Boże, na harfie dziesięciostrunnej zagram ci pieśń

facebook twitter

12-04-2022

Stajemy przed Psalmem, który domaga się cierpliwego i uważnego „wczytania” w jego treść. Na czym polega jego zasadnicza trudność? Po pierwsze, są to dwa oddzielne psalmy (w. 1-11.12-15), które z czasem zostały połączone na użytek liturgii świątynnej. Po drugie, obydwa psalmy stanowią mozaikę kilku gatunków literackich. Mamy tam fragment hymnu dziękczynnego (w. 1-2); dwie sentencje mądrościowe (w. 3-4.15); modlitwę błagalną o zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi (w. 5-8); modlitwę dziękczynną (w. 9-11) oraz modlitwę króla o pomyślność dla jego poddanych (w. 12-14).   

1. Budowa psalmu i jego symbole 
2. Król z dynastii Dawida
3. Panie, daj mi duszę radosną i rozśpiewaną 
4. Konieczność walki duchowej

    Budowa Psalmu i jego symbole

    Psalm w obecnej formie liczy 15 wersetów, które ławo da się podzielić na pięć małych jednostek: w. 1-2; 3-8; 9-11; 12-14; 15. Rozpoczyna się on od formuły błogosławieństwa: bārûk JHWH, „błogosławiony Pan” (w. 1a) i kończy także formułą błogosławieństwa: ՚ašerê hāՙām, „szczęśliwy lud”, „błogosławiony lud”, która występuje aż dwukrotnie: „Szczęśliwy lud, któremu tak się wiedzie, / szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Pan” (w. 15). Szczęście ludu polega na tym, że JHWH, Bóg Izraela, jest jego Bogiem oraz że lud Izraela jest z Nim zjednoczony poprzez Przymierze. Natomiast JHWH, Bóg Izraela, otrzymuje od swego ludu chwałę i uwielbienie.  
    Wzmianka o Bogu pojawia się już w pierwszym wersecie. Jawi się On tam jako instruktor, który wdraża swoich wiernych w sztukę wojenną. Psalmista mówi o Nim: „On moje ręce zaprawia do walki, / moje palce do wojny” (w. 1b). Nic więc dziwnego, że mamy tam tytuły Boga o charakterze militarnym. Jest On „wiernym sprzymierzeńcem”, „warownią”, „osłoną”, „wybawcą” i „tarczą”. Powyższe tytuły mówią, że Izrael ma w Bogu obrońcę, na którym może całkowicie polegać.
    W kolejnych wersetach JHWH, Boga Izraela, jest ukazany na polu walki. Walczy w obronie Izraela. Ma On do swojej dyspozycji siły kosmiczne: nachyla niebiosa i zstępuje, dotyka gór a one dymią, wypuszcza strzały i zmusza nieprzyjaciół do ucieczki. Jego ręka jest wszechpotężna i sieje wśród nieprzyjaciół ogromne spustoszenie (w. 6-8). Celem tej walki jest zniszczenie zła, przywrócenie sprawiedliwości, zaprowadzenie Bożego ładu i całkowite zwycięstwo prawdziwego pokoju. Jednym słowem, Bóg wyzwala sprawiedliwego „od miecza złego”, „wybawia i uwalnia z rąk cudzoziemców” i daje królom Izraela pełne zwycięstwo (w. 10). Dzięki tej Bożej interwencji otwiera się przed Izraelem nowa pomyślna rzeczywistość: chłopcy i dziewczęta spokojnie wzrastają, na zielonych łąkach pasie się tysiące zwierząt, pola uprawne przynoszą obfite plony, a w miastach ludzie, zadowoleni i szczęśliwi, spokojnie sobie spacerują (w. 11-15).  

