zostaje zaproszony do miłości i powinien on dać odpowiedź w wolności. Tylko odkrycie tego powołania, może uczynić człowieka szczęśliwym.

Każde powołanie zawiera w sobie trzy elementy: Bóg, osoba powołana i ludzie.

a) Bóg jest tym, który wzywa. Zaproszenie wychodzi od Niego - a więc powołanie jest darem, łaską;

b) osoba powołana, mężczyzna lub kobieta, posiada całkowitą wolność przyjęcia lub odrzucenia daru powołania. Wezwani jesteśmy do zażyłości z Bogiem, do przyjaźni, a to możliwe jest tylko w wolności. Pozytywna odpowiedź na wołanie Boga rozwija się etapami, jest procesem, który wypełnia całe życie. (Słyszałem kiedyś taką anegdotkę: młodzi zakonnicy spytali ponad 80-letniego jezuitę: Ojcze, czy dzisiaj ojciec jest pewien swego powołania. Ten zrobił przekorną miną i żartobliwie odparł: Czyście zgłupieli?! Ja każdego ranka, zaraz o przebudzeniu się, proszę Pana Jezusa, by pozwolił mi iść dzisiaj swoimi śladami....);

c) ludzie - to oni są celem powołania. Każde powołanie jest dane, aby służyć ludziom. Nie ma powołania, które zadowala własne kaprysy. Początkiem każdego powołania są potrzeby naszych braci i sióstr. Prawdziwie odnajdziemy wolę Bożą dla nas, jeżeli otworzymy nasze oczy i serca na realia innych. Miłością, jakiej Bóg oczekuje od nas, jest nasze zaangażowanie w konkretną służbę dla bliźnich, zwłaszcza dla najbiedniejszych. Tylko w służbie znajdujemy nasze wypełnienie. Nie znaczy to, że muszę pojechać ma misje albo pracować w domu dziecka. Może - z woli przełożonych - będę siedział na furcie albo za komputerem. Jednak w sercu zawsze powinienem nosić tych, którzy potrzebują mojej miłości, zgiętych kolan i złożonych rąk. Jeśli zabraknie któregoś z tych trzech elementów, powołanie nie będzie prawdziwe.

Serce powołanego nie może być puste

Powołanie nie jest czymś, co mogę posiadać jak jakiś przedmiot. Nie jest też przeznaczeniem czy nawet udziałem wszystkich moich zdolności lub silnej woli, aby osiągnąć cel. Przeciwnie, powołanie to Osoba. Powołanie to przyjaźń z Kimś; dar, który otrzymuję: Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem - powiedział Pan Jezus. Ale powołanie to też wszystkie osoby, z którymi i dla których cierpię i cieszę się życiem. Oni wypełniają moje serca. Dla ks. Markiewicza byli to ubodzy chłopcy-sieroty, dla których zamienił on plebanię na dom i ich troski wziął na swoje barki. Ks. Twardowski nieustannie nosi tych biednych w swoim sercu. Mówi o tym w jednym ze swoich wierszy: Jurku z buzią otwartą, dorosły głuptasie - gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie / Janko Kąsiarska z rączkami sztywnymi, z nosem, co się tak uparł, że pozostał krótki / Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami / Zosiu, coś wcześnie zmarła / Wiecznie płaczący Wojtku (...). Słyszałem też kiedyś misjonarza, który mówił: Moje powołanie, to wszystkie twarze, które jaśnieją mi obliczem Boga: twarz Juanity, Marlona, Ricardo, starej Indianki Carmen, która nauczyła mnie wierzyć. Każdy kapłan, zakonnik i siostra, którzy wiernie kroczą drogą powołania, powinni być gotowi codziennie wypowiedzieć taką litanię najbiedniejszych, którzy są obecni w ich sercu, i których przynoszą do Pana Jezusa jak paralityka.

Bo nasze życie poświęcamy osobom, a nie abstrakcyjnym ideom. Prawdziwe powołanie zaczyna się wtedy, gdy nadzieje, radości, prośby, cierpienia, choroby, ucisk, głód innych stają się moimi. Teraz dopiero może lepiej rozumiemy tytuł listu, że powołanie jest niebezpiecznym miłosierdziem.

opr. ks. KP