Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Jezus perła, którą trzeba odkryć

Opowiadał mi kiedyś pewien ksiądz, który był duszpasterzem studentów, jak na pierwszym po wakacjach spotkaniu zapytał ich, o czym chcieliby dyskutować w nadchodzącym roku. Padły różne propozycje, najczęściej dotyczące religii niechrześcijańskich, różnych sekt. Dobrze odparł nieco strapiony duszpasterz ale pozwólcie, że najpierw sprawdzę czy wszystko wiecie o swojej religii. Czy bliska jest wam osoba Jezusa ...

Nie wiem, jakie wyglądały dalsze spotkania tamtej grupy. Wiem natomiast, że bardzo często również w naszym życiu Jezus jest trochę takim wielkim Nieznajomym. Przechodzi często przez naszą codzienność nierozpoznany. A tymczasem On jest perłą, która na targowi sku tego świata czeka, by ją odkryć bo ona jedyna może nadać blask prawdy naszej egzy stencji. On jest skarbem ukrytym w roli naszego życia. Trzeba zadać sobie ponowny trud od nalezienia tego skarbu, bo wszystkie inne błyskotki tego świata nie zaspokoją głodu naszego wnętrza.

Łatwo teraz zrozumieć, że kiedy rozpoczynało się nowe tysiąclecie i ludzie oczekiwali od Ojca świętego jakiegoś spektakularnego programu, on napisał po prostu: Program już jest dany. Jest nim Jezus Chrystus trzeba nam kontemplować Jego oblicze (por. "Novo millen nio ineunte"). I wyznaczył nam konkretne zadania hasło ubiegłego roku brzmiało: Poznać Jezusa, a teraz mamy głębiej Umiłować Jezusa.

Jezus opisany przez św. Marka

Piszę do Was, drodzy chłopcy, te słowa w II Niedzielę Adwentu. Nowy liturgicznie rok zaczął się więc tak niedawno (w liturgii będzie to rok B). Po jego drogach poprowadzi nas Ewangelista Marek. śledząc prawie pełnych szesnaście rozdziałów, z których składa się ta Ewangelia, zobaczymy, że św. Marek zabiera nas w duchową podróż przez historię i tajemni cę Jezusa, prowadząc nas z ciemności do światła. Ta najkrótsza ze wszystkich Ewangelia i prawdopodobnie spisana jako pierwsza (lata 65 70 albo wcześniej) ukazuje nam bardzo ludz kie oblicze Jezusa tętni Jego życiem i działaniem, skupia się na cudach przez Niego zdzia łanych i miejscach, które odwiedził. Według starej i dobrze udokumentowanej tradycji Marek napisał ją w Rzymie, przekazując o Jezusie to, co usłyszał z ust Apostoła Piotra. Tłumaczyło by to niezwykłą żywość narracji tej Ewangelii. Ponadto Marek często wyjaśnia zwyczaje ży dowskie, z czego jasno wynika, że adresował swoją relację do czytelników nieżydowskich, najprawdopodobniej Rzymian, którzy nie tyle chcieli się dowiedzieć, kim jest Jezus, ale czego dokonał.

Kiedyś słuchałem nauki rekolekcyjnej, w której prowadzący zwracał się do osób znanych z kart Pisma świętego z pytaniem: Kim jest twój Jezus? Jaki On jest? Oto co odpowiedział Marek Ewangelista: Mój Jezus jest zawsze zjednoczony ze swymi przyjaciółmi i uczniami. Jest jakby w środku grupy... Kiedy faryzeusze atakują uczniów, On ich broni i ma ciągle pro blemy. Są takie obrazy Chrystusa, które przedstawiają Go z twarzą pełną miłości, z anielskimi oczami, z włosami jakby dopiero wyszedł od fryzjera. Taki czuły, z owieczką... Mój Jezus ciągle walczy, ma silną wolę i silne słowo. Ciągle też wygrywa, także w dyskusjach. O, prze praszam, raz przegrał i to z kobietą Syrofenicjanką, która "naprzykrzała się" prosząc o uzdrowienie córeczki...

