Gdy brakuje czasu

Żyjemy w świecie ograniczonym przez czas i przestrzeń. Dosyć dobrze radzimy sobie z ograniczeniem przestrzennym. Możemy na różne sposoby eksplorować świat, w którym żyjemy, i który nas interesuje. Potrafimy nawet udać się w przestrzeń kosmiczną, aby tam poszukiwać nowego życia. Myślą możemy przekroczyć granice Wszechświata. Problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy wyjść poza czas. Tutaj często spotyka nas rozczarowanie, bo jesteśmy skazani na życie tu i teraz.

Przeszłość staje się dla nas wspomnieniem i dobrym materiałem do przewidywania przyszłości. Przyszłość z kolei jest nieuchwytna i zaskakująca. Podpisana wielkim znakiem zapytania, aż do momentu realizacji w teraźniejszości. Jeden z pisarzy XX wieku mówił: „Najbardziej zajęci ludzie mają zawsze czas na wszystko”. Co zatem robić, kiedy czasu zaczyna nam brakować?

Z perspektywy chrześcijańskiej czas i historia należą do Boga. Każdy czas ofiarowany Bogu i oddany Jego woli staje się czasem Bożym. Nie podlega on wtedy prawom naszego świata, gdyż jak mówi Pismo: „Jeden dzień u Boga jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień”. Wielcy święci zawsze mieli czas, by sięgnąć po najbardziej Boże pomysły, jakie przychodziły im do głowy. Co więcej, nie tylko czasu im starczało, ale także nie brakowało sił do realizacji zadań postawionych przez Boga. Oddać Bogu swój czas to zaangażować się w Boży plan zbawienia świata. Zaczynając od siebie, wychodzimy do innych. Ewangelizując, wykraczamy poza czas i przestrzeń. Łączymy świat ziemski ze światem nadprzyrodzonym, który dopiero nadchodzi. Wtedy na pewno nie braknie nam czasu. Inni będą patrzyli ze zdumieniem, że na wszystko go znajdujemy. Takie spojrzenie na rzeczywistość jest możliwe tylko z głęboką wiarą. Motywowani przez nadprzyrodzoną siłę potrafimy przekraczać samych siebie, potrafimy przekraczać przestrzeń, potrafimy przekroczyć nieuchronność czasu. Jest to możliwe, bo u Boga czas jest zawsze „pełnią czasu”.

Inne artykuły autora

Czeski celebryta w sutannie

To nie jest twoje powołanie!

Mistrzyni olimpijska o Maryi