Wtorek, 29 marca

„Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził” (J 5, 7a)

Czasem potrzebujemy drugiego człowieka, a czasem to drugi człowiek potrzebuje nas. My jako ludzie stworzeni przez Boga i zaproszeni do wspólnoty z Nim, potrzebujemy się nawzajem i to jest dobre. Potrzebujemy się nawzajem, ale nade wszystko potrzebujemy Boga, by nam błogosławił, prowadził nas, nadawał kierunek i sens. Czasem nie ma człowieka, który mógłby pomóc i wtedy pochyla się nad nami sam Bóg.

„Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje nosze i chodź” (J 5, 8)

Panie, Ty mnie uzdrawiasz z moich niemocy i zachęcasz, bym wziął ze sobą swoje nosze – symbol mojej zależności od innych wtedy, kiedy niedomagam, jestem słabszy i bardziej potrzebuję. Dopomóż mi, proszę, bym widział drugiego człowieka przez pryzmat Twojej Miłości i umiał skorzystać z jego pomocy, ale też pomagać, spotykając się z nim na poziomie serca, czyli tam, gdzie Ty, Jezu, mieszkasz we mnie i w nim.

„Bóg jest dla nas ucieczką i siłą,

najpewniejszą pomocą w trudnościach.

Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia

i góry zapadły w otchłań morza” (Ps 46, 2-3)

Inne artykuły autora

O przeszkodach w drodze do Pana

Lek na gorączkę

Co trzymamy w więzieniu serca?