O prostocie serca - 29 kwietnia

(Mt 11, 25-30) W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie".

1. Mądrość i roztropność.

"Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”

Któż z nas nie chciałby być mądrym i roztropnym?

Jednak w Ewangelii Mateuszowej, ten rodzaj mądrości, która jest cechą ludzi wykształconych, Pan Jezus nie uważa za najwyższą cnotę.

O prawdziwej cnocie mądrości św. Mateusz napisze w podsumowaniu „mowy w przypowieściach”, cyt.:

«Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». (Mt 13, 52).

Według naszego Ewangelisty, aby posiąść mądrość życia, należy stać się uczniem królestwa Bożego, czyli uczniem Jezusa Chrystusa i od tej boskiej Mądrości nabywać wiedzę.

Co do roztropności, czym ona jest?

Jest ona umiejętnością przewidywania tego, co może się z nami stać, gdy tak, a nie inaczej będziemy postępowali. Przewidywanie skutków naszego postępowania, może nam pomóc, w podejmowaniu właściwych decyzji.

Roztropność jest także umiejętnością wchodzenia w relacje z ludźmi tak, aby one nigdy nie zasłaniały nam  relacji z Bogiem.

Co więcej, Św. Mateusz, kiedy mówi o roztropności w relacjach międzyludzkich, wskazuje na ograniczone zaufanie względem tych, których nie jesteśmy pewni, cyt.:

„Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10,16).

Ale i ta cnota roztropności, nie jest dla Jezusa najwyższą wartością.

 

2.       Mądrość i roztropność przeszkodą do prostoty.

Zaskakuje, więc nas dzisiaj Pan Jezus, kiedy mądrość i roztropność nie uważa za najwyższe wartości godne posiadania, w których Bóg sobie upodobał.

Dlaczego?

Niestety, intelekt, czyli nasz własny trybunał rozumu, w odniesieniu do wiary, może nie tylko nie pomagać, ale wręcz przeszkadzać.

Kiedy tak jest? Wówczas, kiedy nie będzie miał szacunku dla prawdy przez siebie niezrozumiałej, a taką może być dla nas właśnie prawda Objawiona.

Może nam również przeszkadzać, kiedy trzeba podjąć decyzję, aby pomóc człowiekowi.

Taką sytuację mamy u św. Marka w opisie człowieka z uschłą ręką znajdującego się w synagodze.

Jezus stawia tego ułomnego człowieka na środku synagogi i pyta współczesnych mu intelektualistów i uczonych w Prawie:

"Co wolno w szabat uczynić, coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli” – pisze św. Marek: „ Wtedy Jezus spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!".(Mk 3,4-5).

Niestety, czasami i roztropność zawodzi. Nikt z tych „mądrych” w synagodze nie potrafił postawić człowieka nad Prawem. To złe pojęcie roztropności oraz prawa  zamknęło im usta.

Faryzeusze i uczeni w Piśmie mieli świadomość, co dla nich mogłoby znaczyć poparcie Jezusa: wyrzucenie z synagogi, utratę swojej posadki, koniunkturalizm oraz dbanie o swój prestiż, który uczynili ważniejszym od przywrócenia zdrowia choremu.

Ile razy tak jest, że nie pomagamy drugiemu człowiekowi, ze względu na opinię.

Szukamy wiec własnej chwały, a nie chwały Bożej!

„Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą.” (J 12, 42-43).

Obecnie widzimy jak owa mądrość i roztropność polityków - nawet prawicy - przeszkadza im w zdecydowanym opowiedzeniu się za życiem dziecka.

Ciągle nie zgadzając się na jasne ustawowo sformułowanie Prawa, aby broniło dziecko niepełnosprawne w łonie kobiety.

 

3.       Prostota serca

Czym więc jest prostota serca, którą Jezus tak wysławia wobec Ojca.

Kiedy mówimy o prostocie, najlepiej nam popatrzeć na Maryję.

 Pamiętamy narrację św. Łukasza do słów dwunastoletniego Jezusa znalezionego w świątyni: „Czyż nie wiedzieliście, że mam być w sprawach Ojca mego. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.”(Łk 2,49-50).

Oto najświętszy Człowiek żyjący na ziemi, bo tak zapewne powiedzielibyśmy o Maryi, a nie do końca rozumie spraw Bożych i to dotyczących Jej Syna.

Ile potrzeba było posiadać prostoty w sercu, aby stanąć w pokorze, tak jak Maryja i wobec własnej niewiedzy, być dalej otwartą na plany Boga!

Tak właśnie postępuje Maryja, o czym skrzętnie zanotował św. Łukasz, cyt.: „A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.”(Łk 2,51).

I na innym miejscu widzimy postawę Maryi wobec prostych pasterzy, którzy przyszli oddać hołd Zbawicielowi:

„Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.” (Łk 2,19).

Jak pięknym człowiekiem, pełnym prostoty serca jest Maryj, tak wychwalanym przez Jezusa.

Prostota jest cnotą, którą nabywa się sercem szlachetnym i dobrym.

Intelektualizowanie czy estetyzowanie na nic tu się nie przyda.

Tę cnotę daje Bóg tylko tym, którym chce sam objawić, cyt.:

„Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.”

Tak też było w życiu św. Katarzyny ze Sieny, Patronki Europy, której Bóg objawił się już w siódmym roku życia w 1354 r., a jej święto dzisiaj wspominamy.

Pomimo wielu trudności ze strony rodziny, mając 16 lat wstąpiła do Sióstr od Pokuty św. Dominika (tercjarek dominikańskich) w Sienie i prowadziła tam surowe życie. Modlitwa, pokuta i posługiwanie trędowatym wypełniały jej dni.

W wieku 20 lat była już osobą w pełni ukształtowaną, wielką mistyczką.

Pan Jezus często ją nawiedzał sam lub ze swoją Matką.

Pod koniec karnawału 1367 roku, gdy Katarzyna spędzała czas na nocnej modlitwie, Chrystus Pan dokonał z nią mistycznych zaślubin, zostawiając jej jako trwały znak obrączkę.

Odtąd Katarzyna stała się posłanką Chrystusa.

Przemawiała i pisała listy w imieniu Chrystusa do najznakomitszych osób ówczesnej Europy, tak duchownych, jak i świeckich.

Skupiła ponadto przy sobie spore grono uczniów - elitę Sieny - dla których była duchową mistrzynią i przewodniczką.

W wieku 33 lat dojrzała do Nieba.

Jak czytamy więc w życiorysach świętych, prostotę serca możemy otrzymać tylko na kolanach, na modlitwie.

 Kto wie, może i tobie i mnie, dobry Bóg, chce dać prostotę serca?

Prośmy więc na modlitwie: Panie Jezu, przychodzę do Ciebie, w trudzie i obciążeniu dnia codziennego, abyś mnie pokrzepił. Pragnę wziąć Twoje jarzmo i uczyć się od Ciebie cichości i pokory serca, aby znaleźć u Ciebie ukojenie dla duszy mojej. Albowiem jarzmo Twoje jest słodkie, a Twoje brzemię lekkie. Amen.

Inne artykuły autora

Relacje z Trójcą Świętą fundamentem wiary - 18 maja

O skutecznej modlitwie - 15 maja

Być świadkiem Chrystusa zmartwychwstałego - 14 maja