Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Kształt powołania

Znowu zły czas. Nerwy. Pośpiech. Jest dobrze i nie jest. Życie wnerwia. Czego chcę? Rozwaliłem sobą wiele miejsc, zbiorów ludzkich. Jakaś zadra nie pozwala mi spokojnie siedzieć na tyłku. Kuje i zmusza do zmiany pozycji. Ciągle.Idęniespokojny. Wzrok przy ziemi. Nagle coś. Gdzieś to już widziałem. Ale gdzie? Oglądam ostrożnie i uważnie. Pod nosem mruczę:

- W mordę jeża. Co to jest!

- Twoje powołanie - słyszę głos. Rozglądam się wokół. Pusto. Skąd ten głos?

- Obudź się chłopie. To ja, twoje powołanie! - teraz bardziej stanowczo.

Zwariowałem? To przez tę nostalgię. Myśli kłębią się po głowie, nogi gotowe do ucieczki.

- Nie zwariowałeś. Wiem, że słyszysz - tym razem bardziej stanowczo.

Tego już zbyt wiele. Chcę odejść, ale złość zmieszana z ciekawością każe zostać.

- To nie jest naprawdę. To żart - mówiąc to oglądam Kształt szukając elektroniki i głośnika.

- Myślisz, że jesteś mądry, bo sceptyczny? - Kształt ciągle spokojnie, bez irytacji. Prawie bezczelnie.

- A ty, Kim jesteś?

- Twoim powołaniem.

- Moim powołaniem - odpowiadam z lekką drwiną - to dlaczego leżysz?

- Bo mnie nie podejmujesz.

- Uważasz, że jesteś niezbędne do życia?

- Czy można mnie porzucić i żyć? Można, ale nie warto - Kształt podejmuje mój drwiący ton.

- Nie warto?! Co ty w ogóle wiesz o życiu? Zresztą, po co ja z tobą rozmawiam. Nie mam czasu.

- A czym jest czas? - pyta, chyba retorycznie, Kształt.

- Na pewno wiesz lepiej - mówię mocno bezczelnie.

- Twój czas upływa. Ja nie mam czasu, bo czas mnie nie dotyczy. Ty masz jeszcze czas, choć wiele go marnujesz nie szukając dziury w całym. - Kształt zmienił ton na zatroskany.

Pewnie chce mnie rozbroić - myślę - Nic z tego.

- Idę - powiedziałem ostro.

Omijam Kształt. Biegnę. Brak tchu. Staję. Niespokojny czas dzisiaj w pracy. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że tak jest codziennie. To miała być wymarzona praca. A jest? Czegoś brakuje. Coś kuje. Gdy zaczynałem tę pracę myślałem, że znalazłem. Ale nie. Nadal szukam. Czego?

Ciągle mam przed oczyma ten Kształt. Gdzie wcześniej go widziałem? Wieczorem spojrzałem w lustro. Tak mocno, aż zobaczyłem własną duszę. W mojej duszy jest dziura. Ma właśnie taki Kształt.