O modlitwie i dobrym Ojcu - 2 czerwca

(Tb 3, 1-11. 24-35 Wlg) Tobiasz wydawszy westchnienie zaczął modlić się ze łzami, mówiąc: "Sprawiedliwy jesteś, Panie, i wszystkie Twoje sądy są sprawiedliwe, a wszystkie drogi Twoje są miłosierdziem, prawdą i sprawiedliwością. A teraz, Panie, Twoje kary są wielkie, ponieważ nie postępowaliśmy według Twoich przykazań i nie chodziliśmy szczerze przed Tobą. Teraz, Panie, uczyń ze mną według woli Twojej i rozkaż, aby duch mój był wzięty w pokoju; lepiej jest bowiem dla mnie umrzeć aniżeli żyć". Przytrafiło się, że tego samego dnia w Rages, mieście Medów, Sara, córka Raguela, słuchała zniewag od jednej ze służebnic swego ojca. Była ona bowiem kolejno wydana za siedmiu mężów, a szatan imieniem Asmodeusz zabijał ich, skoro weszli do niej. Gdy więc ona zgromiła ową służebnicę za pewne przewinienie, ta odpowiadając rzekła: "Więcej nie zobaczymy z ciebie na ziemi syna ani córki, morderczynio mężów swoich. Czy i mnie chcesz zabić, jakeś zabiła siedmiu mężów?" Na to słowo Sara weszła do górnej izby w swoim domu i pozostawała przez trzy dni nie jedząc i nie pijąc. Pozostając na modlitwie, ze łzami błagała Boga, aby ją od tej zniewagi uwolnił. Obydwie modlitwy były wysłuchane w jednym czasie przed chwałą Boga Najwyższego. I został wysłany anioł Pana, święty Rafał, aby uzdrowić Tobiasza i Sarę, których modlitwy zostały w jednym czasie przedłożone przed oczami Pańskimi.

Wracam do naszej Literatury dydaktycznej Bliskiego Wschodu.

Mądrość ludu żyjącego w Mezopotamii potrafi nam otwierać oczy na to, co Boże.

Mamy przedstawione tu dwie osoby w różnych sytuacje i w różnych miejscach, ale w tym samym czasie.

Z jednej strony autor natchniony przedstawia nam Tobiasza, męża i pobożnego ojca rodziny, który będąc w niewoli asyryjskiej w sposób arcydziwny traci wzrok.

Z drugiej,  szybko przenosimy się do Ekbatany, dzisiejszy Hamadan leżący 350 km na północny wschód od Bagdadu, gdzie córka Raguela, Sara, doświadczana jest przez szatana, zwanego Asmodeuszem, który również w sposób arcydziwny morduje jej siedmiu mężów.

1.       Co łączy tych dwóch ludzi?

 Przede wszystkim cierpienie.

Los jakby sprzysiągł się przeciwko tym osobom. Nie chcą już żyć.

Tobiasz upokarzany jest przez własną żonę Annę za swoją pobożność i nadzieję pokładaną w Bogu.

Sara nie dosyć, że nie może skonsumować małżeństwa z mężami przeżywając po kolej dramat ich śmierci, to na dodatek przez swoją służącą zostaje nazwana morderczynią własnych mężów.

Ale coś jeszcze łączy te dwie życiowo „przegrane” osoby.

Zaczynają one gorąco zanosić swoją modlitwę do Boga, przez post i lament.

Tobiasz modli się słowami:

„Teraz, Panie, uczyń ze mną według woli Twojej i rozkaż, aby duch mój był wzięty w pokoju; lepiej jest bowiem dla mnie umrzeć aniżeli żyć".

Dla ludzi Wschodu odejście z tego świata było wybawieniem.

Sam Izajasz pisał, że w niebie będziemy brani na kolana przez Boga i pieszczeni przez Niego.( por. Iz 66,12).

Sara natomiast przez trzy dni pozostawała w samotności, prosząc Boga, aby  uwolnił ją od hańby  bezpłodności i zniewag.

2.       Bóg wysłuchujący naszych modlitw.

„Obydwie modlitwy były wysłuchane w jednym czasie przed chwałą Boga Najwyższego” – pisze natchniony autor tej Księgi.

Bóg posyła anioła swego, aby te osoby uzdrowił.

Jak to zrobi? Usłyszymy w najbliższych czytaniach.

Jaka puenta płynie dla nas z dzisiejszego czytania?

Bóg jest dobrym Ojcem, wysłuchującym każdego z nas i czuwa nad nami: od naszego „wyjścia” z łona matki, aż po „powrót” przez śmierć do życia.

Widzi nasz los, cierpienie i trudy życia. I chce, abyśmy przez różne doświadczenia dojrzeli do pełnej mądrości życia.

Nie opuszcza nas szczególnie w najtrudniejszych momentach dźwigania ciężaru życia, gdzie po ludzku nie da się już nic zrobić. Chociaż wówczas wydaje nam się, że Bóg zapomniał i nie kontroluje naszego życia oraz nie jest wstanie już nam pomóc.

Właśnie w tedy nie mamy tracić nadziei!!! Módlmy się! Bo Boże wybawienie jest blisko.

O tym przypomina nam Psalm 121:

„Wznoszę swe oczy ku górom:

Skądże nadejdzie mi pomoc?

Pomoc mi przyjdzie od Pana,

co stworzył niebo i ziemię.

On nie pozwoli zachwiać się twej nodze

ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże.

Oto nie zdrzemnie się

ani nie zaśnie

Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan cię strzeże,

Pan twoim cieniem

przy twym boku prawym4.

Za dnia nie porazi cię słońce5

ni księżyc wśród nocy.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego:

czuwa nad twoim życiem.

Pan będzie strzegł

twego wyjścia i przyjścia

teraz i po wszystkie czasy.”(Ps 121).

A czasami trzeba poczekać, aby obie osoby dojrzały do ingerencji Bożej.

Aby padły na kolana i zaczęły prosić Boga.

Ile razy tak jest, że rodzice świadomie odchodzą od Boga i nie wychowują swoje dzieci według przykazań Bożych.

Cóż, na konsekwencje nie trzeba długo czekać.

Syn, czy córka wychowani bez Boga tracą nadzieję, odrzucają Przykazania Boże, sakramenty, wchodzą w złe moralnie życie, czasem w narkotyki lub w bezsens życia.

Dopiero wówczas rodzice reflektują się i wracają do Boga.

Padają na kolana i na modlitwie proszą Boga o zmiłowanie, zamawiają Eucharystię i powoli wracają do Boga i Kościoła.

I wówczas, kiedy owoc Bożego ducha dojrzeje w tych sercach, Boża interwencja może przyjść z pomocą.

Czy tak nie jest?

Dobremu Ojcu zawsze chodzi o nasze zbawienie, a nie oto, aby na ziemi było nam przyjemnie.

Inne artykuły autora

Wąska droga do zbawienia - 19 sierpnia

Dlaczego bogatemu trudniej... - 17 sierpnia

O drodze ku doskonałości - 16 sierpnia