Światło

Większość z nas pewnie nie pamięta tego momentu, kiedy to nasz chrzestny zapalił od paschału świece, którą dumnie trzymał przez całą Mszę. Zastanawiam się czy na moim chrzcie miała miejsce ta sama, trochę zabawna scena, powtarzająca się prawie na każdej uroczystości, gdy chrzestny nie za bardzo wie, co zrobić ze świecą już po zakończeniu wszystkiego. Gasić, nie gasić? Przecież kazali mu podtrzymywać to światło, a od tego przecież może zależeć zbawienia bobasa, którego przyniósł z innymi do Kościoła.

W ewangelii czytamy dzisiaj, że Jezus przeprowadził się ze swojego rodzinnego Nazaretu do Kafarnaum , które leżało w Galilei, nazywanej przez żydów krainą pogan, pogardzanej również przez fakt, że ta ziemia w swojej historii nie wydała żadnego z proroków.
Jezus będą tam, przez swoją osobę, słowa i czyny sprawia, że ludzie doświadczają światła, a więc nie są skazani na błądzenie, mogą popatrzeć na siebie i innych w prawdzie.

Podczas tzw. Obrzędów wyjaśniających na chrzcie świętym, kapłan mówi do rodziców i chrzestnych: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, oświecone przez Chrystusa, postępowały zawsze jak dzieci światłości, a trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie”.

Warto sobie przypomnieć, że Chrystus jest Tym, który nas oświeca i rzuca całkiem inne światło na bardzo wiele rzeczy. Gdybyś kiedykolwiek znajdował się w tzw. „czarnej…kropce” warto wtedy iść tam, gdzie po raz pierwszy w Twoim życiu zajaśniała światłość.

Inne artykuły autora

Jak głowa się zmieści....

Drzwi

Tomasz do sześcianu