Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 2

facebook twitter

08-08-2019

Droga rad ewangelicznych jest piękna. Myli się ten, kto posłuszeństwo, ubóstwo i czystość postrzega wyłącznie jako ograniczenia. To raczej podpowiedź, może nie najłatwiejszego, ale z pewnością skutecznego sposobu dojścia do pełniejszej miłości Boga. Nie każdemu jednak pisane jest powołanie do życia zakonnego. Czy to znaczy, że człowiek świecki nie może żyć w duchu rad ewangelicznych? Z pewnością może! Także małżonkowie. Oni też mogą mieć swoje „trzy supełki”. Dziś pochylimy się nad pierwszym „supełkiem”: posłuszeństwem.

SUPEŁEK NR 1: POSŁUSZEŃSTWO 

W dużym uproszczeniu, rozumiem je jako świadome i nieprzymuszone rezygnowanie z własnej woli, ze swoich oczekiwań, wyobrażeń o swoim działaniu itp. na rzecz woli innej osoby; oczywiście wszystko w duchu poszanowania godności drugiego człowieka, z priorytetowym założeniem realizowania miłości Boga i bliźniego. Uczymy się wyrzekać swojego egoizmu i otwieramy na poczucie prawdziwej wolności, niezależnej od warunków zewnętrznych. W klasztorze zakonnik podporządkowuje się woli przełożonego; w małżeństwie natomiast, jak wierzę, powinniśmy „słuchać” się siebie nawzajem. Już św. Paweł w Liście do Efezjan pisał: „Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu…” (Ef 5, 21). Według mnie ta wskazówka działa w dwie strony: żony powinny być „posłuszne” mężom, a mężowie dokładnie tak samo – żonom. I nie chodzi tu o bezwarunkowe, bezmyślne wykonywanie wszystkich zachcianek i poleceń „drugiej połówki”, jak niektórzy mówią, o bycie „pod pantoflem”. Nie. Myślę, że posłuszeństwo w małżeństwie realizuje się wtedy, gdy stawiamy po prostu na pierwszym miejscu dobro rodziny, gdy potrafimy zrezygnować z „JA” na rzecz „MY”. Przecież w dniu ślubu przysięgliśmy sobie przed Bogiem miłość, a ta, jak mówi znane powiedzenie „jest wtedy kiedy dbasz bardziej o kogoś, niż o siebie”. W imię tej miłości (nie zawsze łatwej, nie zawsze sielankowej) warto rezygnować z siebie. Tak uczymy się pełniejszej relacji: zarówno ze współmałżonkiem (jesteśmy wrażliwsi na jego/jej potrzeby), jak i z Bogiem (będąc posłusznym, upodobniamy się do Niego, który „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”, Flp 2,7). A okazji do realizacji tak rozumianego posłuszeństwa w życiu rodzinnym z pewnością nie brakuje. Kilka przykładów:

  1. Wracam z pracy zmęczony, boli mnie głowa, na nic nie mam ochoty, najchętniej usiadłbym przed telewizorem i nic nie robił. Żona prosi mnie jednak o zrobienie zakupów (albo o odkurzenie mieszkania), lub dzieci chcą pójść ze mną na rower itp. Zapominam o swoim zmęczeniu; robię to, o co proszą mnie Bliscy. Bez marudzenia, z miłości.
  2. Jednym z moich największych hobby jest bieganie. Bardzo chciałbym regularnie startować w różnego zawodach, najchętniej w górach. Byłbym szczęśliwy, trenując w Tatrach czy Beskidzie co tydzień, albo co najmniej raz w miesiącu. Wiązałoby się to jednak z minimum 2-dniowym wyjazdem (przez cały weekend nie byłoby mnie w domu). Dlatego na taki wyjazd pozwalam sobie maksymalnie kilka razy w roku (zawsze za zgodą żony).
  3. Miło jest się spotkać po pracy ze znajomymi, albo gdzieś  na mieście w męskim gronie. Takie spotkanie pozwala się zrelaksować; można pożartować, powspominać dawne czasy itd. Wiem jednak, że w domu czekają na mnie żona i dzieci. Chociaż byłoby miło raz lub kilka razy w tygodniu rozerwać się w ten sposób, wiem, że (podobnie jak w przykładzie nr 2), życie mojej rodziny w jakiś sposób ucierpiałoby na tym. Dlatego, owszem, od czasu do czasu wychodzę z kolegami na „piwo”, ale nie za często i zawsze po wcześniejszej konsultacji z żoną.
  4. W telewizji mecz, a w tym samym czasie zostaliśmy zaproszeni na rodzinny obiad u babci/teściowej/cioci. Mógłbym przeprosić i zostać w domu, żeby spokojnie obejrzeć sobie zawody. Mogę też jednak „zacisnąć zęby” i w imię zachowania jedności rodziny, pójść z resztą rodziny na uroczystość. A może znajdzie się tam czynny telewizor z kanałem sportowym? Niewykluczone…

Posłuszeństwo w rodzinie to oddawanie siebie na rzecz dobra rodziny. Tylko i aż.

Ciąg dalszy nastąpi...


Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 1 - TUTAJ
Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 3 - TUTAJ
Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 4 - TUTAJ

Podobne artykuły