Tomasz do sześcianu

Kiedy jeszcze byłem klerykiem i od czasu do czasu odwiedzałem mój rodzinny dom, to głownie poruszałem się autobusami. Jednego razu, kiedy przyszedłem na przystanek zauważyłem dziewczynę, która była łudząco podobna do mojej koleżanki z czasów gimnazjalnych, ale nie byłem do końca pewny czy to ona. Co jakiś czas spoglądaliśmy na siebie i po wymianie uśmiechów zdecydowałem się śmiałym krokiem podejść i bardzo wylewnie się z nią przywitać. Po kilku sekundach zorientowałem się, że coś jest nie tak. Mina dziewczyny mówiła do mnie „Odejdź wariacie!” i jak pewnie się domyślacie to był ktoś całkowicie inny.

Dzisiaj w ewangelii spotykamy między innymi Tomasza apostoła. Ewangelista Jan piszę, że miał on przydomek „Didymos” co możemy przetłumaczyć jako „bliźniak”, „ktoś bardzo podobnego”. Trafiłem na trzy wyjaśnienia, dlaczego Tomasz mógł nosić ten przydomek.

  1. Pierwsze jest bardzo proste. Być może Apostoł miał bliźniaka o którym nic nie wiem i wielokrotnie doświadczał, że mylono go z bratem.
  2. Nazywano go „bliźniakiem”, bo na płaszczyźnie symbolicznej każdy z nas może być bliźniaczo podobny do Tomasza.
  3. Przydomek, który nosił nadali mu pierwsi chrześcijanie z powodu jego dużego podobieństwa do Jezusa. Nie chodzi tu o podobieństwo zewnętrzne, a bardziej o podobieństwo duchowe. „Może Tomasz dawał innym przystęp do swoich ran, do swoich słabości, które zostały przemienione przez zmartwychwstanie Chrystusa. I zobaczono w tym gest bliźniaczo podobny do gestu Pana. Zobaczono, że dawanie innym przystępu do siebie, do tego, co bolesne, co może było przyczyną hańby, a jednocześnie zostało dotknięte łaską przemienienia, która objawiła się w zmartwychstaniu Chrystusa, może budować wiarę innych. Wiarę w ich własne uzdrowienie, w uwolnienie od zła i grzechu.” (https://info.dominikanie.pl/2014/04/dominikanskie-kazania-na-swieto-milosierdzia/)

Myślę, że nie tylko mi przydarzyło się pomylić kogoś z kimś. Tak naprawdę takie pomyłki nie są czymś tragiczny. Gorszę konsekwencję można zauważyć jak ludzie mylą miłość z egoizmem, wiarę z fanatyzmem, miłosierdzie z pobłażliwością…może Tomasz nie odpuszczał i chciał dotknąć ran Pana Jezusa, żeby nie paść ofiarą tej drugiej pomyłki?

I jak ktoś ma ochotę posłuchać, to zapraszam: 

Inne artykuły autora

Jak głowa się zmieści....

Drzwi

Tomasz do sześcianu