Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Pozwól się prowadzić

Dwaj z nich byli w drodze... Jezus przybliżył się i szedł z nimi (Łk 24,13.15)

Czy wiesz, jak wiele jest określeń współczesnej młodzieży? Przytoczę tylko niektóre z nich: Dzisiejsza młodzież jest sama. Młodzi ludzie masowego społeczeństwa nie potrafią być sami. Młodzież naszych czasów obawia się więzi międzyludzkich. Nowe pokolenie odkryło wartość wzajemnych więzów. Pokolenie dzisiejszej młodzieży pozbawione jest rodziców i mistrzów. Nigdy do tej pory nie była tak silna w młodych ludziach potrzeba przewodnika i kierownictwa duchowego.

Młody Przyjacielu, po której stronie znajduje się w końcu prawda o Was? Świat młodych od dawna stał się swoistą ziemią do zdobycia, o którą rywalizują naukowcy i socjolodzy. Często przypominają przy tym kłusowników, którzy polują na rara avis (rzadki ptak) lub na egzotyczny gatunek i każdy myśli, że wszystko o nim wie. Przylepia mu więc etykietki i wygłasza na jego temat sentencje, które często wzajemnie się wykluczają.

Według tych "ekspertów" wasze pokolenie pozbawione jest ojców i mistrzów. Jest to pokolenie codzienności, prywatności. Macie być ponoć młodzieżą wyzutą ze wspomnień, planetą ludzi pustych, podobni do dźwięków ciszy; porywczymi sercami, wiekiem nie ukończonym, pokoleniem w odurzeniu, wręcz niewidzialnym... Ale znalazłem również inne określenia: nieistotni, zmarnowani, głowy pełne zamętu, zagubieni w labiryntach uczuć i seksu, lub też ci, którym wszystko zwisa.

Zagorzały wychowawca młodzieży, ksiądz Mazzi (zna was od podszewki!), sklasyfikował Was, nadając kuriozalne i wyraziste przydomki, które odzwierciedlają szczególny sposób bycia lub zachowania młodych. Mamy więc typ nudziarza albo cyrenejczyka (kozła ofiarnego), a nawet latawca. Istnieją też pigułkarze, ekscentrycy, postrzeleńcy, narkomani, nie wspominając już o ekologach, członkach gangów młodzieżowych, bohaterach nicości oraz o trwających niewzruszenie maminsynkach.

Do czego zmierzam? To proste, zmierzam do Ciebie. Do Ciebie takim, jakim jesteś - bez masek i uprzedzeń, ale również bez krzty zarozumialstwa, że rozumiem i odkryję wszystko. To, czego najbardziej pragnę, to żebyś Ty sam się odnalazł i nie czuł się zdezorientowany przez całe to zamieszanie robione wokół twojej osoby. Zamieszanie, które powoduje, że ukrywasz się sam przed sobą i stajesz się dla siebie zagadką.

Postaram się podkreślić najbardziej znaczące elementy twojej osobowości. Zatrzymam się na pewnych określeniach, które wydają mi się szczególnie bogate w znaczenie dla Ciebie, takimi jak: droga, pielgrzymowanie, więzy międzyludzkie, przyjaźń, towarzystwo. Zrobię to, wychodząc z tekstu ewangelicznego, który opowiada z wielką prawdą i delikatnością historię każdego z nas, również Twoją.

Życie jest drogą

Metafora drogi jest jedną z najstarszych przenośni ludzkiej egzystencji. Jest prosta i zrozumiała, jasna i obrazowa, prawdziwa dla wszystkich. Wędrowanie oznacza ruch, nowość, postęp, odkrycie, ale również niepewność, zmęczenie, daleką metę, pot... Kto wędruje okazuje zaufanie i pewną dozę optymizmu. Przez wędrowanie wyraża się właściwy stosunek do przyrody. Pozwala ono na kontemplowanie dzieła stworzenia w spokoju, nie tracąc żadnego szczegółu. Jest również znakiem dobrych relacji z czasem: kto wędruje traktuje życie ze... spokojem, nie pozwala się zdominować szaleńczemu pośpiechowi.

Droga ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do jakiegoś celu, i to takiego, który można osiągnąć - najlepiej razem z innymi. Dzisiaj wielu neguje możliwość określenia celu życia i dążenia do prawdy. Oczywiście mają oni prawo do zaprzeczania temu, czego ich rozum nie jest w stanie pojąć, ale nie mają prawa negatywnie wpływać na zachowanie tych, którzy otwierają się na życie. A zdarza się to coraz częściej. Życie przestaje być wówczas pielgrzymowaniem w kierunku ściśle określonej mety. To niestety, pociąga za sobą dwie ważne konsekwencje:

a) Pielgrzym zostaje zastąpiony przez włóczęgę, który nie znosi żadnych więzów. Jest także wyziębiony uczuciowo. Czy nie tu ma miejsce współczesny kryzys więzów rodzinnych i przyjacielskich? Włóczęga wzbrania się też przed nadmiernym zaangażowaniem w walce o różne sprawy, boi się oddać na zawsze jakiemuś ideałowi lub projektowi. Oto dlaczego dzisiaj modne jest krótkie przynależenie do jakiejś organizacji, a wierność jest tak słaba. Stosunki międzyludzkie bywają coraz bardziej ubogie i pozbawione sensu.

b) Druga konsekwencja, po części ukryta w pierwszej, to fragmentaryzacja czasu i zredukowanie go do chwili obecnej, do wiecznej teraźniejszości. Czas nie jest już rzeką, która płynie, ale zbiorem kałuż z zastałą wodą. Język młodych jest językiem teraźniejszości, jakby zapomnieli o używaniu czasów. Wszystko jest stłoczone w tu i teraz. Przypomina to wchłaniającą i łakomą "czarną dziurę", która wysysa przeszłość i przyszłość.

