Sanktuarium na Bachledówce

W dniu 28 maja 2023 roku odbyła się na Bachledówce piękna uroczystość nadania tutejszej świątyni i jej otoczeniu tytułu Sanktuarium błogosławionego Stefana Wyszyńskiego. Znalazłem się tu rodzinnie w przededniu tej uroczystości i mogłem uczestniczyć w próbie wystawionego z tej okazji przedstawienia teatralnego Spotkania na Bachledówce.

Zapytacie, dlaczego sanktuarium Prymasa Tysiąclecia? W latach 1967-1973 kardynał Wyszyński spędzał tu każde wakacje, tak bardzo upodobał sobie to miejsce. Zawsze odwiedzał go na kilka dni kardynał Wojtyła jako ówczesny biskup Diecezji Krakowskiej. On także czuł duchową moc tego miejsca, a na dwa tygodnie przed pamiętnym konklawe w 1978, kiedy wola Boża miała dać nam Polskiego Papieża, uczestniczył tu w rekolekcjach.

Nowo zatwierdzone sanktuarium znajduje się jakby „z dala od szosy” – nie na głównych szlakach komunikacyjnych, ale na wąskiej drodze do Czerwiennego, a ostatnie kilometry to dosyć stromy podjazd. Tu, prawie w samym sercu skalnego Podhala, na majestatycznym wzniesieniu Bachledówki (947 metrów n.p.m.) od niepamiętnych czasów widywano tajemnicze ognie i rozbłyski. Miejsce to cieszyło się wielkim szacunkiem i nic dziwnego, bo znajduje się tu jedna z najpiękniejszych panoram widokowych na Tatry, Gorce i Beskidy. W związku z niedostępnością pierwszy dom powstał na Bachledówce dopiero przed II wojną światową. Grunty o ogromnej powierzchni pod samym szczytem zakupiły dwie zamożne Lwowianki – księżna Maria Bułhak-Prińska i Helena Kowieńska, która rozpoczęła z mężem Józefem budowę domu. Jest to obecna drewniana willa z kaplicą Matki Bożej Jasnogórskiej. Po śmierci męża wdowa Helena zamieszkała na Bachledówce na stałe, a poznawszy pracowitego górala Władysława Jarząbka wzięła z nim ślub. Podczas II wojny światowej w domu na Bachledówce funkcjonowało schronienie dla partyzantów oraz miejsce przechowywania broni. Poinformowani o tym Niemcy złożyli niespodziewaną „wizytę” i przystąpili do rewizji. Helena Jarząbkowa ślubowała wówczas w duchu, że ofiaruje Bogu swój dom, jeżeli Niemcy nie odnajdą broni oraz radiostacji schowanej w ulu. Chcąc dotrzymać obietnicy Jarząbkowa tuż przed śmiercią podarowała nieruchomość oraz grunt Paulinom z Jasnej Góry. W taki oto sposób w roku 1955 drewniana willa weszła w posiadanie zakonników jasnogórskich. Paulini przerobili izbę i sień domu Jarząbkowej na kapliczkę, do której zaczęli się schodzić miejscowi górale na msze. Ta zachowana do dziś, drewniana piętrowa willa została nazwana przez Paulinów „Tebaidą” – od pustyni, na której przebywał szczególnie czczony przez nich św. Paweł Pustelnik. Ogromnym wysiłkiem Zakonu Paulinów oraz mieszkańców Podhala w latach 1985-1991 powstała tu majestatyczna świątynia pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, z perfekcyjnie wykończonym wnętrzem, przywołującym najlepsze cechy stylu podhalańskiego. Zdaniem znawców oraz historyków sztuki jest to obecnie najwspanialsza wizytówka Podhala i ikona sztuki góralskiej.

Patrząc z perspektywy czasu sanktuarium na Bachledówce wyrosło w tempie błyskawicznym:

1935 – zakupienie gruntów przez Lwowianki, wybudowanie domu

1944 – rewizja Niemców w poszukiwaniu broni, ślubowanie ofiarowania majątku na cel boży

1955 – przekazanie nieruchomości i gruntów Paulinom

1984 – ośrodek duszpastersko-rekolekcyjny

1988 – ustanowienie parafii pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej

1991 – poświęcenie świątyni, obecnie ikony Podhala

2000 – konsekracja kościoła

2023 – ustanowienie sanktuarium bł. Stefana Wyszyńskiego

Nie byłoby tego wszystkiego bez iskry bożej, bez pomocy opatrzności – orzekł z zadumą towarzyszący nam przez chwilę zakonnik Paulin – przecież tu nie było nic, dzika góra bez prądu i wody, bez drogi, tylko wąska górska ścieżynka, gdzie z trudem poruszały się wozy góralskie „z napędem owsianym”.

Mam na koniec apel. Jeżeli zmęczą was już przeludnione od turystów Tatry, jeżeli po pobycie na hałaśliwych Krupówkach zapragniecie ciszy i chwili wytchnienia, to koniecznie jedźcie do sanktuarium na Bachledówce, to przecież tak niedaleko (szosą na Czarny Dunajec i później na Czerwienne). Nie pożałujecie.

 

Inne artykuły autora

Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń (II)

Biedaczyna z Asyżu i Pieśń słoneczna (I)