Teściowa Szymona - 13 stycznia

(Mk 1, 29-39) Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cię szukają". Lecz On rzekł do nich: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem". I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Dalsza działalność Jezusa w Ewangelii św. Marka obejmuje domu Piotra.

1. Egzorcyzm nad teściową Piotra.

Gorączka u teściowej Piotra może oznaczać niechęć do służenia Jezusowi i jego uczniom.

To Jezus „wyciągnął” Piotra z domu rodzinnego - może jedynego żywiciela tej rodziny - na drogę apostolską. Stąd słuszna domniemana pretensja teściowej, względem Jezusa – kto nas teraz wyżywi?

 Jezus: „podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę”.

Ten gest Jezusa podnoszenia człowieka z jego nędzy i śmierci duchowej jest nam znany przy wskrzeszeniu zmarłej córki Jaira, jak również z Ewangelii wg św. Jana, uczyniony względem kobiety cudzołożnej.

Gest ten zawsze będzie symbolizował odrodzenie fizyczne lub duchowe człowieka.

2.       Piękno służby.

Jezus tym gestem nie tylko uzdrowił teściową Piotra, ale przede wszystkim uzdolnił ją do usługiwania, jak pisze św. Marek: „Gorączka ją opuściła i usługiwała im”.

Człowiek przyjmujący postawę sługi, najbardziej upodabnia się do Chrystusa.

Do Chrystusa, który nie przyszedł na ziemię, aby Mu służono, ale aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

„Służyć to znaczy królować”, mawiał często Jana Pawła II.

Musiała mocno krzątać się teściowa Piotra, kiedy później „całe miasto pod wieczór zebrało się u drzwi” jej domu, aby przyjmować z rąk Jezusa dar uzdrowienia.

Jezus poszerza nam serca dla Ewangelizacji, tak, że przestajemy myśleć tylko o sobie.

 

Pragnienie zrobienia czegoś bezinteresownego dla ludzi, dla Kościoła staje się wówczas potrzebą serca.

I właśnie oto chodzi w chrześcijaństwie.

Potwierdzenie powyższych słów znajdujemy w „Słowach pouczenia” skierowanych przez Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej:

„Kochać Chrystusa trzeba w ludziach, bo On tam jest spragniony miłości.

Nie w abstrakcyjnych wyobrażeniach, lecz w konkretnych osobach, które znam i spotykam, zwłaszcza w tych, w których brak miłości.

Na człowieka trzeba spoglądać nie z pozycji własnego egoizmu i roszczeń, lecz z pozycji Jezusa, który w nim jest, z nim się identyfikuje i cierpi nie będąc kochanym lub nawet zauważonym.”(Słowa pouczenia nr 500).

3.       Przygotowanie do służby.

„Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają.”(Hbr 2,18).

Aby pełnić służbę zgodnie z wolą Bożą trzeba nam się oczyścić z własnych przywiązań, aby być wolnym dla tego czego chce od nas Chrystus.

Czytamy w „Słowie pouczenia”:

Pozbawiłem cię źródeł emocji, kontaktów z wieloma osobami, satysfakcji z wypełnianych posług.

Potrzebne było ogołocenie, by twoja miłość oparta była, na decyzji pełnienia Mojej woli bez zewnętrznych bodźców i doznań. A nawet wbrew doznaniom przykrym i poczuciu pustki.

Poszerzyłem zasięg twojej służby: już nie wobec zaprzyjaźnionych osób lub wielu ludzi, z którymi miałaś kontakt, lecz wobec każdego, dla kogo czerpię z twojego serca ofiarę, jakiej nie znasz, nie widzisz i nie możesz przypisać sobie nic.

Ofiara twoja teraz, w tym stanie ogołocenia jest bezinteresowna, nieograniczona i niezależna od miejsca i czasu twego przebywania.

Przekracza twoje możliwości fizyczne, umysłowe i psychiczne, ponieważ przez twoje oddanie, w którym trwasz, Ja czynię to, co chcę dla budowania Królestwa Bożego w duszach i na świecie.”(nr 499).

Modlitwa: Matko nasza, Służebnico Pańska, naucz nas jak pokochać Kościół, pokochać własną rodzinę, rodzinę zakonną i służyć z miłością tym, których Twój Syn postawi na naszej drodze życia. Amen.

Inne artykuły autora

Cieszyć się czyjąś radością - 14 stycznia

Teściowa Szymona - 13 stycznia

Dwa wielkie dary Kościoła do walki z szatanem - 12 stycznia