Chiara

Kilka miesięcy temu dość przypadkowo trafiła do mnie książka „Przyszliśmy na świat, by nigdy już nie umrzeć”, opowiadająca o życiu Chiary Corbelli Petrillo. Od kilku dni, co jakiś czas, uparcie „wpadam” na tę młodą Włoszkę podczas czytania książek, przeglądania stron internetowych, przygotowując lekcje. Im więcej szczegółów jej życia poznaję, im bardziej wgłębiam się w jej myśli, tym coraz bardziej jestem przekonany, że ona naprawdę zrozumiała i przyjęła sercem to, o co chodziło Panu Jezusowi i to w wersji hard core.

Ewangelista Marek zanotował skrupulatnie, że po tym jak Piotr w imieniu wszystkich wyraził wiarę w to, że Jezus jest Mesjaszem, Zbawiciel mówił otwarcie o tym, co ma Go spotkać z rąk żydów. Grecki przysłówek parresia, tłumaczony na otwarcie, może znaczyć również jawnie, publicznie. Pan Jezus pragnie grać w otwarte karty ze swoimi uczniami. Nie chcę nic ukrywać, ale wprost przeciwnie, jest szczery do bólu, aby przygotować swoich uczniów na to, co przy Jego boku ich czeka. Przede wszystkim zmierzenie się z krzyżem. Wydaje się, że uczniowie słabo pojęli lekcje Jezusa. Ogólnie potrzebowali dużo czasu na przyjęcie i zrealizowanie w swoim życiu tematu krzyża. 


Wracając do Chiary, to zagadnienie krzyża znała bardzo dobrze. Zmarła w wieku 28 lat, przegrywając z nowotworem. Zostawiła na tym świecie męża Enrica i syna Francesca, jednego z trójki jej dzieci. Pierwsza córka zmarła po zaledwie 30 minutach. U Marii już w czasie płodowym zdiagnozowano bezmózgowie. Davide urodził się zaledwie 10 miesięcy później bez nóg i bez rozwiniętych niektórych narządów wewnętrznych. Żył niecałą godzinę. Mimo tego wszystkiego w Chiarze było niesamowicie dużo wdzięczności. Za to, że mogła donosić pierwsze dwie ciążę. Że mogła poznać Marię i Davide. Że jej trzecie dziecko było zdrowe. Powtarzała swojemu mężowi, że: Krzyż Pański jest słodki. Przepiękne są jej słowa skierowane do Francesca z okazji pierwszych urodzin: „Cokolwiek w życiu będziesz robił, będzie to miało sens, o ile będziesz to robił dla życia wiecznego. Jeśli będziesz prawdziwie kochał, w końcu spostrzeżesz, że nic tak naprawdę nie należy do Ciebie, wszystko jest darem. Jesteś wyjątkowy, masz wyjątkową misję do spełnienia. Pan chciał Twojego istnienia od zawsze i pokaże Ci, jaką ścieżką masz iść, jeśli otworzysz przed Nim serce. Zaufaj Mu – warto!”


Polecam: https://pl.aleteia.org/2017/12/05/chiara-corbella-petrillo-kiedy-dowiedziala-sie-ze-umiera-poszla-z-mezem-na-spacer-wszyscy-swietni/
https://pl.aleteia.org/2017/06/26/ona-umierala-a-on-stalem-pod-krzyzem-jego-zona-bedzie-blogoslawiona/
 

Inne artykuły autora

Jak głowa się zmieści....

Drzwi

Tomasz do sześcianu