Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Czasowniki życia

Wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im... (Łk 24, 30)

Kontynuujemy nasze rozważanie od miejsca, w którym zatrzymaliśmy się ostatnio: od modlitwy "eksplodującej" w sercach i umysłach dwóch uczniów. Są oni w drodze i poszukują. Byli załamani i zniechęceni, ale teraz ogromnie poruszeni czują, że być może znaleźli właściwą drogę (albo osobę) -słowo, które rozpala serce i daje odpowiedź na wiele pytań "dlaczego?".

Mówiliśmy również, że ich pytania skierowane do niezwykłego Wędrowca, wyrażają także modlitwę twojego serca, młody przyjacielu, dodając, że modlitwa z takim oczekiwaniem i pasją "skazana" jest na wysłuchanie. I tak właśnie się dzieje. Ta dziwna Osoba przyjmuje zaproszenie, zatrzymując się na kolację z nimi. A tutaj dokonuje się coś pięknego, coś nieprzewidzianego.

 

Wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im...

 

Wydawało się, że to taka zwyczajna kolacja, a tymczasem w pewnym momencie słowa ustępują miejsca znakom, które staną się pamiątką tajemniczego gestu, niezmazywalnego z ich umysłów faktu, który w rzeczywistości zmienił ich życie.

Te cztery czasowniki: brać, błogosławić, łamać i dawać są czasownikami z Ostatniej Wieczerzy Jezusa z apostołami. Są czasownikami, które przepowiadają Jego mękę, osiągającą moment kulminacyjny w śmierci Mistrza. Właśnie tej śmierci dwaj uczniowie z Emaus nie mogli zaakceptować - dlatego byli smutni i rozczarowani.

Ale teraz ich postawa wewnętrzna jest inna: spojrzenie oczu zostaje oświecone słowami Jezusa poprzez katechezę, której udzielił im wcześniej, a która teraz staje się coraz bardziej zrozumiała.

Te cztery czasowniki są zarazem "czasownikami życia", wyrażają jego głęboki sens. Czyż życie, którego symbolem jest chleb, nie jest darem zapewnionym przez innych ("wziął chleb")? Czyż nie powinno ono rodzić przede wszystkim dziękczynienia za niezasłużoną dobroć ("pobłogosławił")? Jeśli więc życie jest otrzymanym darem, to musi takim pozostać. Nie może stać się prawem, prywatną własnością, zazdrosnym posiadaniem. Może i musi stać się darem dla wszystkich ("dał im"), a to oznacza nie szukanie własnych interesy, służbę bliźnim i umywanie im nóg, aż do momentu oddania życia, połamania się dla innych ("połamał go").

To właśnie znaczy być żywym: z daru otrzymanego przechodzić w dobro podarowane.

 

Oczy im się otworzyły...

 

Dwaj uczniowie z Emaus nie rozumieli tego wcześniej, podobnie jak wielu młodych dzisiaj -uwiedzeni przez egoistyczne iluzje, zadurzeni narcyzmem myślenia tylko o sobie, aby na siłę dotrzeć jako pierwsi i wszystko wy-grać na loterii życia... Dobrobyt, który ich połyka, przeszkadza w ćwiczeniu umysłu i zatrzymuje ich przy korycie łatwizny, wygodnictwa, płytkości rzeczy, na rozproszeniach i przyjemnościach. Iluż ludzi żyje bez zrozumienia i odkrycia tej fundamentalnej logiki życia według wspomnianych czterech czasowników?!

Chciałbym bardzo, abyś również i ty, młody przyjacielu, zrozumiał oszustwo, którego łatwo możesz stać się ofiarą, głównie z powodu kultury, która nie robi nic innego jak tylko głosi i lansuje przykazanie miłości siebie samego ponad wszystko, wyśmiewa tych, którzy poświęcają swoje życie dla innych zapominając o sobie; kultury, która rozpowiada dookoła i chce, aby jej wierzono, że szczęście polega na tym, aby mieć coraz więcej, aby za wszelką cenę być widocznym, sławnym, znanym -nawet za cenę pustki mózgowej (zobacz niektóre programy telewizyjne) albo podeptania praw innych.

Otwórz oczy! Nie daj się oszukać! Problemem dzisiaj jest nade wszystko szczęście, szczególnie to młodzieńcze, które staje się coraz rzadszym towarem, zastąpionym przez nudę i zmęczenie. Czy wiesz dlaczego? Ponieważ szczęście jest jak wolność (inny rzadki towar) -istnieje wówczas, gdy szanuje się prawdę samą w sobie i prawdę życia. Ona znajduje się w tych czterech czasownikach.

 

...i poznali Go

 

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Kleofas i jego przyjaciel rozpoznali Jezusa? Ponieważ ten gest mógł uczynić tylko On i nikt inny. W tamtym czasie było wielu mesjaszów, ale nikt z nich nie był zdolny, aby "połamać" swoje ciało: ten gest streścił całą Jego historię i Jego nauczanie. Był jakby Jego najbardziej wiernym wizerunkiem, Jego testamentem, czymś, co pozostawił swoim uczniom, aby nie tylko go powtarzali, ale by czynili to na Jego "pamiątkę". Ci dwaj byli uczniami Jezusa, z pewnością znali Go, ale dopiero teraz Go rozpoznają, bo Jego poznawać trzeba zawsze na nowo i w sposób coraz głębszy.

Może właśnie tego brakuje tobie i twojej wierze?... Znasz Jezusa, znasz Go od zawsze, ale potrzebujesz Go rozpoznać: w sposób bardziej intymny, osobisty, przeniknąć w Jego tajemnice, zrozumieć że tak naprawdę to tylko i wyłącznie On jest drogą, prawdą i życiem, i że Jego Eucharystia zawiera sens i prawdę Jego egzystencji. Nie obawiaj się tych słów, powtarzam ci, chodzi o twoje szczęście, które zawiera się w przyjaźni z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, który i dzisiaj w każdej Eucharystii powtarza ten gest, te cztery czasowniki, aby powiedzieć ci, że tam wewnątrz jesteś również i ty, jest twoje powołanie, twoja przyszłość, twoja pełna realizacja siebie samego. Również i ty rozpoznasz Chrystusa wówczas, gdy w Nim odnajdziesz siebie!

 

Czy serce nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami?

 

Właśnie to przydarza się naszym dwom przyjaciołom: ich serca pałają, ponieważ czują się wciągnięci, osobiście zaangażowani w to wydarzenie, ponieważ intuicja im podpowiada, że Jezus mówi również o nich. Dlatego też w końcu Go rozpoznają i w Nim dostrzegają swoją osobistą tożsamość: kim są i do czego są wezwani.

Emaus to także idealna przygoda powołaniowa, która opowiada również o twoim powołaniu. Jeśli gest eucharystyczny mówi prawdę o życiu, i to każdym życiu, to nie masz wyboru: możesz decydować o swojej przyszłości jak chcesz, ale w żadnym wypadku nie możesz pominąć logiki eucharystycznej życia jako daru otrzymanego, który z natury swojej dąży, aby stać się darem darowanym, według logiki "czterech czasowników". I będziesz szczęśliwy. W innym wypadku, jeżeli zechcesz uciec od tej prawdy, zaprzeczysz samemu sobie. Nie poznasz siebie, nie rozpoznasz Chrystusa. Nie poznasz także szczęścia.