Cel: NIEBO

facebook twitter

27-07-2019

W czasach wysoce rozwiniętej technologii coraz chętniej korzystamy z jej dobrodziejstw. Weźmy na przykład taki GPS – wystarczy wpisać adres i nie musimy się już niczym martwić; nawigacja „sama” poprowadzi nas do wyznaczonego celu. Czasami jednak zbytnia ufność do takich „zewnętrznych” narzędzi może zaprowadzić wprost do… rowu. Podobne zagrożenie może nas spotkać w życiu duchowym.

Trafiłem ostatnio, przeglądając jeden z portali informacyjnych, na dość osobliwą historię. Pewna rodzina, wybierając się na wakacje, tak pobłądziła szukając drogi, że… zakończyła swą podróż w głębokim leśnym rowie! Była noc, auto wymagało naprawy, konieczne było wezwanie pomocy drogowej. Jak się okazało, powodem wypadku była nadmierna ufność kierowcy do nawigacji samochodowej. W GPS został co prawda wpisany poprawny adres docelowy, ale… urządzenie domyślnie wybrało tryb najkrótszej trasy, który wskazywał przejazd o najmniejszym kilometrażu, ale nie baczył w żaden sposób na jego jakość. Rodzina, wierząc w nieomylność nawigacji, zamiast trzymać się głównej ulicy, skręciła w nieoznakowany leśny trakt, który nagle się urwał, fundując podróżnym niemiłą niespodziankę. Jaki jest morał tej opowieści? Otóż, warto nie tylko pamiętać o wyznaczonym celu podróży, ale również, raz na pewien czas sprawdzać, czy droga, którą podążamy jest prawidłowa.

W życiu duchowym, naszym celem jest Niebo, to oczywiste. Każdy z nas, chce zostać zbawionym, chce spędzić wieczność w obecności naszego kochanego Taty. Cel mamy zatem wpisany do życiowej nawigacji poprawnie – wspaniale! Co więcej, często sprawdzamy nawet poprawność wyznaczonej trasy: zaglądamy w „ekran” wiekuistego GPS-u. Sakramenty Chrztu Św., Pierwszej Komunii, Bierzmowania, Małżeństwa, czy Kapłaństwa przypominają nam, jaka droga jest najkrótsza do wybranego celu oraz, gdzie nie należy skręcać, by uniknąć zbłądzenia. Z czasem jednak, gdy te wszystkie wielkie wydarzenia w naszym życiu duchowym przemijają, zagląda nam w oczy ryzyko rutyny. Cel jest jasny, w teorii wiemy, co mamy robić; chodzimy co niedzielę na mszę, odmawiamy pacierz, czytamy Biblię. Wiemy, gdzie chcemy dotrzeć u kresu naszego życia. Generalnie jesteśmy spokojni, bo sakramenty, modlitwa, uczynki miłosierne itd. to pewne przystanki na szlaku do Nieba. Warto jednak co pewien czas zadać sobie pytanie, czy droga którą podążam, jest tą optymalną? Nawet jeśli nasz GPS nie kłamie i prowadzi nas w sposób prawidłowy do obranego celu, być może jest inna, jeszcze lepsza trasa. Taka, na której zbawienie osiągniemy po prostu szybciej.

Kierowcy poruszają się autem w sposób schematyczny – każdy ma swoją ulubioną trasę i bardzo często wybiera ją bezrefleksyjnie. Sam kilka razy nabrałem się w ten sposób. Kiedyś chciałem dojechać pod konkretny adres; wielokrotnie korzystałem z jednej określonej trasy, którą dobrze znałem – dlatego automatycznie nią pojechałem. Tymczasem okazało się, że akurat tego dnia był prowadzony na niej remont. Utknąłem w kilkugodzinnym korku. Być może, gdybym zdecydował się skorzystać z nawigacji, GPS pokazałby mi korzystny objazd, pozwalając uniknąć korka. Wiele lat temu, rutyna zaszkodziła mi w podobny sposób w podróży do jednego z miast na północy Polski. Byłem pewny, że znam jedyną i najlepszą drogę; tymczasem, okazało się, że można tam dotrzeć znacznie szybciej nowo otwartą autostradą. Gdybym tylko sprawdził trasę na aktualnej mapie...

W życiu duchowym, automatyzm i rutyna także mogą stanowić pewnego rodzaju zagrożenie. Dlatego warto raz na pewien czas sprawdzać nie tylko cel, ale i trasę naszej podróży do Nieba. Warto, mówiąc językiem technologicznym, pobierać jej „najnowszą aktualizację”: z jak największą troską, permanentnie dbać o świeżość wiary oraz wrażliwość serca i sumienia. Taką aktualizacją duchowej nawigacji może być wyjazd na rekolekcje lub udział w pielgrzymce. Może być rozbudowana spowiedź, poprzedzona pogłębionym rachunkiem sumienia lub poddanie się kierownictwu duchowemu wybranego kapłana, albo rozmowa z kimś uduchowionym. Może to być lektura Pisma Świętego z komentarzem, wysłuchanie konferencji lub lektura religijnej książki. Każdy z nas ma nieco inną trasę do Nieba; dlatego jej aktualizację także musimy odkryć po swojemu.

Ja na przykład przeżyłem taką przemianę w ubiegłym roku. Zachęcony działalnością Michalickiego Orędownictwa Dusz Czyśćcowych, przeczytałem (a mówiąc konkretnie, wysłuchałem w formie audiobooka) dwie cenne pozycje: „Sekrety Dusz Czyśćcowych” bł. Anny Katarzyny Emmerich oraz „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi” Marii Simmy. Dotychczas wydawało mi się, że jako katolik, prowadzę swoje życie w sposób właściwy. Tymczasem powyższe lektury otworzyły mi oczy na zupełnie nowe kwestie, podsunęły refleksje i natchnienia, dzięki którym moje sumienie stało się bardziej wrażliwe, wiara – głębsza. Sam byłem zdziwiony, jak zmieniła się moja perspektywa! A zdawało mi się, że wiem już wszystko; że jestem na właściwej drodze i o ile na niej pozostanę, z pewnością osiągnę  upragniony cel. Jak bardzo się myliłem…

Stosując dalej drogową analogię, w naszym życiu jesteśmy trochę jak kierowca podczas mżawki. Zawsze gdy zaczyna kropić, nie od razu włączam wycieraczki. Po prostu czuję, że nie są mi potrzebne – przecież cały czas widzę drogę! Moja żona, zawsze prosi mnie wówczas, abym wytarł szybę. Kiedy już spełnię jej prośbę, nagle okazuje się, że choć byłem pewien, że widzę wszystko idealnie, to jednak te małe, nic nie znaczące (jak mi się zdawało), kropelki dość skutecznie ograniczały moją widoczność. Dopiero po przetarciu szyby, doceniam różnicę. Dopiero teraz droga jest w 100% widoczna, a jazda naprawdę bezpieczna. Kropelkami często bywają nasze przyzwyczajenia, czasem grzechy lekkie. Po co mają nam przesłaniać drogę?

Podsumowując, wpiszmy do życiowego GPS-a cel: NIEBO. Sprawdzajmy regularnie trasę przejazdu i aktualizujmy nasze mapy wiary. W życiu codziennym zadbajmy natomiast o to, by na bieżąco usuwać z szyby duchowości krople grzechów i rutyny. Z Bożą pomocą dotrzemy wówczas wszyscy bezpiecznie i szczęśliwie do upragnionego celu. A tam… czeka na nas wieczne szczęście.

Podobne artykuły