Niby nic

Na dzisiejszym kazaniu z dziećmi przeglądaliśmy nasze kieszenie i uzbieraliśmy dwa złote i dwadzieścia i dwa grosze (przyznam z zawstydzeniem, że mój wkład to tylko dwa grosze). Takie całkiem nic. Pomyśleć, że jakby każdy w kościele wyjął takie “nic” z kieszeni, to pewnie uzbierałaby się nie mała suma.

Dzisiaj w ewangelii widzimy patronkę takich, co nie boją się dawać mało, ale za to z wielką klasą i sercem. To wydarzenie spod skarbnicy świątynnej w Jerozolimie musi być czymś ważnym, bo Jezus aż zwołuje zebranie swoich uczniów i każe im się uczyć od tej biednej wdowy. Pewnie oddawania wszystkiego Bogu i zdawania się na Jego opatrzność. Pewnie i tego, że On widzi najmniejsze rzeczy jakie robi i nie ważne jest ile, ale jak i komu.  

 

Codziennie możemy  wkładać do skarbony nasze dwa pieniążki. Robiąc ciepłą herbatę, kiedy współdomownik wróci z ze spaceru. Kupując żonie kwiatek wracając z pracy. Po prostu zrobić jakąś drobnostkę dla innego. Szymon Hołownia pisał w jednej ze swoich książek: “Ze złem najlepiej walczy się, robiąc dobro. Nie daj więc sobie wmówić, że nie masz na nic wpływu, bo masz większy, niż myślisz. Nie rezygnuj z wakacji, nadal chodź do kina i pij wina do kolacji. Nie oddawaj potrzebującym wszystkiego-dziel się z nimi drobniakami, ułamkami tego, co masz. Ale rób to regularnie! I koniecznie z uśmiechem.”  

Inne artykuły autora

Paraklet

Relacja

Dziwny Pasterz