Wyobrażenia

facebook twitter

22-07-2019

Wyobraźnia jest czymś wspaniałym. Dzięki niej ożywają karty czytanych książek, a zasłyszane opowieści zyskują barwy, smaki i zapachy. Dzięki niej umiemy zrozumieć niedopowiedziane i czytać między wierszami. Ujrzeć miejsca nigdy niewidziane i zachwycić się ich urodą. Jest też tym, co sprawia, iż mamy życie, jakie mamy, bo wielu z nas najpierw je sobie wyobraziło w marzeniach, a potem zrealizowało w rzeczywistości.

Wyobraźnia jest więc siłą, której nie można lekceważyć. Ani też zaprzeczać jej istnieniu czy uważać za coś zbędnego. Jednak trzeba pamiętać, iż jest jedną z tych rzeczy, których wartość zależy od tego jak zostają użyte. Nożem można pokroić chleb, by go podzielić między głodnych albo potraktować go jako broń w walce. Podobnie z wyobraźnią, która wspomaga nas w wielu dziedzinach życia, ale też może zostać użyta niekoniecznie w dobrej sprawie.

Myślę, że każdy z nas mógłby opowiedzieć o tym, iż ktoś coś na jego temat powymyślał, coś sobie wyobraził, a potem w to nawet uwierzył. Ba! Bywa i tak, że do swoich myśli na czyjś temat przekonał innych. Stąd biorą się plotki, które z czasem zaczynają żyć własnym życiem, zastępując to rzeczywiste.

Mądrzy ludzie powiadają, że jeśli nie ma się własnego życia, to żyje się cudzym.

Postrzegając swoje życie jako nieciekawe, nudne albo po prostu niespełnione jesteśmy tak bardzo spragnieni wrażeń, zastępujących codzienną nijakość, że ogromną popularnością cieszą się książki i filmy opatrzone napisem „oparte na prawdziwej historii”, gdyż dają złudzenie bycia częścią rzeczywistego, soczystego życia. Stąd też wielu ludzi daje się tak głęboko wciągnąć w wyimaginowane przez pisarzy czy filmowców losy innych, że gubi granicę między fikcją a rzeczywistością. Mocno przeżywają koleje losu bohaterów jakiegoś serialu, nieraz aż kipiąc z pragnienia, by poradzić im podjąć właściwą decyzję czy pomóc zaradzić kłopotom.

Pamiętam dość zabawną dla mnie sytuację, gdy pewna znajoma po przeczytaniu jednej z moich książek (wydanej sporo lat wcześniej, co jakoś umknęło jej uwadze) poinformowała mnie, że w trakcie lektury miała przed oczami moją rodzinę. Jak wielkie było jej zdumienie, gdy zrozumiała, iż pisałam owe teksty tak dawno temu, że w żadnym razie nie byłam w stanie odtworzyć rzeczywistości, która nastąpiła lata później, a która kojarzyła jej się (zresztą dość luźno) z bohaterami powieści.

Widząc dwoje ludzi, którzy rozmawiają ze sobą, śmiejąc się i przekomarzając, zdajemy się być pewni co i na jaki temat tę dwójkę łączy. A mogą być przecież przypadkowo spotkanymi nieznajomymi, których rozbawił sposób w jaki na siebie (dosłownie!) wpadli.

Patrząc na kogoś w oryginalnym, egzotycznym stroju mamy na temat jego życia wyrobione zdanie. Wiemy z całą pewnością, że pochodzi nie stąd, nie przypuszczając, że jest aktorem z pobliskiego teatru, który w przerwie próby generalnej wyszedł na szybką kawę.

Jeśli ktoś się nie uśmiecha, sądzimy, iż dopadł go smutek, może nawet depresja. Jakże bylibyśmy zdziwieni, gdyby się okazało, że ów człowiek jest po prostu zamyślony i mocno skupiony na czekającym go za chwilę wystąpieniu.

Tak często wiemy wszystko albo przynajmniej bardzo wiele o innych tylko na podstawie tego, co na ich temat podpowiada nam usłużna wyobraźnia. Jesteśmy pewni czemu się tak a nie inaczej ubrali, dlaczego w tym czasie znaleźli się w określonym miejscu, znamy ich charakter, przypisujemy takie czy inne zdolności itd.

Jednym słowem – żyjemy na potęgę życiem drugiego człowieka.

Nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, iż owe wyobrażenia o kimś niosą ze sobą poważne konsekwencje.

Przede wszystkim zaśmiecają serce i umysł tego, kto nie sprawdzając faktów tworzy film na czyjś temat. I w ten sposób ma o jego bohaterze określone zdanie, co może skutkować takim, a nie innym traktowaniem, przecież Bogu ducha winnego, człowieka.

Może się i tak zdarzyć, że fantazjując na czyjś temat, przypiszemy mu cechy, których nie posiada, a potem boleśnie się rozczarowujemy, nosząc długo niezagojone rany w sercu.

Wyobrażenia o innych mogą także przynosić im zło, krzywdząc pomówieniami i osądami. Z wybujałej na czyjś temat wyobraźni biorą się oszczerstwa na jego temat, bo często to zazdrość podpowiada wyimaginowaną prawdę o drugim.

Z wyobraźnią należy więc obchodzić się ostrożnie. Bardzo słuszną wydaje się być w tym przypadku zasada, żeby „po pierwsze – nie szkodzić”. Poza tym dobrą rzeczą jest po prostu zająć się przede wszystkim własnym życiem, dbając o jego jakość i urodę. A innych pozostawić im samym, bo zarozumiałością jest sądzić, iż cokolwiek o nich wiemy.