Święty Herman Józef von Steinfeld należy do tych niezwykłych świętych, których życie pokazuje, że relacja z Maryją może być czymś znacznie głębszym niż tylko nabożeństwem. W jego przypadku osiągnęła ona wymiar mistycznych zaślubin. Nie chodziło jednak o zastąpienie więzi z Chrystusem, lecz o jeszcze pełniejsze wejście w tajemnicę Bożej miłości poprzez Tę, która jako pierwsza całkowicie należała do Boga.
Niektóre historie świętych wydają się tak niezwykłe, że łatwo uznać je za piękne legendy. A jednak Kościół od wieków przechowuje świadectwa ludzi, których życie było naznaczone wyjątkową bliskością Matki Bożej. Jednym z nich jest św. Herman Józef, norbertanin żyjący w XIII wieku. Już jako dziecko odznaczał się wielką miłością do Maryi. Tradycja opowiada, że jako kilkuletni chłopiec ofiarował Dzieciątku Jezus jabłko przed figurą Matki Bożej, a Maryja przyjęła jego prosty dar. To wydarzenie zapowiadało niezwykłą drogę duchową, na której Matka Boża miała prowadzić go przez całe życie.
Najbardziej znanym wydarzeniem z życia św. Hermana są jego mistyczne zaślubiny z Maryją. Według przekazu Matka Najświętsza ukazała mu się z Dzieciątkiem Jezus i wręczając pierścień powiedziała: „Mój Hermanie! Ponieważ cześć twoja dla mnie i życie twoje niewinne tyle ma podobieństwa do życia Oblubieńca mego niepokalanego Józefa, przeto życzę sobie, żebyś pozostał zawsze mi wiernym i przybrał drugie jeszcze imię Józef”. Od tej chwili święty nosił imię Herman Józef.
Dla współczesnego człowieka takie wydarzenie może wydawać się niezrozumiałe. W rzeczywistości mistyczne zaślubiny nie oznaczają romantycznej relacji z Maryją. Są symbolem całkowitego oddania swojego życia Bogu przez ręce Matki Najświętszej. Tak jak zakonnicy składają śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, tak niektórzy święci otrzymywali nadzwyczajny znak całkowitego zawierzenia Maryi. Nie była to nagroda za ich dobre życie, ale łaska pomagająca jeszcze wierniej należeć do Chrystusa.
Święty Herman nie był jedyny. Podobnego daru doświadczył bł. Alan de Rupe, któremu Maryja również wręczyła pierścień jako znak duchowych zaślubin. Łaską szczególnej więzi z Matką Bożą cieszyli się także św. Jan Eudes, wielki apostoł kultu Serc Jezusa i Maryi, Jan Jakub Olier, założyciel wspólnoty Saint-Sulpice, oraz św. Wincenty Pallotti. Wszyscy oni pozostawili świadectwo, że Maryja staje się dla człowieka nie przeszkodą, lecz najpewniejszą drogą prowadzącą do Jezusa.
Jeszcze bardziej wyjątkowe było doświadczenie siostry Łucji z Fatimy. Jej relację z Maryją niektórzy teologowie określają mianem mistycznego dziecięctwa lub mistycznej adopcji. Matka Boża powiedziała jej: „Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga”. Te słowa stały się programem całego życia wizjonerki. Łucja wielokrotnie pisała, że w Niepokalanym Sercu Maryi odnajdywała pokój, światło, bezpieczeństwo i siłę do znoszenia cierpień. Była prowadzona przez Matkę dzień po dniu, ucząc się patrzeć na świat Jej oczami.
Można więc powiedzieć, że Kościół zna dwie niezwykłe drogi szczególnej więzi z Maryją. Jedną jest duchowe oblubieństwo, którego przykładem jest św. Herman Józef, drugą zaś duchowe dziecięctwo, którego wzorem pozostaje siostra Łucja. W obu przypadkach nie chodzi o niezwykłe przeżycia mistyczne, ale o całkowitą dyspozycyjność wobec Boga.
Warto postawić pytanie, jaką rolę Maryja może odgrywać w życiu duchowym mężczyzny. Dzisiaj wielu mężczyzn obawia się maryjnej pobożności, sądząc, że jest ona zbyt uczuciowa lub przeznaczona głównie dla kobiet. Tymczasem historia Kościoła pokazuje coś przeciwnego. Najwięksi święci mężczyźni byli jednocześnie wielkimi czcicielami Matki Bożej. Święty Bernard z Clairvaux, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, św. Maksymilian Kolbe, św. Jan Paweł II czy św. Ojciec Pio nie bali się całkowicie oddać Maryi swojego życia.
Maryja nie odbiera mężczyźnie jego siły ani odpowiedzialności. Przeciwnie, uczy go prawdziwego ojcostwa, czystości serca, odwagi i pokory. Jest najlepszą wychowawczynią mężczyzn, ponieważ sama wychowała Jezusa i żyła u boku św. Józefa. Każdy mężczyzna potrzebuje kobiecej obecności, która nie będzie go zniewalała, ale prowadziła ku dojrzałości. Taką obecnością jest właśnie Maryja. Nie rywalizuje z Chrystusem o miejsce w sercu człowieka. Wszystko, co czyni, prowadzi do Syna.
Mężczyzna, który zaprasza Maryję do swojego życia, odkrywa w Niej Matkę, Wychowawczynię i Królową. Uczy się od Niej czystości spojrzenia, panowania nad emocjami, cierpliwości wobec najbliższych i odwagi w chwilach próby. Maryja pomaga mu walczyć z pychą, egoizmem i samotnością, bo przypomina, że prawdziwa siła rodzi się z pokory.
Jak zaprosić Maryję do swojego życia? Nie potrzeba nadzwyczajnych praktyk. Wszystko zaczyna się od prostego aktu oddania: „Maryjo, bądź obecna w moim życiu. Ucz mnie kochać Jezusa tak, jak Ty Go kochałaś”. Warto codziennie odmówić choć jedno Zdrowaś Maryjo z pełną uwagą, rozważać różaniec, nosić medalik lub szkaplerz jako znak zawierzenia oraz oddawać Jej swoje decyzje, rodzinę i pracę. Dobrym zwyczajem jest również rozpoczynanie każdej ważnej sprawy od krótkiego wezwania do Matki Bożej, tak jak czynił to Jan Jakub Olier, który przed każdą pracą odmawiał Zdrowaś Maryjo.
Najpiękniejszym owocem maryjnej duchowości jest upodobnienie do Jezusa. Maryja nigdy nie zatrzymuje człowieka przy sobie. Jej jedynym pragnieniem jest doprowadzić każde swoje dziecko do Chrystusa. Dlatego wszyscy wielcy czciciele Matki Bożej byli przede wszystkim ludźmi głębokiej wiary, pokory i miłości.
Mistyczne zaślubiny św. Hermana Józefa pozostają wyjątkowym darem, którego nie należy oczekiwać ani poszukiwać. Każdy chrześcijanin może jednak przeżywać własne duchowe przymierze z Maryją poprzez codzienne zawierzenie, posłuszeństwo Bogu i życie w łasce uświęcającej. Nie wszyscy otrzymają pierścień z nieba. Każdy może natomiast otrzymać coś jeszcze cenniejszego: serce podobne do serca Maryi, które bez reszty należy do Chrystusa.