Pielgrzym kocha towarzystwo

Poszukuje go, choćby dlatego, że potrzebuje informacji. I rzeczywiście pielgrzymkę życia odbywa się wspólnie. Włóczęga przeciwnie - woli iść tam, gdzie mu się podoba. Nie musi przed nikim się tłumaczyć. Oczywiście, nie wyobrażajcie sobie włóczęgi nędznego i obdartego. Mówimy o włóczęgostwie jako sposobie bycia i ucieczce przed zajęciem postawy wobec innych i wobec życia. Wszyscy możemy mieć po trosze serce włóczęgi (włóczęgostwo uczuciowe), lub umysł i zmysły włóczęgi, choćby po to, żeby być turystami życia, bez celu i pasji, wręcz uciekającymi przed sobą i przed innymi.

Ewangelia z Emaus przedstawia scenę bogatą w tę prawdę. Opisane są dwa poziomy towarzyszenia: towarzystwo dwóch uczniów, a później towarzystwo Jezusa zaofiarowane im obu. To drugie nakłada się na pierwsze, być może nie mogłoby istnieć bez niego, ale jednocześnie przewyższa go i prowokuje, poprawia i nawraca. To wspaniała nauka: ludzka przyjaźń jako pośrednik boskiej przyjaźni, albo też towarzystwo drugiego jako towarzystwo Drugiego - Tego, który jest nam bliższy niż my sami i jakikolwiek przyjaciel! Taki jest też Jezus w twoim życiu.

Dwójka uczniów z Emaus była rozczarowana śmiercią Jezusa, a przez to zaprzepaszczeniem wszystkich swoich nadziei. Dlatego poszukują się nawzajem, aby wspólnie stawić czoła rozczarowaniu. Jednak sami nie potrafią nadać sensu temu, co się wydarzyło. Przebywając razem, tylko powiększają swój smutek.

Inaczej mówiąc, przyjaźń ludzka jest rzeczą piękną, jednakże nie wystarczy. Czasami jest wręcz iluzoryczna i wywołuje odwrotny skutek. Poszukuje się "ty", nie wychodząc jednak w rzeczywistości poza "ja". Czuje się potrzebę drugiej osoby, a kończy na wykorzystaniu jej lub byciu wykorzystanym. Albo też przyjaciel okazuje się niezdolnym, by odpowiedzieć wyzwaniu - może dlatego, że ma te same problemy. W ten sposób związek staje się udawaniem, a przyjaciel niekoniecznie okazuje się błogosławieństwem.

Nie wydaje Ci się, że również w twojej historii niektóre związki kończą się w ten sposób ? Przeżywasz wiele relacji, ale które z nich są prawdziwe? Ilu masz przyjaciół? Jesteś pewny, że masz ich naprawdę wielu, czy po prostu im więcej przyjaciół, tym lepiej, jak to ktoś kiedyś śpiewał w piosence? Myślisz, że wystarczy iść razem na dyskotekę lub spotkać się i nic nie robić, żeby zostać przyjaciółmi? Komu pozwalasz prowadzić się w życiu? A może uważasz, że tego nie potrzebujesz?

Emmanuel, Bóg z tobą

Jezus, jak zauważyliśmy, dołącza do dwóch uczniów z Emaus. Wchodzi na ich drogę. To oznacza, że Bóg dociera do Ciebie, tam gdzie jesteś. Nie stoi z założonymi rękami i nie czeka, aż Ty do Niego przyjdziesz. To On skłania się w Twoją stronę i wychodzi Cię szukać, ponieważ chce iść z Tobą. To wspaniałe!

Kleofas i jego towarzysz, zapatrzeni w swój smutek, nie rozpoznają Go - dokładnie tak samo, jak to wielokrotnie zdarza się Tobie. Z podobnej zresztą przyczyny: jesteś za bardzo skupiony na sobie, na swoich rozczarowaniach i frustracjach, na swoich interesach i kalkulacjach, obawach i podejrzliwościach.

Jezus jednak idzie obok Ciebie, nie rezygnuje z Ciebie ani Cię nie zostawia samego. On jest prawdziwym Przyjacielem. Rozmawia z Tobą i sugeruje Ci, co czynić. Wymawia Twoje imię. Przyciąga do siebie. Prowokuje Cię i napomina. Wlewa tęsknotę za Nim lub upodobanie dla prawdy i piękna. Woła Cię, nie daje spokoju... Czasami robi to wszystko poprzez starszego brata, przyjaciela w wierze, kogoś, kto zna głos Wieczności i może Ci pomóc w rozpoznaniu właściwych kroków.

Szczęściarz z Ciebie, jeśli nauczysz się ufać temu bratu, bo wówczas to właśnie Bóg, Emmanuel, będzie szedł obok Ciebie i kierował twoim życiem.