Usiądź i pomyśl!

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: "Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć". Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem". (Łk 14,25-33)

Dobry król najpierw myśli, a potem działa. Nigdy odwrotnie. Na tej krótkiej zasadzie opiera się sztuka sprawowania władzy. Przed podobnym dylematem stanął także Juda Machabeusz. Wiedział, że jego oddział jest mniej liczny niż wojsko przeciwnika. Logika podpowiadała ucieczkę, zwłaszcza, że morale jego żołnierzy nie należało do najwyższych. Całą sprawę musiał dogłębnie przemyśleć. W czasie tego myślenia Bóg dał mu zapewnienie, że nie zwycięży dzięki przewadze liczebnej, ale ze względu na Bożą pomoc. Wojsko Judy rozgromiło przeciwników. Mądra myśl wprowadzona w czyn odniosła sukces.

Jeżeli chcesz, żeby twoje życie było przemyślane i przemodlone to najprostszą drogą jest codzienna praktyka medytowania Słowa Bożego

Usiądź i pomyśl! – tak można by streścić przypowieść Jezusa. To chyba najkrótsza definicja medytacji chrześcijańskiej. Definicja prosta i dobitna. Jeżeli chcesz, żeby twoje życie było przemyślane i przemodlone to najprostszą drogą jest codzienna praktyka medytowania Słowa Bożego. Z tego myślenia wypłynie dobro. Będziesz żył świadomie pokonasz swoich wrogów (pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pychę). Usiądź więc i pomyśl!

Inne artykuły autora

Kto nie lubi Kościoła?

Pod słońcem szatana

Lubię ks. Sopoćkę