Piękno i dramat - 25 grudnia

(J 1, 1-5. 9-14) Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Pozwólcie moi drodzy Czytelnicy, że dzisiejsze przesłanie Bożonarodzeniowe powie do nas sama Matka Boża.

Ks. Stefano Gobbio, obdarzony wewnętrzną lokucją otrzymał te słowa od Matki Bożej 24 grudnia 1979 roku.

„To jest święta Noc. Umiłowani synowie przygotujcie się ze Mną na przyjęcie Mojego Boskiego Dzieciątka.

Wokół panuje głęboka noc.

We wnętrzu groty zapala się jednak coraz silniejsze Światło. Ogarnia ono całe Niebo, a Mama zatopiona jest w wielkiej modlitwie.

Niepojęte światło zstępuje z łona Ojca w dziewicze łono Matki, otwierające się na Jego dar Życia.

Kontempluje najpierw Jego ciało, całe ogarnięte Boskim światłem: oczy, policzki, wargi, twarz, ramiona, ręce. Czuję, jak bije Jego maleńkie serce. Każde Jego uderzenie jest darem MIŁOŚCI, która nigdy nie ustanie.

Dokoła dotkliwy chłód: surowość pory roku i lodowate serca tych, którzy zamknęli przed nami drzwi.

Tu jednak, wewnętrzu groty, panuje łagodne i miłe ciepło schronienia, jakie to biedne miejsce nam daje, ciepło barwy skromnych rzeczy i zabezpieczenia znalezionego w odrobinie siana oraz w żłobie, który posłużył za kołyskę…

Żadne miejsce nie jest w tej godzinie tak ciepłe, jak ta bardzo zimna grota.

A Mama, szczęśliwa, pochyla się nad swym Dziecięciem, danym wam przez Ojca,

nad Swoim Kwiatem – wreszcie rozkwitłym,

nad swoim Niebem – otwartym teraz na zawsze,

nad Swoim Bogiem - od dawna tak oczekiwanym,

Moje łzy mieszają się z pocałunkiem, kiedy w Synu kontempluję – w ekstazie – Mojego Boga, który narodził się ze Mnie w tę Świętą Noc.”

 

I w tym momencie Matka Boża przechodzi myślą do obecnych czasów:

„Również obecnie wielka noc ogarnia ten świat. Ogromny chłód ścina lodem serca dusze.

Światło jednak pokonało już ciemność, a Miłość na zawsze zwyciężyła wszelką nienawiść.

Moi umiłowani, czuwajcie w tę świętą Noc na modlitwie. Bądźcie gotowi w Moim Niepokalanym Sercu.

Bliski jest teraz jego chwalebny powrót. Nowa światłość i wielki ogień odnowi ten świat.”

Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia.

Inne artykuły autora

Pokusa chciwości i zniewolenia - 6 marca

Nowa Winnica – Kościół Katolicki - 5 marca

Ratujmy cywilizację miłości - 4 marca