    Król z dynastii Dawida

    Na wstępie należy postawić sobie pytanie: Kim jest Psalmista i na jaką okoliczność śpiewa ów Psalm? Z tekstu jasno wynika, że jest nim król z dynastii Dawida i śpiewa na cześć Pana. Oznacza to, że Psalm mógł powstać jeszcze przed niewolą Babilońską. Wskazuje na to m.in. to, że czerpie on dużo wyrazów i sformułowań z Psalmu 18, który bardzo wyraźnie jest psalmem królewskim pochodzącym z IX wieku. W Psalmie tym król dziękuje Bogu za ocalenie w wojnie. Tak Psalm 18 jak i 144 mają swój odpowiednik w Drugiej Księdze Samuela, w „Psalmie Dawida” (22, 1-51), gdzie król Dawid śpiewa na cześć Pana pieśń o tym jak „Pan wyzwolił go z ręki wszystkich wrogów i z ręki króla Saula” (w. 1). Tutaj także znajdują się takie same militarne tytuły Boga: „Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu! Boże mój, opoko moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono! Ty mnie wyzwalasz od wszelkiej przemocy” (w. 2-3). 
    Obecnie, zwrócimy uwagę na wyżej wskazane małe jednostki Psalmu 144 i przystąpimy do uważnej lektury.
    (1) W pierwszej jednostce (w. 1-2) król intonuje pieśń, w której szczerze wyznaje, że Bóg wspomógł go w walce. Stwierdza z entuzjazmem, że Bóg jest jego „wiernym sprzymierzeńcem” i „wybawcą”. Podkreśla, że jest On Kimś komu może ufać bezgranicznie. Chociaż mamy tu do czynienia z atmosferą wojny, niebezpieczeństwa, lęku, przerażenia, król śpiewa Bogu pieśń radosną. Śpiewa hymn uwielbienia i dziękczynienia.  
    (2) W drugiej jednostce (w. 3-8) znajduje się prośba błagalna, gdyż nieprzyjaciele są ciągle prawdziwym zagrożeniem. Król z pokorą wyznaje: Panie, Ty wiesz, że jestem słaby, że jestem „podobnym do tchnienia wiatru” i dni mego życia „jak cień mijają” (w. 4). Zbaw mnie! Przybądź mi z pomocą, błagam Cię! „Wypuść swe strzały” i rozprosz moich nieprzyjaciół, którzy mówią kłamstwa i fałszywie przysięgają! (w. 8-9).
    (3) W trzeciej jednostce (w. 9-11) król po hymnie uwielbienia i dziękczynienia oraz po ufnych błaganiach, ponownie wypowiada swą wdzięczność: „Boże, pieśń nową będę Ci śpiewał, grać Ci będę na harfie dziesięciostrunnej” (w. 9). Zagram Ci pieśń, pieśń nową. Jestem pewny Twego zwycięstwa. Jestem pewny, że wybawisz Dawida, swego sługę.
    Bardzo wyraźnie król uważa się za następcę Dawida, toteż spodziewa się, że łaski i obietnice dane niegdyś Dawidowi, dotyczą także jego. Jest przekonany, że jako król namaszczony przez proroka, szczególnie należący do Boga, znajduje się pod trwałą Jego opieką. Wie, że Bóg nie może go opuścić, zwłaszcza teraz, gdy znajduje się w wielkiej potrzebie. Toteż ufnie błaga Boga: „wybaw mnie od miecza złego” (w. 10b); pamiętaj Boże, że nieprzyjaciele mówią kłamstwa (w. 11c). A więc przeplata się tutaj dziękczynienie z błaganiem. Jest to typowe i dla nas, kiedy nawet nieświadomie w modlitwie przechodzimy od dziękczynienia do prośby, bowiem raz przeżywamy chwile uniesień, a innym zaś razem doświadczamy lęku i trwogi.
    (4) W czwartej jednostce (w. 12-14), po liturgicznej modlitwie króla, głos zabiera lud Boży. Wskazują na to charakterystyczne wyrażenia: „nasi synowie”, „nasze córki”, „nasze spichlerze”, itd. Lud Boży śpiewa, ufając, że wyprosi sobie u Boga: tešûՙāh, „wyzwolenie”, „zbawienie”, „zwycięstwo” oraz šālôm, „pokój”, „dobrobyt”, „pomyślność”, „szczęście”, którego charakterystyczne cechy są ukazane w Psalmie w obrazowy sposób: „synowie” rozrastający się jak rośliny, czyli szybko i zdrowo; „córki” są jak narożne kolumny, czyli piękne i postawne; „spichlerze” są pełne zboża i wszelkiego rodzaju owoców; na „polach” i łąkach są liczne stada owiec i bydła. Jest to modlitwa wspólnotowa, którą lud Boży błaga Boga o Jego błogosławieństwo w rodzinie, na polach, wśród stad owiec i bydła oraz nad miastem.
    (5) Na koniec, kapłan zabiera głos, mówiąc: „Szczęśliwy lud, któremu tak się wiedzie, / szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Pan” (w. 15). A zatem Psalm 144 jawi się jako liturgia świątynna, podczas której król czyni swoją modlitwę publiczną, lud Boży włącza się z aklamacjami, a kapłan błogosławi lud Boży.

