Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń (II)

Bóg jest dla człowieka istotą nieskończoną i niezgłębioną, niepojętą w sposób najwyższy. Dzieło stworzenia – mówi Franciszek dobitnie – zasługuje na akceptację w całej rozciągłości.

Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń

Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława, chwała i cześć,
i wszelkie błogosławieństwo.
Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją
i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia

Pochwalony bądź, Panie mój,
ze wszystkimi Twymi stworzeniami,
szczególnie z panem bratem słońcem,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.
I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem:
Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem.

Pochwalony bądź, Panie mój,
przez brata księżyc i gwiazdy,
ukształtowałeś je na niebie jasne i cenne, i piękne.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata wiatr i przez powietrze,
i chmury, i pogodę, i każdy czas,
przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę,
która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata ogień,
którym rozświetlasz noc: i jest on piękny, i radosny, i krzepki, i mocny.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą matkę ziemię,
która nas żywi i chowa,
wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych,
którzy przebaczają dla Twej miłości i znoszą słabości i prześladowania.
Błogosławieni ci, którzy je zniosą w pokoju,
ponieważ przez Ciebie, Najwyższy, będą uwieńczeni.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez naszą siostrę śmierć cielesną,
której żaden człowiek żywy uniknąć nie może.
Biada tym, którzy umierają w grzechach śmiertelnych;
Błogosławieni ci, których [śmierć] zastanie w Twej najświętszej woli,
albowiem śmierć druga nie wyrządzi im krzywdy.
Chwalcie i błogosławcie mojego Pana,
i dziękujcie Mu, i służcie z wielką pokorą.

przetłumaczył O. Kajetan Ambrożkiewicz OFMcap
Pisma Św. Franciszka z Asyżu, Ojcowie Kapucyni, Warszawa 1982, s. 250-251

ANALIZA PIEŚNI SŁONECZNEJ

Bóg jest dla człowieka istotą nieskończoną i niezgłębioną, niepojętą w sposób najwyższy. Dzieło stworzenia – mówi Franciszek dobitnie – zasługuje na akceptację w całej rozciągłości. Ciała kosmiczne i żywioły zostały w tym utworze upersonifikowane, traktowane są jak istoty żyjące. Wiemy, że mogą one być dobre i pomocne, ale potrafią także niszczyć, pokazać groźny i wręcz śmiercionośny pazur. U Biedaczyny występują one skorelowane parami: brat Słońce / siostra Luna i gwiazdy; brat Wiatr / siostra Woda; brat Ogień / siostra Ziemia. Na samym zaś końcu występuje osamotniona siostra Śmierć i nie do pary jej z nikim. W polskich przekładach ten rytm przeplatających się płci został zaburzony, bo tłumacze żeńską Lunę określają jako brata Księżyc. Franciszek rozumie te pierwotne i kosmiczne siły jako podstawowe jakości uczuciowe przynależne człowieczeństwu i wręcz całej cywilizacji. W taki także sposób warto podejść do najpopularniejszych legend franciszkańskich: kazanie do ptaków i oswojenie wilka z Gubbio. Spójrzmy na te legendy mniej naiwnie i sentymentalnie, nie dosłownie i nie tak stereotypowo, ale metaforycznie jako poznanie i oswojenie swojej wewnętrznej natury psychicznej poprzez poznanie jej ambiwalentności, prywatnej sfery dobra i zła, akceptację tego co w nas dobre i poskromienie tego co złe. Chodzi o pogodzenie tych pozornie sprzecznych i kłócących się ze sobą rzeczy, tak w planie kosmicznym, jak i ludzkim.

Nad wszystkim w tym pozornie prostym liryku unosi się aura wielkiego przebaczenia, krążą akty miłosierdzia, pobrzmiewa apel o pokojowe nastawienia zarówno do tego co dobre jak i złe. Dlatego Pieśń słoneczna jest w najgłębszym sensie wielkim śpiewem o pojednaniu ze światem en bloc i całkowitym, bezwarunkowym oddaniem się Bogu Niepojętemu. To dlatego tak bardzo denerwowały Franciszka kłótnie i niesnaski wśród ludzi, wśród współbraci. Pojednanie i wybaczenie ma zatriumfować nad rozdarciem i gniewem. Nadużywane i krzykliwe hasła o proekologicznej postawie Franciszka są tendencyjnie przekłamane. Po prostu, u Biedaczyny spotykamy wielki szacunek do wszystkich form istnienia, tych dobrych i tych złych. Przesłanie jest takie, aby chronić życie we wszystkich postaciach i bezmyślnie je nie niszczyć, ale rozsądna postawa życiowa pozwala a nawet zaleca korzystać z darów bożych, a więc akcenty wegetariańskie i wegańskie są tu nie na miejscu.

*          

Kiedy pisał Pieśń słoneczną cierpiał na poważną chorobę wzroku, nie mógł znieść nawet odrobiny światła. Ból uniemożliwiał mu sen, biegały po nim myszy. Lekarz zapytany przez Franciszka o stan zdrowia odpowiedział:  „…twoja choroba jest nieuleczalna. Sądzę, że umrzesz wkrótce, może pod koniec września albo na początku października”. I to wtedy leżący chory miał zawołać „Witaj, siostro śmierci!”. Medyk nie pomylił się, Biedaczyna odszedł do Domu Ojca 3 października 1226 roku. W jego rozważaniach o śmierci przebija się obraz gorzkiego odejścia człowieka identyfikującego się ze zdobytym majątkiem, statusem społecznym, wykształceniem itd. Gorzkie to dla takiego umierającego, bo „wszystkie bogactwa i władza oraz wiedza, o których sądził że je posiada, zostaną mu odjęte[1]. Dla kogoś takiego przejście przez śmierć jest pasmem leku i skrajnej rozpaczy, bo to ogałaca go ze wszystkiego. Dla kogoś, kto jednak nie identyfikuje się z „całym tym zgiełkiem”, śmierć nie jest już wrogiem i fatum, ale przejściem do nowej formy istnienia.

Papież Franciszek w encyklice Laudato si uczynił Pieśń Słoneczną głównym źródłem refleksji na temat naszej odpowiedzialności za świat. Na koniec radbym polecić zainteresowanym Pieśnią słoneczną dwa opracowania: (1) Elio Leclerc OFM, Le Cantique des Créatures  ou les symbols de l’union, Paris 1970; (2) Elio Leclerc OFM, Pieśń źródeł, tłum. Wacław Michalczyk OFM, Wydawnictwo Calvarianum, Kraków 2013.

 

[1] Św. Franciszek z Asyży, List do wszystkich wiernych redakcja druga [w:] Święci Franciszek i Klara z Asyżu, Pisma, Wydawnictwo „M”, Kraków-Warszawa 2002,  s. 83.

Inne artykuły autora

Pasja kalwaryjska

Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń (II)

Biedaczyna z Asyżu i Pieśń słoneczna (I)