Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 3

facebook twitter

09-08-2019

Droga rad ewangelicznych jest piękna. Myli się ten, kto posłuszeństwo, ubóstwo i czystość postrzega wyłącznie jako ograniczenia. To raczej podpowiedź, może nie najłatwiejszego, ale z pewnością skutecznego sposobu dojścia do pełniejszej miłości Boga. Nie każdemu jednak pisane jest powołanie do życia zakonnego. Czy to znaczy, że człowiek świecki nie może żyć w duchu rad ewangelicznych? Z pewnością może! Także małżonkowie. Oni też mogą mieć swoje „trzy supełki”. Poprzednim razem, szukaliśmy w życiu rodzinnym przestrzeni do realizacji posłuszeństwa. Dziś kolej na…

SUPEŁEK NR 2: UBÓSTWO

Myślę, że nikt nie oczekuje, by ojciec rodziny, pracownik biurowy, mieszkaniec dużego miasta, chodził głodny, bez butów i w dziurawych spodniach. Chyba zresztą nie na tym polega ubóstwo. Jego założeniem, jak rozumiem, jest zachowanie wolności od dóbr materialnych, tzn. niezależnie od tego czy mam pieniądze, czy nie, czuję wewnętrzny pokój i szczęście wypływające z ufności do Boga. Mam poczucie, że pieniądze po prostu „szczęścia nie dają”. Właśnie po to, by uniknąć porównywania z innymi, by ochronić się przed chciwością i zazdrością, zakonnik nie ma swoich prywatnych oszczędności, obligacji, drogich ubrań, aut itp.; wszystko, co posiada z założenia jest wspólne, należy do zakonu, czyli do jego rodziny. Tak samo jest w życiu małżonków. Ubóstwo to na dobry początek świadomość wspólnoty majątkowej. Dzielimy razem życie, dzielimy łoże, dzielimy także konto bankowe. Jestem przekonany, że ukrywanie oszczędności przed żoną, prowadzenie równoległej księgowości itp. nie służy jedności małżonków. Ubóstwo to też umiejętność rezygnowania ze swoich kosztownych planów na rzecz dobrej kondycji budżetu rodzinnego. Jeśli zbieramy na wyjazd wakacyjny, nie kupię sobie nowych butów za kilkaset złotych. Jeśli jest koniec miesiąca i kończą nam się środki bieżące, nie idę ze znajomymi na sushi. Jeśli dzieci marzą o wyjściu do wesołego miasteczka, nie kupię sobie drogiego latte w sieciowej kawiarni albo butelki dobrego wina. Jeśli żona potrzebuje nowych butów, nie muszę zapisywać się na kolejne zawody biegowe (pójdę pobiegać za darmo do lasu obok domu). Nie muszę kupować sobie markowych ubrań – zaoszczędzone pieniądze mogę odłożyć na konto na czarną godzinę.

Dbam w 100% o bezpieczeństwo finansowe mojej rodziny, o mój dom, o przyszłość moich dzieci. Uczciwie pracuję, staram się oszczędzać, ale jest to dla mnie środek do realizacji celu, jakim jest szczęście mojej rodziny, nigdy cel sam w sobie. Ubóstwo w życiu świeckim to także nie zazdroszczenie innym: lepszego w naszym mniemaniu samochodu, większego mieszkania, ciekawszych wakacji itp. Nawet jeśli brakuje nam środków na realizację wszystkich marzeń, nawet jeśli brakuje pod koniec miesiąca na jedzenie, nie tracę spokoju ducha. Nie kombinuję, nie oszukuję, po prostu ufam. „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?...” (Mt 6, 25-34).

Ubóstwo to codzienne szukanie wewnętrznej wolności od dóbr materialnych.

Ciąg dalszy nastąpi...


Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 1 - TUTAJ
Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 2 - TUTAJ
Trzy supełki zawsze w cenie! Rady ewangeliczne w życiu rodzinnym. Cz. 4 - TUTAJ