Kościół on-line

facebook twitter

Dawno, dawno temu misjonarze przedzierali się przez gęste dżungle, aby dotrzeć do ukrytych w buszu plemion. Wszystko po to, aby opowiedzieć im o Chrystusie i zanieść im światło wiary. Czy coś się zmieniło od tamtych czasów? Niewiele, z wyjątkiem tego, że dżungla stała się wirtualna, a statki, które do niej docierały, zastąpiono komputerami. Odkryto nowy kontynent i nazwano go Internetem.

Nowy ląd

Idąc za przykładem dawnych misjonarzy, tę nową ziemię należy chrystianizować i ewangelizować. Potrzeba ludzi, którzy podejmą się tego zadania. Jeżeli nie zabrzmiało to dostatecznie mocno, to niech zabrzmi: świat wirtualny jest światem misyjnym. Trzeba tam wejść, by głosić Dobrą Nowinę.

Spotkać człowieka

Nie byłoby to takie ważne, gdyby nie to, że w sieci można spotkać człowieka. Różnie się mówi o jakości tego spotkania. Faktem jest jednak to, że w internecie można spotkać człowieka, nieraz poszukującego, wątpiącego. Internet może się stać przestrzenią spotkania. Coraz większa liczba ludzi żyje w świecie wirtualnym. Kościół musi być tam, gdzie są ludzie, bo do nich został posłany. Jeśli wysuwa się wobec nich zarzut, że są daleko od Boga, to tym bardziej Kościół powinien iść do nich, żeby pokazać im Drogę, Prawdę i Życie. Pomijam tu całą dyskusję o nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów przez internet, o zaniedbywaniu życia w tzw. realu, o uzależnieniu od sieci, o ucieczce od świata realnego w świat wirtualny. Zresztą, biorąc to wszystko pod uwagę, tym mocniej jestem przekonany, że Kościół może dotrzeć do takich ludzi w wielu przypadkach właściwie tylko przez internet. Trzeba więc wejść w świat, w którym żyje współczesny człowiek. Błędem byłoby, gdyby Kościół nie zaangażował się w wirtualną rzeczywistość. Jezus polecił przecież uczniom iść wszędzie, by głosić Dobrą Nowinę.

Wirtualna ambona

Internet może stać się potężnym i skutecznym środkiem nowej ewangelizacji. Z całą pewnością daje on możliwość dotarcia do wielu osób, do których nie można dotrzeć w realnym świecie. Nie chodzą do Kościoła, nie interesuje ich katolickie radio czy telewizja, ale można na nich wpaść w internecie, chociażby na Facebooku. Internet daje szansę, by podyskutować na różne tematy. Nie każdy ma możliwość czy odwagę powiedzieć księdzu o różnych wątpliwościach dotyczących wiary lub moralności. Internet wydaje się w tym przypadku doskonałym rozwiązaniem. W tym celu prowadzone są różne fora dyskusyjne na katolickich stronach internetowych. Internet jest także szansą dla współczesnego duszpasterstwa powołań. Wiem to z własnego doświadczenia – michalitów poznałem właśnie w taki sposób.

Bóg nie jest wirtualny

Oczywiście, obecność Kościoła w sieci musi być roztropna. Spotkanie człowieka w internecie powinno być związane z zaproszeniem do spotkania z Bogiem w świecie realnym. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że człowiek żyjący w przestrzeni globalnej sieci, będzie traktował Boga, Kościół i wiarę jak rzeczywistość wirtualną, która zniknie, gdy wyłączy się komputer. Trzeba wzbudzać świadomość, że Bóg nie przestanie istnieć, gdy wyloguję się z sieci.

Bóg jest Wszechmocny. Bez problemu może posłużyć się internetem, żeby spotkać człowieka. Z pewnością jednak nie chce, żeby relacja z Nim była wirtualna, lecz prawdziwa, oparta na Słowie Bożym, modlitwie i sakramentach.

Oczekiwania

Św. Jan Chryzostom mówił, że „Bóg nie wstydzi się żadnego miejsca”. Niemniej jednak prowadząc działalność ewangelizacyjną w internecie, trzeba uważać, żebyśmy się nie musieli wstydzić samych siebie. Kiedy już się czegoś podejmujemy, niech to będzie na odpowiednim poziomie. Trzeba się wystrzegać jakichkolwiek śladów kiczu i tandety.

Trzech rzeczy oczekuję od Kościoła obecnego w internecie: informacji, formacji i spotkania. Informacji o życiu Kościoła i jego aktualnych sprawach. Formacji intelektualnej i duchowej, dzięki której moja wiara będzie mogła się rozwijać. Spotkania z ludźmi, którzy będą dla mnie świadkami wiary. Biorąc to pod uwagę, muszę przyznać, że jest dobrze. Istnieje wiele stron, które spełniają te wymagania. Jest dobrze. Kościół działa w internecie. W  wielu przypadkach robi to na wysokim poziomie. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.