    Panie, daj mi duszę radosną i rozśpiewaną

    Obecnie spróbujmy odnieść ten Psalm do siebie samych. Zapytajmy się: Jak ja widzę się w tym Psalmie? Okazuje się, że każda z tych jednostek przedstawia pięć różnych osobistości. To nam pomoże stawić się przed nimi jak przed zwierciadłem. 
    (1) Pierwszą napotkaną osobistością jest JHWH, Bóg Izraela, którego pragnę błogosławić, który jest moją skałą, wybawieniem, tarczą i warowną. Który jest dla mnie źródłem wszelkich łask.
    (2) Drugą napotkaną postacią jest król mesjański. Dla nas chrześcijan, jest nim Jezus Chrystus, Zmartwychwstały Pan, Zbawiciel świata, cierpiący, ale zwycięski. Jezus, który modli się w Ogrodzie Oliwnym prosząc o siłę do wypełnienia woli Ojca niebieskiego. Który dzięki swemu posłuszeństwu zwycięża śmierć i odnosi zwycięstwo nad grzechem i wszelką nieprawością.
    Zanim Jezus rozpocznie swoją mękę w Ogrodzie Oliwnym, śpiewa podczas Ostatniej Wieczerzy. Ewangelia mówi: „Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej” (Mt 26, 30). Zapewne Jezus i Apostołowie śpiewali Psalmy, które należało śpiewać pod koniec wieczerzy paschalnej, czyli tzw. Hallel (Pss. 113-118). Kończą się one słowami: „Jesteś moim Bogiem, chcę Ci dziękować; / Boże mój, chcę Ciebie wywyższać. / Wysławiajcie Pana bo jest dobry, / bo łaska Jego na wieki” (Ps 118, 28-29). Możemy wyobrazić sobie Jezusa śpiewającego podczas Ostatniej Wieczerzy, która bezpośrednio poprzedza Jego mękę. Jezusa, Zbawiciela świata, który wyśpiewuje zwycięstwo Boga. Ten śpiew wkrótce przerodzi się w jęk pełen bólu: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszak nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się stanie]” (Mt 26, 39). Każdy z nas po części przeżywa tajemnicę życia Jezusa i Maryi. W każdym z nas dokonuje się walka duchowa, która domaga się wysiłku wiary, poświęcenia, oddania, wyrzeczenia, na wzór Jezusa i Maryi.           
    (3) Trzecią postacią jest postać zbiorowa: „nieprzyjaciele” . Są oni liczni i zdradliwi. Moimi nieprzyjaciółmi jest wszystko to, co mnie niepokoi, co mi odbiera radość ducha. Wszystko to, co mnie gnębi i pogrąża w głębokim smutku. Wszystko to, co mnie okrada z umiejętności służenia Bogu i uwielbiania Go. W każdym działaniu ważne jest ostatecznie tylko to, byśmy służyli Panu i uwielbiali Go, bowiem Bóg stworzył nas po to, „byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu” (Ef 1, 12a). Oto nasze zasadnicze powołanie i przeznaczenie.  
    Psalm wspomina o nieprzyjaciołach wojennych i kosmicznych („wielkie wody”); o cudzoziemcach, którzy za wszelką cenę chcą zawładnąć cudzym terenem i nad nim panować; o nieprzyjaciołach, którzy kłamią i oszukują. Tymi nieprzyjaciółmi, w sposób przenośny i symboliczny są: 
    ‒ moje ciało, ze swoją zmysłowością, 
    ‒ duch tego świata, który każe mi ubiegać się o to, co schlebia mojej naturze (niezdrowe ambicje, próżność, lenistwo).
    ‒ wszelkiego rodzaju kuszenia, które mnie atakują i zagrażają memu pokojowi, łagodności, cierpliwości, dobroci, radości z tego, że jestem chrześcijaninem, radości z dobra, które już stało się moim udziałem. 
    Ci liczni nieprzyjaciele usiłują przede wszystkim sprowadzić mnie na drogę niezadowolenia, narzekania, obmawiania i krytykowania. Stąd psalmista modli się, mówiąc: „O Panie, nachyl Twych niebios i zstąp, / dotknij gór, by zadymiły, / ciśnij piorun i rozprosz ich, / wypuść swe strzały i zmuś ich do ucieczki” (w. 5-6). Panie, nie dozwól, by szatan, mój najgorszy nieprzyjaciel, zwodził mnie. By moja natura, dotknięta grzechem pierworodnym, okłamywała mnie. By fałszywe głosy ducha tego świata, zwodziły mnie kłamliwymi obietnicami kariery, zarobku i szybkiego wzbogacenia się. By mnie nie zwodziła moda, co do stylu życia, co do sposobu myślenia, która najczęściej wkrada się do mnie poprzez środki masowego przekazu (telewizja, radio, Internet, prasa). 
    Liczne są walki i zmagania na drodze duchowej. Ojcowie pustynni ostrzegali: „Obrałeś drogę wierności Bogu, więc szykuj swe serce do walki na każdy dzień”. Nie wolno mi zapominać o tym, że tylko zdrowa ryba jest zdolna płynąć pod prąd, natomiast chora lub martwa, zawsze płynie z prądem. Bóg chce, bym był duchowo zdrowy, radosny, wierny Jego świętym przykazaniom, by całe moje życie wyśpiewywało Mu pieśń chwały i uwielbienia. 
    (4) Czwartą postacią jest lud Boży, który śpiewa. Lud Boży symbolizuje tu osoby, które stanęły na mojej drodze życia. Byli to przede wszystkim rodzice, rodzeństwo, krewni, przyjaciele, wśród których Bóg mnie umieścił, gdzie żyję i pracuję. Lud Boży oczekuje czegoś ode mnie. Ja mogę mu pomóc pokojem, serdecznością i radością. Lecz mogę mu także szkodzić rozczarowaniem, zawiścią, nieufnością, podejrzliwością, a nawet złym humorem.
    (5) Ostatnią postacią jest kapłan, który udziela ludowi błogosławieństwa. Symbolizuje on Kościół, który zaprasza mnie do radości: „Szczęśliwy lud, którego Bogiem jest Pan” (w. 15b). Symbolizuje on osoby, które towarzyszyły mi i towarzyszą na drodze wiary.

