Prawdziwa rodzina Jezusa - 21 lipca

(Mt 12, 46-50) Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą». Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

1. Stosunek Jezusa do najbliższych.

«Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?»

Z rodziną naturalną Jezusa było różnie. W zasadzie nie byli oni przychylni ani Jezusowi, ani Jego nauczaniu.

W Ewangelii wg św. Marka mamy opis postawy bliskich z rodziny Jezusa i ich podejście do tego, co czynił Jezus:

„Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono, bowiem: "Odszedł od zmysłów". (Mk 3,20-21).

Jezus, więc dobrze wiedział, jak Jego bliscy patrzeli na Niego i za kogo Go uważali, za psychicznie chorego.

I takie będzie podejście krewnych Jezusa, aż do końca Jego działalności, aż po krzyż.

Widzimy to w opisie ukrzyżowania u św. Łukasza:

„Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: "Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy". Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka.” (Łk 23,47-49).

Wydawałoby się, że ci, którzy byli najbliżsi Jezusowi, Jego rodzina, w momencie ukrzyżowania i agonii powinni być blisko Niego. Otóż, nie: „Oni stali z daleka!”

Setnik, poganin natomiast widząc jak Jezus umierała krzyżu oddał Mu chwałę, czego nie uczynili najbliżsi z rodziny naturalnej.

Stąd niech nas nie dziwią dzisiejsze mocne słowa Jezusa pod adresem swojej rodziny:

„I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».”

Mamy rodzinę, kuzynostwo, może dużo znajomych, ale…czy oni są nam najbliżsi?

Czy nasi bliscy byli z nami w chwili cierpienia, trudu lub wówczas, kiedy potrzebowalibyśmy od nich wsparcia?

 

Wiemy dobrze, że nie zawsze tak jest.

Cóż, nie na darmo powie św. Paweł, że więzy Chrystusowe są mocniejsze od więzów krwi.

Otóż, często weryfikacją tego, kim są dla nas wydawałoby się najbliżsi są właśnie trudne chwile naszego życia.

Czy przyjdą nam z pomocą?

Czy powalczą o nas, kiedy my już nie mamy siły?

Czy wręcz odwrotnie, odsuwają się od nas, i nie chcą zobaczyć nas w problemie?

Pewien ksiądz mając chorą mamę i potrzebował kogoś z parafian do pomocy przy niej, aby mógł służyć swoim owieczkom. Kiedy z ambony poprosił swoich parafian o pomoc, żadna z pobożnych niewiast często nawiedzających kościół i przyjmujących Eucharystię nie odpowiedziała pozytywnie na wezwanie ks. proboszcza.

Natomiast dowiedziała się – jak powiedział mi ów ksiądz, pewna kobieta w parafii uchodząca za kobietę lekkich obyczajów. Przyszła i powiedziała, że do południa ma czas i zrobi wszystko przy mojej mamie, nie biorąc za to nawet wynagrodzenia.

I tu można by powiedzieć za Jezusem: „ I kto jest moją matką i moimi braćmi?”.

Otóż ci, którzy pełnią uczynki miłosierdzia.

Uważajmy więc, aby czasami nie sprawdziły się słowa Jezusa wypowiedziane do Żydów - mówiąc językiem współczesnym - że„ Tirówki” wyprzedzą nas do królestwa niebieskiego. Amen!

Inne artykuły autora

Szczęścia należy oczekiwać - 20 października

Wszystko jest łaską - 19 października

Mamy współpracować z Bogiem! - XXIX niedziela zwykła, rok A - 18 października