Dom Jezusa - 20 listopada

(Łk 19, 45-48) Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: "Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy», a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców". I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

«Mój dom będzie domem modlitwy»

Komentatorzy tego fragmentu Ewangelii według św. Łukasza są zgodni co do tego, że jedynym celem wejścia Jezusa do Jerozolimy było przejęcie władzy nad świątynią.

To wejście Jezusa było przygotowane i zapowiedziane już wcześniej:

„Jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia.”(Łk 1, 9-10).

Słowa powyższe odnoszące się do Zachariasza, natomiast egzegeci odnoszą do Jezusa, jako zapowiedź właśnie tego momentu wejścia Najwyższego Kapłana do świątyni, aby oddać chwałę Bogu Ojcu.

Wkroczenie Jezusa do świątyni jest też wypełnieniem proroctwa Malachiasza:

„Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów.”(Ml 3,1).

 

Zapytamy: Dlaczego Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej?

Ponieważ świątynia była prawowitym miejscem sprawowania kultu Bożego i żywej obecności Boga.

Nagłe wzięcie jej w posiadanie przez Jezusa mówi jasno kim On JEST.

Tylko wówczas, gdy Jezus wkracza do świątyni lub gdy w niej przebywa, staje się ona prawdziwą.

Tylko za Jego pośrednictwem Bóg jest obecny pośród ludu.

Cóż by i dzisiaj znaczył Kościół bez Eucharystii, żywej obecności Jezusa w swoim słowie i w momencie Przeistoczenia?

Niestety, Żydzi nie uszanowali zasad jakie powinny panować w świątyni, ani Boga i Jego obecności.

Dlatego od dwóch tysięcy lat nie mają, ani świątyni, ani kapłanów i ani ofiary.

Przekleństwo figi w Ewangelii według św. Marka było tego zapowiedzią:

„Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.” (Mk 11, 12-14).

Ponieważ dom Jezusa, jakim każdy z nas jest po chrzcie świętym ma być miejscem modlitwy, porozmawiajmy o niej, czym ona jest.

Modlitwa jest taką chwilą, w której Bóg staje się najważniejszy w naszym życiu.

Jest tylko Bóg i ja.

Jest to chwila, w której doświadczamy miłości u samego jej ŹRÓDŁA.

Można by powiedzieć za Psalmistą:

 „ Jak łania pragnie

wody ze strumieni,

tak dusza moja pragnie

Ciebie, Boże!

Dusza moja pragnie Boga,

Boga żywego:

kiedyż więc przyjdę i ujrzę

oblicze Boże?

w świątecznym orszaku.(Ps 42,2-3).

Często słowo Boże łączy modlitwę z głębokim uczuciem pragnienia Boga.

Wielu rzeczy pragniemy w życiu, a szczególnie tych, które by zaspokoiły głód naszego serca, ciepła i miłości.

Kiedy wzbudzi się w nas taki głód, często myślimy o drugim człowieku, który by zaspokoił nasze ukryte tęsknoty.

Rzadko pomyślimy o Stwórcy, że to właśnie Bóg najpełniej może zaspokoić wszelkie ukryte tęsknoty i pragnienia naszej duszy.

W Ewangelii wg św. Jana znajdują się piękne, pełne tęsknoty słowa Jezusa skierowane do nas:

„Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza". (J 7,37-38).

W tych oto słowach Pana Jezusa, kryje się cała głębia modlitwy.

Modlitwy, jako spotkania dwóch spragnionych siebie osób, Jezusa spragnionego mnie i mnie spragnionego Jezusa.

 

Dlaczego tak trudno o doświadczenie takiego spotkania?

Jest nam trudno uwierzyć najpierw we własne pragnienia, że aż tak mogę być spragniony spotkania z Bogiem, i aż taki głód Boga może być w moim wnętrzu!

A jeszcze trudniej jest mi uwierzyć w miłość Pana Jezusa do mnie, że On może - „aż tak” być spragniony spotkania ze mną, i że jest Ktoś, dla kogo ja jestem, aż tak ważny, kto mnie, aż tak kocha!

Często dopiero chwila adoracji Najświętszego Sakramentu, w zupełnej ciszy, pozwala nam  przeżyć takie intymne spotkania z Jezusem, w którym doświadczamy Jego bliskości i tęsknoty za mną.

 Modlitwa: Jezu mój kochany, rozpal na nowo we mnie pragnienie spotkania się z Tobą. Jak przyjaciel spotyka się z przyjacielem i pragnie intymności w tym spotkaniu, tak i we mnie wzbudź tęsknotę za takim spotkaniem z Tobą. Daj mi poczuć Twoją obecność w mojej duszy i moją obecność na głębinach Twego Najświętszego Serca. Pragnę uwierzyć w Twoją miłość do mnie i  nią poruszony, odpowiedzieć miłością mego serca do Ciebie. Amen!

Inne artykuły autora

Cieszyć się czyjąś radością - 14 stycznia

Teściowa Szymona - 13 stycznia

Dwa wielkie dary Kościoła do walki z szatanem - 12 stycznia