On stał się naszym pokojem

Marek rozpoczyna swoje opowiadanie tymi słowami: "Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym" (1,1). Tych siedem krótkich słów stanowi fundament, na którym będzie budował całą resztę. Przypomnijmy: spisuje swoje opowiadanie jako pierwszy. Być może Marek miał odczucie, że wokół Jezusa z Nazaretu nagromadziło się zbyt wiele nieokre ślonych idei. Prawdopodobnie każdy na swój sposób przekazywał fakty i nauki z Nim związane, tak iż groziło niebezpieczeństwo pewnego rodzaju rozproszenia lub braku jasności.

Zatrzymajmy się przez chwilę nad dobrze nam znanym słowem "ewangelia". Tłumaczy my je z greckiego jako "dobra nowina", "radosna nowina", lecz bezpośredni słuchacze Marka, należący do kultury grecko rzymskiej, spontanicznie kojarzyli określenie "ewangelia" z ogłoszeniem jakiegoś wiekopomnego zwycięstwa. Dobrą nowiną była wieść o decydującym triumfie nad nieprzyjaciółmi cesarstwa. Tak więc natychmiast biegli pamięcią do czegoś nad zwyczajnego, do ostatecznego zwycięstwa nad jakimś wrogiem. Jakiem wrogiem?

Słuchaczom Marka mogło przychodzić na myśl jeszcze inne natychmiastowe skojarzenie, związane z dobrą nowiną o narodzinach następcy tronu. Na przykład narodziny Augusta uwa żano za dobrą nowinę, albowiem dawało to pewność trwałości dynastii, a zatem było w ja kims sensie wróżbą pokoju. Jeśli bowiem dynastia nie była stabilna, częściej wybuchały kon flikty. Kiedy zaś sprawa sukcesji była jasna, łatwiej udawało się osiągnąć pokój. Zatem "ewangelia" w obydwu znaczeniach miała związek z pokojem: w pierwszym rozumieniu "pokój" jako konsekwencja zwycięstwa (nie ma już nieprzyjaciół u bram), w drugim "pokój" jako trwałe poczucie bezpieczeństwa zagwarantowanego przez ustanowioną władzę. Marek od samego początku buduje więc swoje dzieło na fundamencie "dobrej nowiny", jaką jest Jezus Chrystus.

Zauważcie, że w przeciwieństwie do Mateusza i Łukasza, u Marka nie ma opowiadania o narodzinach Pana Jezusa. Zatem stwierdzenie: "Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym" moglibyśmy związać właśnie z narodzinami Jezusa. Dobrą nowiną jest fakt, że przyszedł na świat Jezus! Niemal jakby chciał powiedzieć swoim słuchaczom: Zobaczcie, podobnie jak za dobrą nowinę uznajecie wiadomość, że cesarzowi narodził się potomek, tak ja głoszę wam dobrą nowinę, iż przyszedł na świat Jezus, który jest Chrystusem. On został wybrany i przeznaczony na to, aby przynieść pokój. Nastały czasy mesjańskie, kiedy wilk pasie się wraz z barankiem, a dziecko może włożyć rękę do gniazda żmii i wyciągnąć ją, nie doznając żadnej szkody; czas, w którym można będzie wyprowadzać lwy na pastwisko, jakby to były koĽlęta.

Początek Ewangelii, którą jest Jezus Chrystus, Syn Boży. Oczywiście jest to już wyznanie wiary Kościoła, ale również rozpoczęcie nowego sposobu bycia człowieka w Jezusie. Od tego momentu nie możemy już czuć się z dala od Boga, jak ludzie bojący się Go. Odtąd możemy w Jezusie czuć się częścią rodziny Boga.

Jezus pierworodny spośród wielu braci.

W Nim odkrywamy, że nie ma już żadnego muru oddzielającego, została usunięta wszel ka nieprzyjań i człowiek wreszcie widzi otwierającą się przed nim bramę, która prowadzi go do synowskiej zażyłości w relacji z Bogiem.

Jest to w pełnym tego słowa znaczeniu zaprowadzenie pokoju także między niebem i ziemią. Nie są to już dwa odległe od siebie i nie mogące się porozumieć światy, lecz dokonuje się teraz wzajemna wymiana między niebem a ziemią. Natychmiast przychodzi na myśl obraz drabiny Jakuba ze Starego Testamentu. Ta drabina wychodziła od kamienia, na którym Jakub wcześniej oparł swą głowę. Gwarantowała ona dostęp do nieba i powrót stamtąd. Marek przedstawia nam Jezusa jako kamień węgielny, na którym teraz już w sposób ostateczny opie ra się możliwość komunii z Bogiem.

opr. ks. KP