Paraklet

Dzisiaj podczas kazania po raz kolejny usłyszałem historię z dzieciństwa Karola Wojtyły, który jako młody ministrant nie wywiązywał się zbyt dobrze ze swoich obowiązków i wtedy jego tata powiedział mu, że jest złym ministrantem i powinien więcej modlić się do Ducha Świętego. Nauczył młodego Karola modlitwy, która towarzyszyła przyszłemu papieżowi całe życie.

W ewangelii słyszymy dzisiaj obietnicę, że zostanie nam posłany Paraklet, który wszystkiego nas nauczy i przypomni nam wszystko co Pan Jezus powiedział. Paraklet oznaczy tyle co Pocieszyciel, ale nie w takim sensie jak pociesza nas ktoś kiedy jesteśmy w emocjonalnej rozsypce. Jest Pocieszycielem, który zachęca do wytrwałości w ciężkich chwilach, dopinguje nas, abyśmy nie ustali na drodze naszej wiary, nie stracili pokoju serca oraz tego, że Jezus jest z każdym z nas.

Czasami na pewno każdemu z nas przychodzą myśli, że jesteśmy do niczego, że obiektywnie patrząc na nasze działanie, to rzeczywiście coś idzie nie tak, że potrzeba coś zmienić. Wielu z nas zapewne traci zapał w wierze, kiedy trudności z którymi się borykamy nie chcą ustąpić nawet o milimetr.
Warto pamiętać, że obiecany nam został PARAKLET, które po prostu trzeba zacząć wzywać na pomoc.  

Inne artykuły autora

Zacheusz, Tarsycjusz i Marcin de Porres

Wróć!

Smakosz