    Konieczność walki duchowej 

    Św. Augustyn stwierdza, że „szatan tak bardzo nienawidzi człowieka, że gdyby mógł, to by go natychmiast zabił. Jedynie wszechmoc Boża zabrania mu tego uczynić”. O obecności i zgubnym działaniu Złego ducha, wielokrotnie przypominał papież, św. Paweł VI. Pamiętna jest jego homilia, podczas której powiedział: „W obliczu sytuacji Kościoła współczesnego odnosimy wrażenie, że swąd szatana przedostał się pewnymi szczelinami do Ludu Bożego. Widzimy zwątpienie, niepewność, relatywizm, niepokój, niezadowolenie i kwestionowanie. Nie mamy już zaufania do Kościoła, ufamy natomiast pierwszemu lepszemu prorokowi świeckiemu, który przemawia do nas ze szpalt któregoś z dzienników czy jako rzecznik jednego z ruchów społecznych (…), nie zastanawiając się nad tym, że jesteśmy już przecież w posiadaniu… prawdziwego Życia, że jesteśmy jego panami. Zwątpienie zakradło się do naszych sumień przez okna, które powinny być otwarte na światło (…). Jak mogło dojść do tego? Wmieszała się w to przeciwstawna moc, której na imię diabeł: ów tajemniczy byt, o którym wspomina w swym liście św. Piotr (1 P 4, 8-9). Wierzymy w działanie szatana, które dokonuje się dziś w świecie, właśnie po to, by wprowadzać zamęt, by niszczyć owoce Soboru i by przeszkadzać Kościołowi wyśpiewywać swą radość z powodu odzyskania pełnej samoświadomości” (29 VI 1972).
    Św. Paweł VI powrócił do tego tematu podczas audiencji generalnej kilka miesięcy później. Powiedział: „Natrafiamy na grzech, który jest deprawacją ludzkiej wolności, głęboką przyczyną śmierci, ponieważ odrywa on nas od Boga – źródła życia (Rz 5, 12). Jest on ponadto owocem działania w nas oraz w całym świecie tajemniczej i nieprzyjaznej siły – szatana. Zło nie jest tylko brakiem, ale jest siłą, istotą żywą, duchową, przewrotną i niszczycielską. Straszna to rzeczywistość, tajemnicza i wzbudzająca lęk. Kto zaprzecza istnieniu szatana, wykracza przeciw nauce biblijnej i kościelnej, podobnie jak i ten, kto czyni zeń samodzielne bóstwo niezależne od Stwórcy, albo też kto uznaje go za pseudorzeczywistość, abstrakcję czy fanatyczne uosobienie przyczyny wszelkich nieszczęść, jakie nas spotykają” (15 XI 1972). Dziś, cały świat jest świadkiem śmierci i zniszczeń dokonanych przez ludzi bez Boga i sumienia. Ludzi, którzy niewątpliwie znajdują się pod silnym działaniem mocy piekielnych i stają się uległym narzędziem w ręku szatana. 
    Dziś, bardziej niż kiedy indziej jesteśmy świadomi istnienia walki duchowej, której podjął się przede wszystkim nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus i odniósł pełne zwycięstwo nad śmiercią, grzechem i szatanem. Dziś, ta walka spoczywa na naszych barkach, ale nie mamy powodu się lękać, dopóki w tej walce jesteśmy zjednoczeni ze Zmartwychwstałym Panem, Jezusem Chrystusem, który nam powiedział: „Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi. Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).
