Krytyka według stoika-katolika

Starożytni stoicy zauważyli, że źródłem cierpienia są relacje z innymi ludźmi. Istnieją zatem dwa rozwiązania: odcięcie się od relacji (jest to w gruncie rzeczy niemożliwe i nie do końca chrześcijańskie) lub zwiększanie wewnętrznej samokontroli, którą nazwać by można ascezą relacji (ta jest jak najbardziej chrześcijańska). Pośród różnych interakcji szczególne miejsce zajmuje przyjmowanie i nieprzyjmowanie krytyki formułowanej przez inne osoby. Rodzi się wtedy problem, jak poradzić sobie z krytyką. Rozwiązania są trzy, a przedstawię je na konkretnych przykładach.

1. Przyjmij krytykę i podziękuj za nią

Codziennie spóźniasz się do pracy. Szef, którego nie lubisz, zwrócił ci na to uwagę i upomniał. Przyjmij krytykę, bo jest ona słuszna. Zaniedbałeś zasady, które obowiązują cię w relacjach z innymi.

2. Odrzuć krytykę i nie przejmuj się nią

Zapuściłeś brodę i komuś się to nie spodobało. W żaden sposób nie zaburzasz relacji z innymi przez dłuższą brodę, chyba że jest tak długa, że inni się o nią potykają. W przeciwnym razie zapomnij o słowach krytyki i żyj dalej.

3. Krytyka wynika z różnicy w systemie wartości

Najtrudniejszy przypadek. Syn jest pełnoletni i nie chce chodzić do kościoła. Ojciec rozmawia z synem na ten temat i następuję wzajemna krytyka. W takich sytuacjach należałoby dojść do porozumienia i jakiegoś consensusu, np. zachęcenia do pójścia do kościoła z szacunku do rodziców. Jeśli jednak i to nie jest do zaakceptowania, wtedy trzeba się rozejść, żeby nie wyniknęło z tego większe zło.

Na koniec cytat z Pana Jezusa odnośnie do krytyki, jaką Jonasz wystosował do mieszkańców pewnego miasta: „Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

 

Inne artykuły autora

Powikłania

Taki jestem!

Poglądy