Z rozważań o płci dobrych duchów, czyli odpowiedź na pytanie: „Czy anioł może być kobietą?”

Zajmując się od wielu lat tematyką anielską, z pewną dozą ostrożności mogę stwierdzić, iż dobrymi duchami interesują się bardziej kobiety niż mężczyźni. Na sesjach naukowych, koncertach, wernisażach i wydarzeniach ściślej lub luźniej związanych z ta tematyką wśród uczestników pań jest przeważnie więcej.

To one chętniej sięgają po książki o tej tematyce, chętniej oglądają anielskie filmy, częściej odwiedzają galerie sztuki z anielskimi bibelotami. Kupują tam przeważnie uskrzydlone figurki i obdarowują nimi bliskich. Czy jest jakieś racjonalne wytłumaczenie takiego stanu rzeczy?

Zapewne tak: aniołowie to przecież kwintesencja ciepła i opiekuńczości, to poczucie bezpieczeństwa i psychicznego komfortu, to niezawodny przyjaciel, najpewniejszy punkt podparcia, którego posiadanie wydaje się silną i odwieczną kobiecą potrzebą. W tym wszystkim miłośniczki aniołów wydają się nie widzieć, a raczej nie chcą dostrzec tego, że wśród dobrych aniołów znajdziemy także postaci groźne, jak chociażby aniołów gniewu bożego, egzekutorów kar bożych – owych mocarnych mścicieli i niszczycieli.

Od zawsze ludzi intryguje płeć aniołów, mimo iż od wieków w naukach teologicznych podkreśla się, że są to istoty duchowe pozbawione płci, nie podlegające umieraniu, nie potrzebujące snu i pokarmu. Sam Jezus nie pozostawia nam w tej sprawie żadnych nawet najmniejszych wątpliwości. Podchwytliwie sprowokowany przez „Uczonych w piśmie” drążących, czyją to żoną na tamtym świecie będzie ta, która pochowała za życia więcej mężów, Zbawiciel odpowiada, że tam ani żenić się nie będą, ani za mąż wychodzić, ale pozostaną jak aniołowie w niebie. Koniec, kropka.

Co innego jednak bezcielesny anioł, a co innego wyobrażenie anioła, absolutnie cielesne, bo jakże inaczej jesteśmy w stanie nakarmić naszą wyobraźnię – w sprawach tamtego świata szczególnie złaknioną i nieposkromioną. W różnych religiach różnie z tym bywało. W najważniejszym dla nas źródle, czyli w Piśmie Świętym, aniołów wyobrażano sobie jako istoty uskrzydlone, często o kształtach ludzko-zwierzęcych. I tak starotestamentowi cherubini posiadali atrybuty ludzkie oraz ptasie, czasem lwa i byka. Z kolei sześcioskrzydli serafini odznaczali się wężowym tułowiem. W Nowym Testamencie wyobrażenie anioła redukuje się do postaci przeczystego i urodziwego młodzieńca w lnianej białej szacie i taki anioł wkroczył do sztuki chrześcijańskiej.

Na wyobrażenie anioła-młodzieńca ogromny wpływ wywarły późno-antyczne wizerunki greckiej Nike i rzymskiej Wiktorii, uskrzydlonych boginek zwycięstwa, zrazu na wyścigach rydwanów konnych. Z czasem uznano je za patronki wygranych bitew i kampanii wojennych i jako taka stała się Wiktoria podstawowym atrybutem cesarzy rzymskich. Pojawiała się jakże często na monetach i płaskorzeźbach. Dopiero w VI wieku cesarze bizantyjscy w jej miejsce wprowadzili postać anioła. Uskrzydlone, piękne i wyraźnie kobiece Wiktorie występowały na sarkofagach późnego antyku, zarówno pogańskich, jak i chrześcijańskich. Podtrzymywały one zwykle tablicę z portretem zmarłego. Opiekuńcze Wiktorie zostały zastąpione w czasach Teodozjusza I Wielkiego (nastąpiło to w latach 380-400 po Chr.), który uznał chrześcijaństwo za religię panującą, przez postaci aniołów w długich powiewnych szatach.

Inne artykuły autora

Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń (II)

Biedaczyna z Asyżu i Pieśń słoneczna (I)