    Założyciel Zgromadzeń św. Michała Archanioła, bł. ks. Bronisław Markiewicz, ponad sto lat temu, pouczając o konieczności walki duchowej, wkłada w usta Anioła Polski, słowa: „Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się nawzajem wspomagali, lecz także ratunek poniesiecie innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim (…). Ufajcie przeto Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy. On pokornych wywyższa i daje im łaskę, a pysznych poniża i odrzuca na wieki. Szukajcie przede wszystkim Królestwa niebieskiego, dóbr duchowych, które trwają na wieki, bo co nie trwa na wieki, nie jest dobrem prawdziwym. Tym sposobem zapełnicie niebo, a na tej ziemi znajdziecie szczęście, jakiego świat dać nie może.
    Polacy! Bóg żąda od was nie walki, jaką staczali najlepsi przodkowie wasi na polach bitew w decydujących chwilach, lecz bojowania cichego, pokornego i znojnego na każdy dzień, szczególnie przeciw nieprzyjaciołom waszych dusz; żąda od was walki w duchu Chrystusowym i w duchu Jego Świętych. On chce od was, abyście – każdy na swoim stanowisku – wiedli przede wszystkim każdego dnia bój bezkrwawy. Tylko pod tym warunkiem dostaniecie się do nieba, a w dodatku zajmiecie już na ziemi poczytne miejsce między narodami!” (Bój bezkrwawy, Michalineum, wydanie IV, Marki 2006, s. 66-67). 
    W tym boju mamy być – mówi Błogosławiony ‒ jak Jezus i Maryja, zawsze trwający przy Bogu, opierający się na Nim jak na opoce; pozwalając Jemu działać poprzez naszą osobę. Bóg jest obecny i działa w świecie szczególnie poprzez tych, którzy są Jemu ulegli i posłuszni, którzy stają się doskonałym narzędziem w Jego ręku. 

Zakończenie

    Psalmista, by mnie umocnić do walki duchowej, dzieli się ze mną swoim doświadczeniem wiary, mówiąc o Bogu: „On moje ręce zaprawia do walki / moje palce do wojny. / On moim wiernym sprzymierzeńcem i warownią moją / osłoną moją i moim wybawcą, / moją tarczą i Tym, któremu ufam” (Ps 144, 1-2). Wraz z Psalmistą mogę zatem zawołać: „Boże, pieśń nową będę Ci śpiewał, / grać Ci będę na harfie dziesięciostrunnej” (w. 9). Daj mi o Panie duszę radosną i rozśpiewaną. Daj mi łaskę uwielbiania Ciebie nawet pośród krzyży i cierpienia. Naucz mnie podejmować walkę na wzór Jezusa i Maryi, gdyż taka walka zawsze kończy się tryumfem dobra nad złem, zwycięstwem uczciwości nad nieuczciwością, trzeźwości nad pijaństwem, prawdy nad kłamstwem, pokory nad pychą, łagodności nad przemocą. Spraw, bym zawsze szukał jedynie Twego Królestwa, dóbr duchowych, które trwają na wieki, bo jak upewnia mnie bł. ks. Markiewicz, wszystko, co nie trwa na wieki, nie jest dobrem prawdziwym.